Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Syn wielkiego Ojca

W czasach św. Franciszka z Asyżu organizowano wyprawy krzyżowe, aby odzyskać kraje islamskie dla wiary. Ogniem i mieczem nawracano więc saracenów. Święty Franciszek sięgnął jednak po inną metodę: nawracał niewiernych dobrym słowem i przykładem ewangelicznego życia. Jako misjonarz odważnie - by nie powiedzieć zuchwale - stanął bez oręża przed sułtanem Egiptu, gotów głosić mu naukę Chrystusa.

W czasach bł. Maksymiliana normalną metodą pracy na misjach było głoszenie słowa Bożego z ambony i nauczanie religii. Bł. Maksymilian znalazł nową metodę: książka, gazeta, radio - niech one nawracają! Bez pieniędzy, bez poparcia, bez znajomości języka, samotnie wyruszył na Daleki Wschód, by nawracać i zbawiać dusze. Co za odwaga!

Obaj Mężowie kochali ubóstwo. Pierwotne klasztory: Rivotorto i Niepokalanów - były do siebie podobne jak dwie krople wody. Nawet w ich powstaniu można zauważyć pewne zbieżności. Widząc, że Rivotorto jest bardzo małe, św. Franciszek powiedział: "Bracia nie mogą się w nim ruszać i nie mają kościoła, gdzie mogliby odprawiać nabożeństwo, chwalić Boga i Jego świętą Matkę". Udał się więc do biskupa Asyżu, do kanoników od Św. Rufina, aż wreszcie trafił do opata benedyktynów. Ten ostatni ofiarował mu miejsce przy kościółku Matki Bożej Anielskiej zwanym Porcjunkulą. "Kiedy Franciszek i bracia tam przybyli - relacjonują Kwiatki - spostrzegli w krąg kościółka wiele ostów i cierni... Rzekł św. Franciszek do br. Macieja: "ldź szybko do braci naszych i powiedz im, że z rozkazu Boga i Matki Jego, Dziewicy Maryi, mają mieszkać w tym miejscu". Po tych słowach odszedł br. Maciej i opowiedział wszystko braciom, którzy tym ucieszyli się wielce. I ruszyli stamtąd, i udali się z wszystkimi rzeczami swymi tam, gdzie przebywał św. Franciszek, jak im rozkazał ich ojciec... Bracia zaczęli wnet u Świętej Maryi Anielskiej wzrastać i mnożyć się liczebnie, a sława ich rozchodziła się po mieście całym i okolicy doliny Spoleta. A że ludzie w kraju widzieli świętość braci, zaczęli dobrze im czynić i odbudowywać kościółek tak, że braciom zdało ^ię tam bardzo dobrze. Chociaż opat odstąpił to miejsce św. Franciszkowi bez żadnej zapłaty, ten jednak pragnął, by rzeczony kościółek był poddany opatowi".

A oto relacja brata kronikarza z założenia Niepokalanowa: "Grodno stało się za ciasne. Trzeba było je opuścić... szukać nowego terenu bliżej Warszawy, na którym można by pobudować osobny klasztor i poświęcić go wyłącznie sprawie Niepokalanej. O. Maksymilian szukał więc, pytał, badał. Aż wreszcie dowiedział się, że tuż koło Warszawy książę Jan Drucki-Lubecki posiada włości. O. Maksymilian udał się do niego. Książę oświadczył, że gotów jest ofiarować działkę pięciomorgową na budowę klasztoru-wydawnictwa w majątku Teresin pod Sochaczewem w zamian za odprawianie 26 Mszy wieczystych. O. Maksymilian, nie tracąc czasu, wyruszył wraz z bratem w podróż, by na miejscu obejrzeć darowiznę księcia. Ujrzeli bagniste tereny, bujnie porosłe szczeciniastą trawą. Co na to przełożeni i jaka jest wola Boża? Przedstawił wiernie sprawę radzie prowincjalnej. Ta jednak nie przyjęła warunku. Wówczas książę, ujęty idealizmem o. Maksymiliana, odstąpił teren bez żadnej zapłaty i bez żadnego warunku. Gdy tylko o. Maksymilian otrzymał zgodę o. prowincjała, po wycofaniu warunku księcia, powiedział do braci: "Uklęknijmy, dzieci drogie, i podziękujmy Niepokalanej. Jej to zwycięstwo". Bracia z Grodna załadowali majątek do wagonów towarowych i udali się tam, gdzie o. Maksymilian wybudował już ubogą kaplicę i jeszcze uboższe baraki. W święto Niepokalanego Poczęcia roku 1927 o. prowincjał dokonał poświęcenia klasztoru. Do pierwszej gromadki współpracowników, która liczyła 18 braci i 2 ojców, dołączyły się wnet nowe powołania, liczne jak nigdy dotąd. Wkrótce Niepokalanów stał się największym klasztorem w zakonie".

Obaj Mężowie bezgranicznie ukochali posłuszeństwo i na nim budowali swoje społeczności. Obaj kochali podwładnych. "Tak bowiem być powinno - mówił św. Franciszek - aby przełożeni byli sługami swoich braci". A o. Maksymilian głosił: "Dla przełożonych - posłuszeństwo, dla równych - szacunek, dla podwładnych - usłużność".

Zarówno św. Franciszek, jak i bł. Maksymilian w szczególny sposób czcili Matkę Jezusa. "Rozkazuję wszystkim braciom moim - wzywa Święty - którzy są teraz i będą w przyszłości, wielbić Matkę Boga zawsze i czcić Ją na wszystkich drogach, wszystkimi sposobami, jak tylko mogą, i odnosić się do Niej z największą czcią i poddaniem". "Trzeba by powiedzieć duszom - pisze Błogosławiony - i to wszystkim, i każdej z osobna, co są i będą aż do skończenia świata, powiedzieć przykładem, słowem żywym, pisanym, drukowanym, przez radio, malarstwo, rzeźbę... aby najdoskonalsza miłość - miłość do Niepokalanej - rozpłomieniła się na ziemi". Syn przyjął rozkaz wielkiego Ojca jako ideał swego życia.

W Asyżu, w tak zwanym ogrodzie nowicjuszy - przy bazylice św. Franciszka, do której przed 751 laty zostały przeniesione śmiertelne szczątki Świętego - znajduje się grota lurdzka. Umieszczono w niej tablicę upamiętniającą pobyt bł. Maksymiliana w Asyżu. Nie wiadomo dokładnie, kiedy Błogosławiony przybył tam po raz pierwszy i kiedy nastąpiło najbliższe spotkanie tych dwóch wielkich duchów: Franciszka i Maksymiliana, syna i ojca. Wiadomo jednak, że było to spotkanie brzemienne w następstwa, owocujące w heroiczną świętość. Św. Franciszku i bł. Maksymilianie, niech za waszym przykładem wszystkim dla nas będzie Bóg i Niepokalana.

O. Roman Soczewka

Ryczerz Niepokalanej, nr 305


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej