Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mitem jest twierdzenie, że nastolatki bardziej pragną seksu niż miłości

W procesie wychowania najważniejsza jest więź dziecka z ojcem. Wszystkie problemy wychowawcze w 90 proc. wynikają z niewłaściwej roli ojca w rodzinie.

Jak uczyć miłości

Dzieci przede wszystkim chcą być kochane. Potrzebują ojca, który stawia mądre, stanowcze wymagania i matki, która z natury jest bardziej czuta, ale nie pobłażliwa. Potrzebują zdrowej rodziny, w której zdobędą rzetelną wiedzę o własnej płciowości i w której nauczą się umiejętności mówienia "nie" pokusom cywilizacji.

ychowanie do życia w rodzinie winno przede wszystkim uczyć prawdziwej miłości - mówił podczas swej wizyty w Warszawie Josh McDowell, znany amerykański teolog, autor książki "Mity edukacji seksualnej". Na spotkaniach z rodzicami i nauczycielami omówił błędne założenia dotyczące życia seksualnego młodzieży: - Mitem jest twierdzenie, że nastolatki bardziej pragną seksu niż miłości. Dzisiejsza młodzież dąży do autentycznych związków uczuciowych, marzy o szczęśliwym życiu rodzinnym.

To wszystko bajka

Całkowicie fałszywe, zdaniem McDowella, jest założenie, iż "seksualna abstynencja nastolatków jest nierealna". Rzecznicy tego stwierdzenia utrzymują, że nawoływanie do abstynencji seksualnej nie ma sensu, ponieważ młodzi ludzie i tak zdecydują się na współżycie. Tymczasem McDowell podkreśla, że jeśli naprawdę jesteśmy tylko bezradnymi ofiarami naszych popędów i powinniśmy się im poddać, to dlaczego karzemy gwałcicieli? Gdybyśmy nie uważali, że panowanie nad popędem seksualnym jest możliwe, to musielibyśmy usunąć z kodeksu karnego wszystkie przepisy prawne o karalności gwałtu i innych przestępstw popełnianych na tle seksualnym.

Nadto, gdy niemożliwe jest powstrzymanie się przed współżyciem seksualnym przed zawarciem związku małżeńskiego, to niemożliwe byłoby także powstrzymanie się od wszelkich kontaktów pozamałżeńskich. A przecież tak nie jest, nie nawiązuje się relacji intymnych z każdą napotkaną osobą, która nas fascynuje - dowodzi McDowell. Także ci, jak podkreśla, którzy uważają dzieci za ofiary popędu płciowego, tylko wzmacniają pogląd, że młodzież niczym nie różni się od zwierząt, podobnie jak one zniewolona jest potrzebą natychmiastowego zaspokojenia popędu.

Popularne seriale wmawiają dzieciom, że aktywność seksualna ma miejsce przede wszystkim w sferze pozamałżeńskiej. - A to jest kłamstwo. Podobnie jak to, że na ekranie nie widać chorób przenoszonych drogą płciową czy dzieci urodzonych z wadą wrodzoną z powodu choroby wenerycznej matki. A przecież 65 min ludzi na świecie choruje na nieuleczalne choroby przenoszone drogą płciową.
Za mit McDowell uznaje również przekonanie, że media mówią prawdę o seksie. - Seks przedstawiany na ekranach telewizyjnych i kinowych, w muzyce rozrywkowej, prasie jest fikcją, a nie faktem. Środki przekazu zdeprecjonowały normy moralne do tego stopnia, że dzieci robiąc to, co widzą na ekranach, są święcie przekonane o prawidłowości swego postępowania - ocenia McDowell, dodając, że popularne seriale wmawiają dzieciom, że aktywność seksualna ma miejsce przede wszystkim w sferze pozamałżeńskiej. - A to jest kłamstwo. Podobnie jak to, że na ekranie nie widać chorób przenoszonych drogą płciową czy dzieci urodzonych z wadą wrodzoną z powodu choroby wenerycznej matki. A przecież 65 min ludzi na świecie choruje na nieuleczalne choroby przenoszone drogą płciową.

Niebezpieczny dla rozwoju dzieci i młodzieży, jak podkreśla amerykański teolog, jest też fakt, iż seks stanowi podstawowy składnik większości reklam. - Reklamy sugerują, że nasze życie seksualne na pewno stanie się bardziej atrakcyjne, jeżeli będziemy nosić ekskluzywne dżinsy, jeździć sportowymi samochodami, używać wody kolońskiej określonej marki lub myć zęby odpowiednią pastą. To wszystko bajka - uważa McDowell. Za fikcję uznaje również tezę, że seks między dwojgiem nastolatków jest ich prywatną sprawą. - Jest to przecież zjawisko o potencjalnie groźnych konsekwencjach publicznych i wymagające wielkich wydatków z publicznej kasy.

Potrzeba ojca

McDowell nie tylko obala mity edukacji seksualnej. Stawia zarazem wyraźną diagnozę, wskazującą dlaczego nastolatki rozpoczynają życie seksualne: - Otóż, przede wszystkim dlatego, iż są spragnieni miłości ojcowskiej. Tu zaczyna się kryzys w sferze seksualności nastolatków. Nastolatki pragną poczucia bliskości z tymi, którzy je kochają, zwłaszcza ze swoimi ojcami. Dopiero, gdy jej tam nie znajdą, zaczynają szukać w sferze seksu.

Więź z ojcem, twierdzi teolog, jest podstawowym krokiem do tego, by pomóc dziecku w doświadczeniu piękna seksualności. To ojciec tak naprawdę pomaga dziecku poczekać ze współżyciem na właściwy moment, właściwą osobę, we właściwym związku. Wszystkie badania wykazują, że ojciec odgrywa kluczową rolę w rozwoju seksualnym dziecka. Matka traktowana jest jako ktoś, kto jest przy dziecku w sposób oczywisty, kto je kocha, pociesza, kto z nim cierpi. Ojciec natomiast nie jest dostępny w sposób oczywisty.

Brak męskiego przywództwa w domu niekorzystnie wpływa na życie dzieci do tego stopnia, że aż o 30 procent zwiększa się ryzyko zaangażowania się dziecka w patologie społeczne. Wychowanie w pełnej, harmonijnej rodzinie natomiast na ogół powoduje, że nastolatki są mniej zainteresowane aktywnością seksualną, jak również w 68 procentach mniej są zagrożone patologiami.

McDowell stawia diagnozę: - Dziecko, którego ojciec dystansuje się od procesu wychowania, jest potencjalnym zagrożeniem dla społeczeństwa.

Miłość jest więzią

Poglądy amerykańskiego teologa, ojca czworga dzieci, wyrastają z jego osobistych doświadczeń. Jako dziecko alkoholika, McDowell wielokrotnie miał okazję patrzeć, jak ojciec biczował do krwi matkę.

- Nie mogłem tego znieść, zawsze powtarzałem sobie: gdy będę dorosły, zabiję mego ojca - opowiada. I dodaje: - Nawet próbowałem to uczynić.

Ratunkiem okazały się dla niego szczęśliwe rodziny, w otoczeniu których mógł przebywać. Patrząc na nie, zaczynał rozumieć, co to znaczy, że mężczyzna kocha kobietę. I że taką właśnie rodzinę chciałby w przyszłości założyć. Przełomem życiowym było dla niego odkrycie prawdy chrześcijaństwa.

McDowell: - Pierwsza książka, jaką miałem w życiu napisać, miała podważyć sens chrześcijaństwa. Podróżowałem po USA, po Bliskim Wschodzie, i nagle zauważyłem, że zaczynam przyjmować coś, czemu się sprzeciwiam. Wtedy zawierzyłem swoje życie Chrystusowi. I zrozumiałem, że chrześcijaństwo, podobnie jak miłość, po prostu jest więzią.

Przyjęcie chrześcijaństwa radykalnie zmieniło życie McDowella. Zabrało też jego nienawiść do ojca. Bunt zmienił się w miłość. Także chrześcijaństwo znacząco wpłynęło na jego małżeństwo, a później na całe życie rodzinne. - Teraz, gdy próbuję swoim dzieciom wyjaśniać świat, zaczynam od słów: "Bóg tak wszystko ukształtował, że..." - mówi. - Więź z Chrystusem w naturalny sposób przekłada się na więzi rodzinne.

Rodzice pierwszymi wzorcami miłości

To właśnie rodzice, zdaniem McDowella, są tymi, którzy powinni wyjaśniać dzieciom świat. Także oni są pierwszymi nauczycielami ludzkiej seksualności. - Wychowanie seksualne zaczyna się w domu. Dla dziecka jego rodzice są pierwszymi w życiu wzorcami miłości, autorytetu i hierarchii wartości, nie wyłączając wartości ze sfery seksualnej. Rodzice, przez to, co mówią i jak postępują, wywierają ogromny wpływ na kształtowanie się hierarchii wartości dzieci w sferze seksu. Dlatego tak ważne jest, podkreśla teolog, by to oni rozmawiali z dzieckiem o sprawach płciowości, by oni zajęli się jego edukacją seksualną. W jaki sposób to czynić?

Wychowanie seksualne zaczyna się w domu. Dla dziecka jego rodzice są pierwszymi w życiu wzorcami miłościautorytetu i hierarchii wartości, nie wyłączając wartości ze sfery seksualnej.
Najlepszą edukacją jest zawsze dostrzegać uchylone drzwi, wkroczyć do pokoju i wycofać się w odpowiednim momencie - mówi McDowell. Nawet najlepszy, najmądrzejszy wykład nie jest dobrą metodą wychowawczą. Edukację najlepiej zacząć, gdy dziecko jest jeszcze małe i zadaje szczere pytania. - Gdy matka ma opory z odpowiadaniem na nie, dziecko już nigdy potem z takim problemem się do niej nie zwróci. Pójdzie do rówieśników - akcentuje autor książki. Podkreśla przy tym, że wiedza czerpana od kolegów jest jedną z najgorszych możliwych form edukacji. Zawsze przebiega drastycznie, ordynarnie i niekoniecznie jest zgodna z poglądami rodziców na ten temat.

McDowell mówił również o przypadkach braku wiedzy ze strony rodziców. Jeżeli nawet nie znamy odpowiedzi na zadane przez dziecko pytanie, trzeba mu o tym szczerze powiedzieć, dodając, że postaramy się znaleźć odpowiedź. Nie wolno natomiast dopuścić do sytuacji, w której dziecko samo zmuszone będzie do szukania odpowiedzi. Bo nie wiadomo, na jakie źródła trafi.

Pomoc w wychowaniu stanowi oczywiście szkoła. To nauczyciele bowiem są drugimi po rodzicach, którzy w znaczący sposób kształtują postawy moralne dzieci i młodzieży. Nie należy jednak zapominać, że rodzice są jednak pierwszymi wychowawcami dziecka. Dlatego też mają oni prawo decydować o programach tzw. edukacji seksualnej.

Wstrzemięźliwość uczy wierności

Kryzys w sferze seksualności nastolatków nigdy nie zostanie zwalczony jeśli dzieci nie zrozumieją rujnujących konsekwencji seksualnego permisywi- zmu - uważa McDowell. Według niego ważne jest, by dom i szkoła uświadamiały dzieciom, że wbrew temu, co twierdzą "autorytety", nie ma tak naprawdę bezpiecznego seksu bez praktykowania abstynencji seksualnej. Wstrzemięźliwość uczy także umiejętności panowania nad sobą, wierności, cierpliwości i poczucia obowiązku. Swoboda seksualna zaś zawsze niesie ze sobą ryzyko zagrażające zdrowiu i życiu.

Stąd za konieczne amerykański teolog uznał uświadamianie dzieciom konsekwencji swobody seksualnej, w tym chorób przenoszonych drogą płciową. Są one równie poważnym problemem jak AIDS (w ciągu ośmiu lat, jakie upłynęły od pojawienia się AIDS inne choroby przenoszone drogą płciową spowodowały śmierć około 80 tys. osób, nie mówiąc o milionach przypadków obumierania płodu i umieralności niemowląt).

McDowell twierdzi, że edukacja seksualna nie jest moralnie neutralna. Dzieci muszą odróżniać dobro od zła. Stąd niezbędnym elementem wychowania seksualnego jest wpajanie dzieciom wartości moralnych. Nie może ono polegać jedynie na dodaniu wykładu na ten temat. Trzeba zagadnienie z dziedziny moralności oraz przykłady pozytywnych zachowań umiejętnie wplatać w cały program edukacji.

Josh McDowell jest amerykańskim teologiem i wychowawcę, autorem kilkudziesięciu ksigżek poświęconych rodzinie i wychowaniu, m.in. "Mitów edukacji seksualnej".

MILENA KINDZIUK

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej