Opis:
Kobiety nigdy się nie wyzwolą, próbując upodobnić się do mężczyzn. Inną, choć niełatwą drogą, mogą osiągnąć bardzo wiele. Kluczem do tego jest akceptacja naszej kobiecości, uświadomienie sobie, że jest ona czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym.
Pewnemu mężczyźnie w sile wieku zadano pytanie: "Jaka jest tajemnica tego, że żyje pan w takiej zgodzie z samym sobą?". Odparł bez wahania: "To proste: moja żona żyje w zgodzie z samą sobą". Mąż może zaakceptować swoją męskość, jeśli żona zaakceptuje swoją kobiecość.
Akceptacja własnej płci jest największym darem, jaki mogą sobie ofiarować małżonkowie. Jak mogłabym zaakceptować mojego partnera, jeśli nie zaakceptowałabym samej siebie? Nie mogę kochać swego partnera, jeśli nie kocham siebie.
Akceptacja siebie to cecha wpływająca na życie zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Jej kształtowanie wymaga jednak poważnego wysiłku, gdyż się z nią nie rodzimy. Samoakceptacji musimy się uczyć całe życie. Sądzę jednak, że ten niełatwy proces trudniej przychodzi kobiecie, ponieważ jako osoba jest bardziej niż mężczyzna związana ze swym ciałem. I dlatego zasadniczym tematem tej książki będą aspekty fizyczne życia kobiety. Na podstawie licznych rozmów z kobietami z całego świata wiem, że to właśnie ciało utrudnia im samoakceptację i pokochanie swojej kobiecości.
Recenzje książki:
Miejsce kobiety w małżeństwie
Gdy przeczytałam tytuł książki Ingrid Trobisch "Być kobietą", spodziewałam się czegoś "psychologicznego" o kobiecie, czegoś o odkrywaniu swojej kobiecości, jak chociażby w przypadku "Urzekającej", a tymczasem...
Już samo wprowadzenie Włodzimierza Fijałkowskiego otwiera kolejne drzwi: "Jest to książka zupełnie nietypowa: zadziwi tych, którzy odkrywają seksualizm wyzwolony, zbuntowany, nieokiełznany, a tak naprawdę - przede wszystkim zdepersonalizowany; z drugiej strony, zgorszy tych, dla których ludzki seksualizm nie bardzo mieści się w sferze religii i przeżyć z nią związanych i nie wzbudza większego zaufania".
Autorka opisuje w swej książce jakby "drogę" kobiety zamężnej: współżycie seksualne, płodność kobiety, ciążę, narodziny dziecka, karmienie go piersią i jego pielęgnację, a wreszcie przekwitanie. Ukazuje kobietę od strony jej ciała, ale zawsze w jedności z jej sferą psychiczną, z jej uczuciami, których doświadcza na każdym z etapów, z jej duchowością, odniesieniem do Boga.
Ingrid Trobisch wyznaje: "Cieszę się, że jestem kobietą. Kobiety nigdy się nie wyzwolą, starając się upodobnić do mężczyzn". Kluczem natomiast do tego jest akceptacja własnej kobiecości, własnego ciała. Dlaczego jest to tak ważne w przypadku kobiety? Jest ona bardziej niż mężczyzna związana ze swym ciałem, dlatego powinna rozumieć, co się dzieje z jej ciałem od strony biologicznej. Ta wiedza o własnym ciele jest czymś zasadniczym.
Autorka pisze o sferze przeżyć seksualnych małżonków jako darze od Boga! Wskazuje na biblijne słowo "poznać", które przekracza doznania fizyczne. Pisze o różnym przeżywaniu tego aktu przez męża i żonę. Czyni to w sposób tak niezwykle prosty i jasny, ukazując jednocześnie całe piękno i bogactwo, iż mąż zaczyna rozumieć uczucia i potrzeby żony (a podobno tak trudno zrozumieć kobietę ?), a żona - przeżycia męża. Miłość męża staje się płaszczem ochronnym dla żony.
Pisze również - co czyni bardzo szczerze i rzeczowo - o orgazmie i przeżyciach z nim związanych. Wyraźnie podkreśla, iż nie jest on warunkiem udanego małżeństwa, może być jego owocem. Nie zależy od niego wyłącznie szczęście małżeństwa.
Opisując cykl kobiety, znów podkreśla, że znajomość przez kobietę siebie jest istotną częścią samoakceptacji. Jeśli kobieta chce akceptować siebie, musi żyć w zgodzie ze swym cyklem, a nie przeciw niemu. W tym miejscu autorka pisze o naturalnej metodzie planowania rodziny, a mianowicie o metodzie objawowo-termicznej. Wskazuje, jak można rozpoznać okres płodności. Wymienia zalety tej metody i porównuje ją ze sztucznymi.
Kolejny rozdział to cudowny okres oczekiwania... na narodziny dziecka. Autorka opisuje, jak czuje się kobieta podczas kolejnych miesięcy ciąży (od strony fizycznej, psychologicznej, emocjonalnej). Ta część poświęcona jest szczególnie mężom, którzy starają się zrozumieć przeżycia żony podczas ciąży. Ojciec otaczający miłością swą żonę w czasie ciąży jest najpiękniejszym darem dla dziecka.
W końcu narodziny dziecka... Autorka omawia tutaj kwestię przebiegu porodu od strony biologicznej, w sposób jasny wyjaśnia, co kobieta powinna robić, by poród przebiegał w mało bolesny sposób. Mocno podkreśla także sferę uczuciową, która w tym momencie jest tak ważna dla kobiety. Ma tu swoją niezastąpioną do odegrania rolę mąż, ojciec dziecka.
Autorka w sposób niezwykle ciepły pisze o karmieniu piersią. Jak czymś naturalnym jest poród, tak również naturalne jest karmienie piersią. W tym miejscu mowa jest o przesądach z tym związanych, a także o radach dla kobiet, które chcą nauczyć się karmić piersią.
Ostatni etap to przekwitanie (menopauza), choć bardziej w myśl autorki to kolejny etap odkrywania przez kobietę własnej kobiecości, to szansa na nowy początek. Ta zmiana w życiu kobiety nie jest końcem życia. Autorka pisze tu o zmianach biologicznych, ale nie zapomina też u sferze uczuć.
Ingrid Trobisch pisze w sposób jasny, autentycznie szczery i kompetentny. Pisze niezwykle ciepło i radośnie o kobiecie. Wiedza medyczna - jak zaznacza Fijałkowski - pochodzi z dobrych źródeł. Autorka czerpie głównie z własnego doświadczenia żony i matki pięciorga dzieci, jak również z rozmów i rad innych małżeństw. Książka ta jest bardzo cenną, wręcz konieczną pomocą dla młodych kobiet, które mają przed sobą małżeństwo, dla młodych i nieco starszych mężatek, jak też dla... panów - także koniecznie!
Justyna Smerecka