Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
 

Wolność czystości

     Skoro rozmawiamy o szóstym przykazaniu, to chciałbym postawić dzisiaj tylko jedno pytanie. Dotyczy ono korzystania z daru płci w okresie przedmałżeńskim. Dlaczego Kościół zabrania stosunków przedmałżeńskich?

     Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że wolą Boga jest, aby człowiek żył w czystości. Samo przykazanie brzmi nie cudzołóż. To negatywne ujęcie dla wielu rodzi trudność. Nie lubimy, jeśli czegoś się nam zakazuje. I często nie wnikamy, czy to ma sens, lecz z założenia się buntujemy. Dla zasady. Kochamy przecież wolność. A tu akurat o wolność chodzi! Bóg mówiąc nie cudzołóż!, mówi: bądź wolny, żyj harmonijnie, szczęśliwie, w całej swojej osobowej pełni.

     To przykazanie warto zobaczyć od strony pozytywnej. Powiemy wówczas: żyj w czystości! Czy wiesz, co to tak naprawdę oznacza? Czytając punkt 2337 Katechizmu Kościoła Katolickiego natrafiamy na podwójną zasadę czystości: Cnota czystości obejmuje integralność osoby i integralność daru. To suche i może nawet niezrozumiałe stwierdzenie Katechizm wnikliwie rozwija mówiąc o pierwszej: Integralność ta zapewnia jedność osoby i sprzeciwia się wszelkiemu raniącemu ją postępowaniu. Nie toleruje ani podwójnego życia, ani podwójnej mowy. Chodzi więc o panowanie nad sobą. Drogi bowiem są dwie: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i wówczas trwa w pokoju wewnętrznym, albo pozwala się zniewolić i jest nieszczęśliwy, nawet gdyby wydawało mu się, że jest inaczej. Jak widzisz, czystość rozgrywa się na płaszczyźnie wolności. Czystość jest bezwzględnie związana z wolnością. I w istocie, jeśli Bóg domaga się czystości, to właśnie po to, aby ten nadzwyczajny dar, który człowiek otrzymał od Niego - dar wolności - został zachowany. Czystość służy wolności, a prawdziwa wolność - czystości. Tyle tylko, że niektórzy przyjmują fałszywą wizję wolności - wszystko mi wolno, do wszystkiego mam prawo...

     Ale jest i kolejna motywacja czystości. Chodzi o godność. Bogu zależy na godności człowieka. Zresztą każde przykazanie, choć negatywnie ujęte, służy promowaniu wielkości i godności człowieka. Człowieka poniża kradzież, człowieka poniża fałsz albo słowo, które jest nie na miejscu, np. wulgarne. To wszystko uderza w drugiego człowieka, który jest atakowany, który jest dotknięty, ale poniża również tego, który jest sprawcą tego zła. Tak samo się dzieje z przykazaniem szóstym. Zacytuję Katechizm: Godność człowieka wymaga, aby działał ze świadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewnątrz poruszony i naprowadzony, a nie pod wpływem ślepego popędu wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego. I to prawda. Bóg chce, żeby człowiek żył w czystości właśnie po to, aby zachowana była jego godność, uszanowane jego wewnętrzne piękno, przez które jest on podobny do Boga.

     No dobrze, ale ksiądz mi jeszcze nie odpowiedział na pytanie...

     Wiem, ale chciałem to powiedzieć, aby przygotować nasze rozważanie. Proszę cię o cierpliwość. Nie wyjaśniłem jeszcze, czym jest integralność daru. A bez tego trudno nam będzie zrozumieć zakaz stosunków przedmałżeńskich. Więc krótko: Panowanie nad sobą jest podporządkowane darowi z siebie. Tak oczywiście czytamy w Katechizmie w punkcie 2346. Inaczej mówiąc: jeśli ktoś trwa w czystości, to wówczas daje coś z siebie. Ale o dziwo, daje najwięcej! Daje czystą miłość albo czystą przyjaźń. Składa ofiarę. A co to znaczy składać ojiarę? To kochać! Popatrzmy na Chrystusa. Czy możemy zarzucić Mu brak miłości, czułości, wrażliwości, przyjaźni? Nic podobnego! A przecież żył w doskonałej czystości. Właśnie dlatego, że kochał i że chciał dać najwięcej, zachowywał czystość. Pomyśl nad tym!

     Ale już powracam do twojego pytania. Dlaczego nie można korzystać ze wspaniałego daru płci? Poniekąd powiedzieliśmy już o tym: aby być wolnym, aby szanować godność, aby dawać z siebie więcej niż to, co wyraża się w akcie współżycia, aby uczyć się ofiarności, aby gromadzić kapitał cnót, z których w przyszłości - małżeńskiej - będzie można czerpać i umacniać związek w chwilach próby.

     Są też inne racje: aby zachowywać w swoim wnętrzu ład i porządek, pokój serca, aby rozwijać się harmonijnie, panować nad uczuciami, a nade wszystko nad ciałem i jego popędami, aby w ten sposób dorastać do miłość szlachetnej, dojrzałej, a nie podsycanej bodźcami cielesnymi, na które przyjdzie jeszcze czas.

     Jak się okazuje, Katechizm nie ucieka nawet przed takimi pytaniami jak twoje. Zwróć uwagę na punkt 2391: Wiele osób zamierzających zawrzeć małżeństwo domaga się dzisiaj swoistego prawa do próby. Bez względu na powagę tego zamiaru ci, którzy podejmują przedmałżeńskie stosunki płciowe... i tutaj wymienione są racje, które podważają możliwość współżycia przedmałżeńskiego. Jakie więc? Po pierwsze, osoby nie są w stanie zabezpieczyć szczerości. Dopóki nie ma trwałej wspólnoty małżeńskiej, która zainicjowana jest słowem ślubuję, i to w obecności świadków tego słowa, tak długo istnieje prawdopodobieństwo nieszcze- rości. Ale to nie jedyna argumentacja. Stosunek przedmałżeński nie jest w stanie zabezpieczyć wierności, a wręcz przeciwnie - on ją jakoś narusza. Wierność bowiem nie buduje się przez oddanie ciała, ale przez trwanie "mimo wszystko", dzięki ofierze z siebie. Kolejny argument: decydując się na współżycie przed ślubem, osoby poddają się - jak mówi ten punkt - niestałości pożądania i samowoli. Kto bowiem dać może gwarancję, jakimi motywacjami kieruje się druga osoba? I jakim siłom wówczas podlega? Wreszcie pada bardzo znamienne stwierdzenie: Miłość ludzka nie toleruje "próby". Tak, gdyż albo jest miłością szczerą, ufną, albo jest po prostu kalkulacją. "Próba" poniża miłość. Więc oczekiwanie oddania ciała drugiej osoby jest nadużyciem, jest de facto chęcią sprawdzenia, czyli wyrazem podejrzliwości. A tam, gdzie jest niedowierzanie, nie może być mowy o miłości. Jeśli więc ktoś domaga się potwierdzenia w ten sposób miłości drugiej osoby, to tym samym - paradoksalnie! - sam daje dowód braku swojej miłości. Miłość ludzka nie toleruje prób!

     Chciałbym nawiązać do księdza stwierdzenia, że stosunki przedmałżeńskie nie są w stanie zabezpieczyć szczerości i wierności w relacji między mężczyzną i kobietą. Czy więc ksiądz uważa, że małżeństwo jest w stanie zabezpieczyć szczerość i wierność?

     I tak i nie. Nie, dlatego że samo powiedzenie ślubuję ci wierność, nie wystarczy. Nie działa automatycznie. Potrzebny jest wysiłek budowania miłości. Ale właśnie dlatego należy powiedzieć również "tak". Bowiem jeżeli traktujemy wypowiedzianą przysięgę jako słowo wiążące, to małżonkowie zobowiązali się nim budować szczerość, tworzyć atmosferę szczerości. I w oparciu o tę szczerość można budować każdą następną szczerość - całego ich wspólnego życia. Mówiąc ślubuję zdecydowali, że będą z wysiłkiem i samozaparciem budowali wierność w małżeństwie. To jest zadanie, a nie prezent raz otrzymany czy dany. Zauważ nadto - Sylwku - że przed małżeństwem oni nic sobie, tak naprawdę, nie obiecali. Nie złożyli przysięgi wierności. Co więcej, przez akt skorzystania z daru płci, tego daru, który mieli sobie ofiarować przez zawarcie wspólnoty małżeńskiej, jakoś stanęli wbrew sobie, wbrew wierności. Gdy przyjdzie im kiedyś powiedzieć ślubuję, to co będzie oznaczać to słowo? Co sobie wówczas ofiarują? Nic. Bo nic nie będą mieli sobie do dania...

     Ale przecież najważniejsza jest miłość...

     Tak, ale czym jest miłość jak nie szczerością, wiernością, dobrocią, życzliwością, miłosierdziem, wrażliwością, itd. itd.? A te wszystkie wartości sprowadzają się do jednego słowa: miłość jest ofiarnością. Podzielę się z tobą moim doświadczeniem. Posługując w konfesjonale mogę widzieć ludzkie dusze i ludzkie historie. Bywa, a są to bardzo smutne chwile, że osoba (w większości są to kobiety) z wielkim bólem opisuje dramaty małżeńskie: brak zgody, kłótnie, podejrzliwość, niewierność, atmosfera złości. Często udziela się to ich dzieciom. Szukając przyczyn, okazuje się, że miłość tych małżonków była wspaniała, spontaniczna, czasem wręcz szalona. Co się więc stało? Dlaczego do tego doszło, że ich wizja miłości bezgranicznej stała się popiołem? Okazuje się, że problem tkwi w zamknięciu, braku gotowości do przeproszenia i w braku gotowości do przebaczenia, słowem: w niezdolności do ofiary, wyrzeczenia swojego "ja" na rzecz woli drugiej strony. Każda z osób "stawia na swoim".

     Więc może tam nie było jednak miłości?

Nie, miłość była, zaczęła wzrastać, ale w pewnym momencie zaczęli ją niszczyć. Bład tkwił w fałszywych środkach! One zamiast ją kształtować i uszlachetniać, nasycały ją pustką. Przypominało to pompowanie balonu. Niby duży i wspaniały, a... pusty w środku. Tak jest właśnie ze współżyciem przedmałżeńskim. Ono wydaje się budować miłość, a w istocie jest ucieczką od gotowości do ofiary, do wyrzeczenia. Często dziewczyny tak myślą: będzie kochał mnie bardziej. A to nieprawda. Oddanie swego ciała jest zniszczeniem swojej przyszłości, bo właśnie wówczas chłopak przestał uczyć się składać ofiarę. Czy będzie umiał to robić w małżeństwie? Nie, no bo się tego nie nauczył. Jego "ja" jest niezdolne do wyrzeczenia. A potem to "ja" dominuje, gdy chodzi o styl wychowania dzieci, dobór tapety do pokoju, smak zupy albo wybór prezentu na imieniny przyjaciela...

     Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi także dziewczyna, gdyż nie uczyła swego chłopaka. Kiedyś ktoś powiedział, że dziewczyna musi być dla chłopaka jak... matka. Musi go wychowywać. Mądrze, to prawda. Ale jednak. Czasem bywa też odwrotnie. To chłopak winien wychowywać dziewczynę.

     Chciałbym zachęcić naszych Czytelników do uważnej lektury punktów Katechizmu związanych z szóstym przykazaniem. Tym bardziej, że wielość tematów jest ogromna: formy czystości i wykroczenia przeciwko niej, rozwody, separacja, sprawa wolnych związków, homoseksualizm, tematyka płodności, wykroczenia przeciwko godności małżeństwa. Powyższe zagadnienia znajdują się na stronach 526-540 Katechizmu Kościoła Katolickiego. Polecamy!


O ważnych sprawach rozmawiali ks. Józef Tarnawski i Sylwester Micek

Kwartalnik Katolicki

nr 47

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej