Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Onanizm - zło lekceważone

"Dlaczego właściwie onanizm jest grzechem?" - zapytał mnie niedawno pewien młody, wierzący katolik.

Onanizm (samogwałt, masturbacja, ipsacja) polega na wywoływaniu odruchu seksualnego (orgazmu) przez drażnienie własnych narządów płciowych ręką lub jakimś przyrządem, nieraz towarzyszą temu podniecające myśli czy fantazje. Onanizm może zdarzać się już u kilkuletnich dzieci, ale rzadko, bo w tym wieku narządy płciowe nie są jeszcze tak rozwinięte i wrażliwe. Natomiast w okresie pokwitania i dojrzewania (po 10 roku życia) wzrost produkcji hormonów płciowych zwiększa skłonność do takich praktyk, czemu sprzyjają podniecające rozmowy, erotyczna lektura czy pornografia. Konieczne w tym wieku jest prawidłowe uświadomienie z moralną oceną tych spraw. Już przy I spowiedzi dzieci powinny wiedzieć, że wszelkie "bawienie się" narządami płciowymi dla przyjemności jest złem. Wielu laickich seksuologów uważa jednak onanizm za zjawisko prawie normalne i niewinne, a nawet korzystne (dla rozładowania napięcia). Zdaniem tych autorów szkodliwe jest tylko straszenie onanistów jakimiś chorobowymi skutkami, co ich zdaniem może wywoływać stany nerwicowe. Zwalczają więc nie onanizm lecz tych, którzy widzą w nim coś złego. Oczywiście, nie ma grzechu tam, gdzie nie ma jego świadomości, lecz wtedy wina spada na tych, którzy powinni byli uświadamiać. A jeśli nieszkodliwość onanizmu głosi lekarz seksuolog, warto by go zapytać czy zachęcałby do tej "niewinnej" przyjemności własne dziecko?

Młodzi onaniści na ogół wiedzą i czują, że jest to złem, ale pragnienie przyjemności zwycięża i wpycha w nałóg.

Według katolickiej etyki seksualnej świadomy i dobrowolny akt onanizmu jest grzechem ciężkim. Dlaczego?

Ponieważ masturbacja jako chciane i zamierzone dążenie do przeżycia rozkoszy zmysłowej, powoduje zablokowanie głębokiego rozwoju serca ludzkiego, pogłębia egoizm, niszczy radość i spontaniczność czystej miłości. Seksualny instynkt jest darem Bożym, ale nie może on człowiekiem zawładnąć i dlatego jesteśmy wezwani przez Boga, aby w wielkim trudzie wypracować w sobie umiejętność samokontroli i panowania nad sobą. Natomiast bezwolne uleganie seksualnemu instynktowi prowadzi do zniewolenia i uzależnienia. Człowiek, który jest niewolnikiem własnych namiętności, nie potrafi kochać drugiej osoby, tylko szuka siebie i własnej przyjemności przez tę osobę. Ponieważ Jezus pragnie, abyśmy byli wolni i kochali czystą miłością, dlatego mówi nam prawdę, że świadomy i dobrowolny samogwałt jest grzechem.

Onanizm łamie więc podstawową zasadę ludzkiej natury: panowanie ducha (rozumu, woli) nad ciałem i jego pożądaniami. I jeśli człowiek już za młodu nauczy się bezwolnie ulegać cielesnym pokusom, nie trudno przewidzieć jak to wpłynie na jego charakter, stosunek do erotyzmu i całą postawę życiową.

Inny ważny argument wskazujący na zło onanizmu to ten, że według prawa Bożego orgazm ściśle wiąże się z pożyciem płciowym heteroseksualnym w małżeństwie monogamicznym i dożywotnim.

Onanizm (masturbacja) jest zaspokojeniem popędu, ale prawidłowy popęd zwraca się do osoby płci przeciwnej, tu zaś jest on ciężko wypaczony i nieprawidłowo pobudzany. Z punktu widzenia fizjologii - abstrahując od moralności - ta cała sprawa jest po prostu rodzajem dewiacji, chorobą, która łatwo powstaje i często się utrwala, a przy tym niesie ze sobą niemałe zagrożenia dla przyszłości - dla życia seksualnego i małżeńskiego szczęścia. A to dlatego, że - według tzw. prawa pierwszych połączeń - onanizn "wdrukowuje" w psychikę i w system nerwowy wzór uzyskiwania seksualnej satysfakcji bez partnera i uczucia dla niego. I jeśli taki wypracowany stereotyp się utrwali, może być trudno zmienić go w przyszłości na prawidłowy. Pobłażliwi dla onanizmu seksuolodzy lekceważą to, twierdząc, że nałóg ten często wygasa po przejściu do normalnego współżycia, gdyż daje ono "więcej satysfakcji". Ale to ryzykowne twierdzenie, gdyż bynajmniej nie zawsze tak się dzieje i nawet, gdy onanista zakocha się i ma najlepszą wolę, ten "wdrukowany" w jego nerwy stereotyp może mu w małżeńskim pożyciu wyraźnie przeszkadzać. A jeśli istotną sprawą będzie większa cielesna satysfakcja, to partner może być łatwo sprowadzony do roli narzędzia, które "rywalizując" z onanizmem może być odrzucane i zmieniane.

Zresztą wcale nie wszyscy seksuolodzy lekceważą onanizm. Ci, którzy opierają się na szerzej zakrojonych badaniach, podkreślają, że masturbacja, uprawiana we wczesnej młodości, ma znaczną skłonność do utrwalania się i często łączy się później z nasiloną żądzą tych wrażeń i szukaniem ich w różnych formach aktywności płciowej, nie wyłączając i odmian dewiacyjnych. Podkreśla się częstość występowania onanizmu u późniejszych homoseksualistów. Tzw. petting, czyli wzajemne onanizowanie się młodej pary, to u tych "gejów" często stosowana praktyka.

Jak walczyć z onanizmem?

Ogromnie ważne jest tu zapobieganie przez prawidłowe uświadomienie i wychowanie seksualne, które w sposób odpowiedni do wieku, trzeba wprowadzać już u małych dzieci, stopniowo to pogłębiając. W walce z rozwiniętym już nałogiem trzeba gorąco zwrócić się do Boga przez modlitwę i sakramenty św., oraz mobilizować wolę, aby nie ulegać lenistwu i egoistycznym zachciankom.

Masturbacja będąc nałogiem pojawia się w określonych sytuacjach. Na przykład kiedy jesteś sam(a) wieczorem, wtedy potrzeba uczucia staje się większa. Trzeba więc opracować sobie strategię działania. Przede wszystkim w momencie pokusy zacząć się modlić oddając się w objęcia tej największej Miłości jaką jest Bóg. Bardzo pomocne są gry, sport, rozrywka, a więc wszystko co duchowo i psychicznie odpręża.

Bardzo pożyteczne może być podjęcie nadprogramowych, absorbujących energię, zadań w nauce szkolnej, w sporcie czy pracy społecznej.

W walce z nałogiem upadki i nawroty mogą się zdarzać, ale jeśli "duch walki" nie osłabnie, przerwy między nimi będą coraz dłuższe, aż wreszcie nałóg wygaśnie i przestanie dręczyć pożądaniem. Jeżeli nie zwątpisz i nie zniechęcisz się pomimo powtarzających się upadków i będziesz na nowo podejmował walkę powierzając się miłości Jezusa, ostatecznie odniesiesz zwycięstwo.

doc dr hab. med. Kinga Wiśniewska-Roszkowska

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 9-10/1998

Wasze komentarze:
Ellenai: 07.07.2008, 22:42
Mam 21 lat. Po długim okresie trwania w czystości (parę lat) powróciłam do nałogu masturbacji, mimo iż przez ten czas bardzo serio traktowałam sprawy związane z wiarą i moralnością. Zaczęło się od buntu przeciw Bogu i Jego planom. Później właściwie straciłam wiarę. Obecnie nie spowiadam się (ostatnia spowiedź - rok temu). Próbowałam kilkakrotnie powrócić na drogę czystości. Bez skutku. Widzę, że teraz większym problemem niż samogwałt, pod jarzmem którego upadam niemal codziennie, jest brak wiary i pustka w sercu. Nie umiem przyjąć nauki Kościoła w wielu kwestiach, mam w sobie mnóstwo buntu, którego nie potrafię się pozbyć. Jestem zamknięta na ludzi, często uciekam nawet od najbliższych, choć wiem, że ich ranię. Czuję potworną pustkę w sobie i coraz bardziej brakuje mi nadziei. Widzę, że przez ten nałóg wiele straciłam. Prawdopodobnie nigdy nie będę na tyle odpowiedzialna, aby zostać żoną i matką. Przywykłam do samotności, jednak jest we mnie sporo lęku, gdy myślę o tym, co będzie dalej. Nie wyobrażam sobie, bym mogła się z kimkolwiek związać, zupełnie nie mogę się otworzyć na ludzi. Przypominam kaktusa, do którego nikt nie ma dostępu. Zresztą boję się świadomości, że nawet gdybym kogoś pokochała, wiązałoby się to nieuchronnie z bólem rozstania. Oprócz lęku przed życiem mam w sobie od jakiegoś czasu coraz większy niepokój związany ze śmiercią i przemijaniem, obawiam się, że z czasem to się przekształci w obsesję. Upokarza mnie stan, w którym się znalazłam. Nie umiem w żaden sposób uwierzyć tak po prostu w obecność Boga. Chciałabym... Jednak nie potrafię przyjąć do wiadomości tego, że On zna moje imię, że zna prawdę o mnie, niekiedy nie wierzę nawet w Jego istnienie. Jestem świadoma, że to, co napisałam, zawiera w sobie wiele egoizmu i jest typowym użalaniem się nad sobą kogoś, kto sam narobił sobie kłopotów i nie umie sobie z nimi poradzić. Jednak musiałam się wygadać. Wybaczcie. Pozdrawiam.
Andre: 30.05.2008, 09:54
Zapraszamy i zachęcamy wszystkich gorąco do odprawiania Godziny Miłosierdzia o godz: 15:00, oraz do odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego. Jest to jak przekazał Pan Jezus w Dzienniczku św. Faustynie (Dz. 59) godzina wielkiego Miłosierdzia dla świata i zapewnia nas, że żadna dusza nie zginie, a gdy chociaż jeden raz odmówi koronkę to nawet najcięższy grzesznik dostąpi wielkiego Miłosierdzia w godzinie śmierci. MI BARDZO POMAGA W WALCE Z GRZECHEM MASTURBACJI. UFAJCIE W NIESKOŃCZONE MIŁOSIERDZIE PANA JEZUSA
Monika: 27.03.2008, 21:24
Te brednie "Ucieczka od problemu poprzez integracje w wspólnoty, niszczenie fizyczne pornografii (np. palenie gazet pornograficznych), bieganie do spowiedzi codziennie i przyjmowanie komunii nic nie zmieni w naszym życiu (może chwilowo da się oszukać czas ale nie Pana Boga który czeka aż się zbliżymy sami osobiście" pisze wierzący człowiek? Trudno w to uwierzyć. A niby jak chcesz inaczej się zbliżyć do Boga? Może skoczysz z mostu i od razu się z Nim spotkasz na sądzie? Nie rozumiem zupełnie, dlaczego widzisz zagrożenie, nawet stratę czasu w praktykach religijnych. Takie spotkania wspólnotowe np to ogromne wsparcie. Ale może Ty po prostu o tym nie wiesz? Podejrzewam, że nigdy nie byłeś na prawdziwym takim spotkaniu a się wypowiadasz.. A już negacja znaczenia Eucharystii? Wybacz, ale w tym momencie zaczyna mi się robić (wybaczcie) niedobrze, a nawet mam podejrzenia co do Twojej poczytalności: czy Ty zdajesz sobie sprawę, że spotkanie z Bogiem (które podkreślasz) = Eucharystia (którą negujesz) i, że dla wielu wierzących stanowi ona sens życia ziemskiego??! Sens - Kręgosłup - Fundament ...Nie żeby paranoja, ale już prawdziwy obłęd. Życząc Ci (i sobie też) dojrzałej wiary, kierującej się bądź co bądź rozumem - Monika.
Paweł: 13.06.2007, 16:13
Do RM. Nie wiem czy Cie dobrze zrozumiałem ale jeśli tak to to co napisałeś jest najlepszym przykładem inteligencji szatana i jego przewagi nad człowiekie. Piszesz cyt: "Byłbym daleki od mieszania dziecku w głowie wartościami religijnymi wymieszanymi z aspektami natury biologicznymi każdego człowieka (temat ciężki dla dorosłego człowieka więc jak pojmie to dziecko?) Uważam że wszystko ma swoje etapy więc trzeba poczekać aż rozum człowieka zacznie pojmować obszerniej konstrukcje świata który jest w nas i nas otacza (np. relacje między ludzmi, wiarę, wewnętrzne sumienie itd.)" Dla mnie to co napisałeś jeśt wspaniałym zwycięstwem szatana. Dlaczego? Tak to napisze jednym zdaniem. Pozwólmy dziecku wpakować sie w nałóg po uszy bo jeszcze niewiele rozumie i nie ma mu co zawracać głowy. Jak zrozumie to ... no właśnie, bedzie już za późno. Piszesz dalej cyt: "że ktoś ma 18 lat i dowód osobisty nie oznacza że jest mądrzejszy więc nie wolno wymagać od tej osoby by była ,,mądra i inteligentna duchowo i życiowo”. Pewne decyzje o zmianach podejmuje się czasem późno lub czasami nawet nigdy się ich nie podejmuje (np. utrata wiary i własnej siły) więc trzeba czekać na dzień w którym będziemy mieli dosyć (np. wyrzuty sumienia) i się sami zbliżymy do Boga." Hmm kolejne zwycięstwo diabła. Jednym słowem ten grzech sprawia mi przyjemność fizyczną a więc fajnie by było nigdy nie poczuć wyrzutów sumienia i w związku z tym czuć się usprawiedliwionym a więc wolnym od grzechu. A więc bawmy sie dalej. I jeszcze jeden cytat ; "Ucieczka od problemu poprzez integracje w wspólnoty, niszczenie fizyczne pornografii (np. palenie gazet pornograficznych), bieganie do spowiedzi codziennie i przyjmowanie komunii nic nie zmieni w naszym życiu " W tym miejscu to już podejżewam że masz pakt z diabłem podpisany. Jedyna nadzieja w tym że źle zrozumiałem Twój wpis. Jeśli nie to poprostu Ci współczuję.
...: 10.05.2007, 10:58
Ja widze zwiazek, gdyż znika radość z bliskości ze swoim partnerem, wydaje sie on wówczas zbędny i jesli nie potrafii sprawiac takiej 'rozkoszy' jak sam sobie sprawia onanizujacy, to przestaje sie podswiadomie liczyc sie z drugą osobą;( Ja jestem tą drugą osobą, wiec doskonale to rozumiem;(
Emi: 11.04.2007, 12:43
Masz z tym problem? Chcesz pogadać? A może nie możesz sobie wybaczyć? Napisz do mnie na gg. Mój numer 5165513. Ja sama żyłam w tym bagnie, ale skończyłam z tym, teraz chcę pomóc innym! Nie wstydź się swojego problemu, napisz!
RM: 23.03.2007, 12:35
Onanizm jest grzechem ale myślę że dokładnie nazwałbym to ,,karą jaką sami sobie wymierzamy” (grzech jest ogólnym stwierdzeniem i mało precyzyjnym w przypadku dzieci) Ciężko powiedzieć dziecku 12-letniemu że onanizując się popełnia grzech (tym bardziej że organizm w tym wieku zaczyna się domagać i szukać ,,furtki” by uwolnić energie w postaci np. podniecenia, problemów emocjonalnych itd.). Byłbym daleki od mieszania dziecku w głowie wartościami religijnymi wymieszanymi z aspektami natury biologicznymi każdego człowieka (temat ciężki dla dorosłego człowieka więc jak pojmie to dziecko?) Uważam że wszystko ma swoje etapy więc trzeba poczekać aż rozum człowieka zacznie pojmować obszerniej konstrukcje świata który jest w nas i nas otacza (np. relacje między ludzmi, wiarę, wewnętrzne sumienie itd.). Są ludzie którzy walczą bardzo długo z tym chorobliwym i uciążliwym nałogiem przez wiele lat (od dzieciństwa do wieku dorosłego i dalej) więc uważam że problem leży w nas samych bardzo głęboko i do tego stopnia że tłumaczenie dziecku może przynieść nawet odwrotny efekt czyli pogłębienie (kusząca chęć i przyjemność z łamania zakazu!). Owszem wszystko zależy od otoczenia i miejsca w jakim się człowiek kształtuje by na końcu dojrzewania (dojrzewanie = pierwsza myśl o zaprzestaniu!) wewnętrzny głos mógł podpowiedzieć sumieniem wskrzeszając wole walki z samym sobą. To że ktoś ma 18 lat i dowód osobisty nie oznacza że jest mądrzejszy więc nie wolno wymagać od tej osoby by była ,,mądra i inteligentna duchowo i życiowo”. Pewne decyzje o zmianach podejmuje się czasem późno lub czasami nawet nigdy się ich nie podejmuje (np. utrata wiary i własnej siły) więc trzeba czekać na dzień w którym będziemy mieli dosyć (np. wyrzuty sumienia) i się sami zbliżymy do Boga. Podstawowa sprawa to odpowiedni ,,CZAS i DOJRZAŁA WŁASNA MYŚL” a wtedy można zaprzestać tego co było z pozoru przyjemne a co później odkryło swoje prawdziwe oblicze. Wniosek nasuwa się samoistnie że aby poznać prawdziwe oblicze onanizmu i kategorycznie zerwać trzeba jakby zakończyć to co się zaczęło czyli wewnętrznie dojrzeć (dojrzewanie = myśl że krzywdzę siebie i Boga przerodzona w wine,wstyd i obrzydzenie do takich praktyk nie mieszając w to naturalnego współżycia z partnerem!). Osobiście uważam że jeśli człowiek (dorosła osoba!) ma wole to powinien ją wykorzystać czyli podjąć odwrotność onanizmu (wola zaprzestania). Jeśli brak siły i zaparcia psychicznego to powierzyć siebie Bogu by pomógł nam (pomaga na pewno bo wiem! ale trzeba tez samemu bardzo prosić a nawet błagać do tego stopnia by się wewnętrznie poniżając otworzyć przed Jego obliczem). Bóg pomaga tylko trzeba całym sercem zwrócić Jego uwagę na nasze sprawy inaczej przejdzie obok zostawiając nas z kłopotem na następny raz gdzie mocniej upadniemy prosząc Jego o litość i wtedy może się zatrzyma by nas wysłuchać. Pamiętajcie: osobiste ,,przemawianie” do Boga tak by otwierając się wewnętrznie zachęcić Jego do schylenia się nad nami (wysłuchanie nas) może jedynie nam pomóc. Ucieczka od problemu poprzez integracje w wspólnoty, niszczenie fizyczne pornografii (np. palenie gazet pornograficznych), bieganie do spowiedzi codziennie i przyjmowanie komunii nic nie zmieni w naszym życiu (może chwilowo da się oszukać czas ale nie Pana Boga który czeka aż się zbliżymy sami osobiście pozostawiając całą resztę pomocnych złudzeń które mogą nas uzdrowić).
catecumen: 09.03.2007, 10:33
ja też...
---: 23.11.2006, 22:18
Oj, chyba jednak nie chcesz widzieć... Bo ja widzę!
Pat: 15.11.2006, 19:58
NIe widzisz związku a może nie chcesz widzieć...
aXss: 11.11.2006, 23:16
'Ponieważ masturbacja jako chciane i zamierzone dążenie do przeżycia rozkoszy zmysłowej, powoduje zablokowanie głębokiego rozwoju serca ludzkiego, pogłębia egoizm, niszczy radość i spontaniczność czystej miłości.' absolutnie nie widzę związku.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] (7)

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

[ Strona główna ]


Humor | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej