Kościół na żywoPrzysłowie mówi: Z kim przestajesz, taki się stajesz. Potwierdza i wyraża istotę życia chrześcijanina. Świadomy wybór i żywa więź z Jezusem powoli tak upodabniają do Niego, że człowiek staje się "niezdolny" do ciężkiego grzechu. Bo fascynacja moralna Chrystusem uniemożliwia grzech. Okazuje się, że wtedy "niepotrzebne" są przykazania i przepisy. Zastępuje je miłość. Małżeństwu pielęgnującemu miłość nigdy nie przyjdzie do głowy zdrada lub rozwód.Kluczem do wierności i praktyki przykazań jest osobisty stosunek do Boskiego i kościelnego Prawodawcy. Sensem tego Prawa jest ochrona warunków miłości. Niestety, jedni pozostają na poziomie "presji katechizmu", a inni zachowują te same zasady "przez zapatrzenie" w Oblicze Jezusa, czyli kontemplację. Jest to zachwyt spleciony z miłością do Mistrza. Na przełomie wieków Jan Paweł II zachęcał do twórczego wpatrywania się na różny sposób w Oblicze Chrystusa. Warto zacząć od lektury listu apostolskiego "Novo millennio ineunte" i poznawania ikon. Jednak wydaje się, że wśród coniedzielnych prawd wiary recytowanych po homilii deklaracja "wierzę w Kościół" jest jedną z najtrudniejszych. Emocjonalnie lub moralnie. Dlatego warto przypomnieć sobie podstawowe sprawy: Kościół założył i jest chciany przez Jezusa /Mt 16;18/. Jezus miłuje Kościół /Ef 5, 25-27/. Teologicznie Kościół jest jeden. To chrześcijanie są podzieleni. Mitem jest myślenie, że "wcześniej było lepiej". Już Jezus miał "kłopot z Kościołem" przez ambicje, pychę, zazdrość i żądzę władzy wśród apostołów /Mk 8,17; 9,34-35; 10,35-40/. Później dochodzą jeszcze słabości wiernych /Dz 5,1-11; 1 Kor 11,17-22/. Obrażanie się na księdza - nawet słuszne - i porzucanie praktyk religijnych jest złą decyzją. Obnaża tylko własną niedojrzałość: gbur dentysta - przestaniesz dbać o zęby? Nieuczciwy piekarz - nie zjesz chleba? Ewangeliczna gwarancja trwałości Kościoła dotyczy ogólnie Wspólnoty, a nie jej konkretnego obszaru geograficznego. Kościół został zbudowany na planie krzyża a nie trampoliny lub skoczni. Krzyż na piersiach dostojników kościelnych oznacza - wbrew pozorom - nie "stopień awansu zawodowego", ale gotowość cierpienia. Wskazuje na pierwszego - w każdej wspólnocie, diecezji lub zakonie - Dobrego Pasterza zobowiązanego do męczeńskiej ofiary dla zbawienia swoich owiec li 10,11/. Poza tym, zdecydowana większość zarzutów wobec Kościoła nie tyle dotyczy instytucji, "że jest", ile "jaka jest" słabość i odległość od Bożego ideału. Jakkolwiek, prawdziwa miłość przyznaje prawo do ludzkiego błędu osobie kochanej. ks. Jan Sawicki
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |