Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Lampa zaopatrzona, czyli o roztropności chrześcijanina

     Spotykamy się ponownie w ramach osobistego dnia skupienia. Do ciebie należy wybór terminu. Wierzę, że przy odrobinie dobrej woli uda się znaleźć czas dla Chrystusa. Wówczas, gdy będziesz tylko dla Niego, skorzystaj z zaproszenia - przyjmij Go w Eucharystii. Jeśli potrzeba, przystąp do sakramentu pojednania. Wsłuchaj się w to, co ma ci do powiedzenia - nie szczędź czasu na medytację słowa Bożego. Wyciągnij zakurzoną książkę, którą już dawno kupiłeś i leży nietknięta. Postaraj się o ciszę: niech hałas, muzyka, niepotrzebne gadulstwo nie zakłócają twego wewnętrznego spokoju. W ramach dnia wyciszenia możesz skorzystać z poniższej refleksji. Uwzględnij jedynie to, że nie jest to tekst do czytania, ale do powolnego medytowania w zasłuchaniu Bożych słów. Ufam, że to ćwiczenie zaowocuje.

     1

     Lubię stare kościoły, zwłaszcza te drewniane, pachnące wyschłą żywicą, zatopione w ciszy modrzewi i świerków. Kościoły z wytartymi do białości deskami, gdzie tylko sęki nie chcą się poddać tarciu ludzkich kolan i jak pagórki sterczą dumnie. Kościoły, w których nie ma dzieł na miarę Rafaela, ale gdzie każda ikona, rzeźba i płócienny obrus przesiąknięte są kadzidłami skromnych modlitw setek wiernych. W takich kościołach kolana uginają się same, a usta otwierają się do pacierza. Czy doświadczyłeś takiej ujmującej ciszy, w której każdy świątek mówił wraz z tobą do Pana? Czy kiedykolwiek posiedziałeś w opustoszałym kościele choćby kilka minut - w milczeniu i zadziwieniu, bez słów, bez szumu dźwięków zostawionego za progiem? A może...

     ...modliłeś się prosto. Mówiłeś o twoim cierpieniu, o nadziejach, które były ci tak drogie. Wspominałeś Panu o kochanej osobie, o sprawach wciąż nie załatwionych... Wprowadzałeś Boga w zakamarki twoich trosk i nieszczęść... Tak trwałeś z Nim. Nie liczyłeś minut. Było ci dobrze. Tylko raz po raz uchylały się drzwi, ktoś wkradał się do świątyni i rozpoczynał swoje szeptanie. Byłeś ty, byli inni. Nie znaliście się. A jednak, ten Ktoś, kto skupiał na sobie melodie modlitw, wiązał was ze sobą, tajemniczo spajał, czynił jedno. Czy przyszła ci do głowy myśl, że jesteście sobie bliscy? Mieliście tyle wspólnego: twoje pragnienie rozmowy z Bogiem było dokładnie takie samo jak ich. Nieznani sobie, a jednak bliscy... Jedna wspólnota, dzieci tego samego Boga... Lud Pana. Kościół.

     2

     Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół... Wierzę w rodzinę moich braci i sióstr, w jeden dom, świętą wspólnotę, grzeszną..., tak, grzeszną grzechem ludzi, grzechem moim, ale jednocześnie świętą - Chrystusem obecnym, jej Głową. Wierzę... A ty? - jakie jest twoje rozumienie Kościoła? Czy ty w Kościół wierzysz? Czy się z nim identyfikujesz? - Nie odpowiadaj zbyt pośpiesznie na te pytania. Trzeba rozważyć je spokojnie, sięgając po prawdę postaw, reakcji, słów, zachowań - po prawdę konkretów. Nie odpowiadaj w oparciu o to, jak być powinno, pomyśl o tym, jak jest...

     Jest taki tekst w Piśmie Świętym, który przy pierwszym odbiorze budzi odruch niezadowolenia... Coś się we mnie buntuje, podobnie jak wówczas, gdy brak solidarności z drugim człowiekiem każe mi zaprotestować. Myślę wówczas: to niesprawiedliwe... Wciąż nie wiesz, o jaki tekst chodzi? Oto jego parametry: Mt 25,1-13. Jest to przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych. Proszę, byś w tym miejscu zatrzymał lekturę. Otwórz Pismo Święte i z uwagą przeczytaj podany fragment. Jeśli trzeba, przeczytaj go jeszcze raz i kolejny...

     3

     Możemy kontynuować? Poniżej postawię ci szereg pytań, staraj się na nie odpowiedzieć. Chrystus porównuje Królestwo Boże do dziesięciu panien. Bardzo różnią się one między sobą. Połowa z nich jest roztropna. Druga część to panny nierozsądne. Jeśli przypowieść ta mówi o Kościele, to budzi ona pytanie: dlaczego tak jest? Czyż to nie Bóg rozdziela talenty? - Czy jest to więc wina tych kobiet, że nie zadbały o oliwę? Co o tym sądzisz?

    Czas oczekiwania na pana młodego - co oznacza? Myślę, że zgodzisz się ze mną, iż jest to czas naszego życia. Czas-tajemnica, bo przecież nikt z nas nie wie, kiedy Pan po nas przyjdzie...

     Lecz o północy rozległo się wołanie... - czy ta godzina ma jakieś szczególne znaczenie, czy jest ona zupełnie przypadkowa i równie dobrze Jezus mógł użyć określenia o czwartej straży nocnej...?

     Lampy i oliwa... - spróbuj odnieść te przedmioty z przypowieści do konkretnych rzeczywistości twojego życia. Nie będę nic sugerował. Zastanów się, bo może są różne możliwości...

     Co to znaczy opatrzyć swoje lampy?

     Pięciu pannom brakło oliwy... Jeśli właściwie powiązałeś symbol oliwy z rzeczywistością życia duchowego, nie powinno być problemu z przełożeniem tego zdarzenia na codzienność, w której żyjesz... A zatem?

     Użyczcie nam swej oliwy... - ale panny roztropne nie spełniły tej prośby. To budzi jakiś niesmak. Jesteśmy uczeni, by się dzielić, by nawet o sobie zapominać, by bliźniemu pomóc... Więc dlaczego postawa odmowy spotyka się z aprobatą Chrystusa?

     Panny nieroztropne poszły kupić oliwę... - Co można kupić w życiu duchowym? A może inaczej: nie trzymajmy się tego słowa - poszły coś uzupełnić... poprawić, zastąpić brak jakąś wartością... Do czego porównasz tę sytuację, gdy panny uzupełniają oliwę w lampach?

     Zamknięto drzwi, ucztę rozpoczęto, radość trwa... W tej chwili nadchodzą pozostałe panny, wydaje się, że zdążyły, jeszcze nic straconego - jest pan młody, są inne panny, wystarczy uchylić drzwi... - Jakże bolą słowa gospodarza: nie znam was, bardzo bolą... Czy taki jest Bóg?

     4

     Proszę cię, byś powyższych pytań nie pomijał i nie traktował odpowiedzi zdawkowo. Bądź skrupulatny w rozważeniu tej przypowieści. Wyszukuj miejsca niejasne, kontrowersyjne... Nie bój się ich, nawet jeśli nie znajdujesz odpowiedzi, jeśli nie potrafisz wyjaśnić sobie wszystkiego. Pytanie, każde pytanie jest cenne, bo otwiera na poszukiwanie i domaga się pogłębienia w rozumieniu tekstu. To jest przygoda obcowania ze słowem Bożym. Przygoda fascynująca, bo jej efektem jest postępujący dialog z Chrystusem. Wciąż pamiętaj na słowa Mistrza: prawda was wyzwoli... Szukaj prawdy nawet za cenę chwilowych trudności. Pragnienie prawdy jest tym, co doprowadzi do większej więzi z Panem. Nigdy odwrotnie. Nigdy ucieczka od trudności, od pytań, od wątpliwości nie przysłuży się dialogowi z Mistrzem. Tylko poszukiwanie (choć czasem bolesne) prowadzi do odkrycia Prawdy.

     Spróbuj teraz podsumować całą historię z przypowieści. Jeśli przyjąć, że panny odzwierciedlają poszczególnych wiernych w Kościele, a panem młodym jest Chrystus, to...

     5

     Ufam, że masz swoje przemyślenia. Jeśli tak, możemy teraz razem przeanalizować przypowieść. Podzielę się z tobą tym, co dla mnie było ważne.

     Trwamy w oczekiwaniu na nadejście Pana. To jest czas czuwania. W naszych rękach są lampy. Odczytuję je jako symbol gotowości, to cały szereg konkretnych postaw wyrażających trwanie z Nim, akt jedności z Bogiem. Oliwa jest dla mnie znakiem łaski. Jeśli żyję w łasce, moja lampa płonie, i jestem gotowy. Nadejście Pana mnie nie zaskoczy i przyjmę je z radością. Kiedy zaczyna brakować oliwy, muszę ją uzupełnić. Jeśli jestem uważny i nie dopuszczam do jej wyczerpania, okazuję się człowiekiem roztropnym. Zabiegam bowiem o to, aby moja lampa nie zgasła ani na sekundę. Mam ku temu środki - spowiedź sakramentalną, która odnawia łaskę uświęcającą, modlitwę, uczynki pokutne, miłosierdzie okazywane bliźnim. To są sposoby kupowania oliwy. Dzięki nim mogę odnawiać "zapasy" łaski. Uzupełniać ją mogę w każdej chwili. Dzięki temu zachowam stan ha- bitualnej gotowości. Oznacza to, że czuwam. Nie ma takiego momentu, w którym nie byłbym gotowy przyjąć Pana. Przyznaję, że w mojej lampie raz jest więcej oliwy, raz mniej, ale - co ważne - nie dopuszczam do sytuacji, w której by jej brakło. Uzupełniam ją na bieżąco, zanim całkiem się wyczerpie. Na tym polega roztropność chrześcijanina.

     Czy należysz do takich ludzi? Czy wykazujesz tak wielką troskę o życie w łasce, czyli o stan ciągłej przyjaźni z Jezusem, że niebezpieczne wyczerpanie zapasów (postępujące oddalanie się od Chrystusa, wyjałowienie ducha, coraz poważniejsze grzechy, brak żarliwości w modlitwie, w miłości, itd.) powoduje twoją natychmiastową reakcję? Odpowiedz sobie na te pytania.

     Panny nierozsądne przesadziły w lekkomyślności. Drogo je to kosztowało. Przez długie chwile wydawało się, że wszystko jest w porządku, a jednak nie. Zauważ, jakie to było złudne. Twoje życie może być złudne... Masz wrażenie, że wszystko jest w porządku, a czym to się może skończyć?

     Co okazuje się tutaj istotne? Nie to, czy upadasz (oczywiście upadek jest sprawą poważną, ale nie jesteśmy w stanie go wyeliminować) - istotne jest to, co z grzechem robisz, jak na niego reagujesz... Stan lekkomyślnego trwania w grzechu ujawnia prawdę o wierze. Nie przez sam fakt upadku, lecz przez sposób reakcji na grzech. Niestety, dla wielu osób brak łaski uświęcającej, nie stanowi problemu. Żyją i czekają... Czekają na święta, na jakąś okoliczność, która ich przynagli... To są panny głupie! A ty jaki jesteś? - Sam oceń. Nie ma nic prostszego - wystarczy, że popatrzysz wstecz, na swoją reakcję na grzech. Czy to wspomnienie nie sprawia ci bólu?

     6

     Zrozumienie wprost tej przypowieści przychodzi z trudnością. Skoro jesteśmy Kościołem-wspólnotą, to dlaczego panny roztropne nie chcą użyczyć oliwy? Mówią: Idźcie... kupcie sobie... Trudność pojawia się, gdy odczytujemy tekst zgodnie z zasadą współodpowiedzialności. Myślę, że oprócz aspektu wspólnoty w Kościele, Chrystus podkreśla w tej przypowieści inną kwestię: indywidualność, osobistą odpowiedzialność za życie. W Kościele nie ma zbiorowej odpowiedzialności. Razem idziemy ku Panu, ale każdy z nas ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Rozumiem więc, że panny roztropne nie mogły użyczyć oliwy, bo łaski przekazać się nie da. Każdy sam musi ją nabyć. Tylko, czy rzeczywiście nie można było nic zrobić dla panien nierozsądnych? - Poszukaj odpowiedzi... Myślę o jeszcze jednym epizodzie z przypowieści. Pan młody okazuje się bardzo surowy - nie znam was... To całkowite odepchnięcie. Nie ma jakiegoś bocznego wejścia, nie ma mowy o błaganiu, namawianiu, proszeniu. Nie da się wejść po znajomości. Na nic zda się tłumaczenie, że oliwy brakło tylko na chwilę... Moment przyjścia Chrystusa to nieprawdopodobnie ważna chwila. Od naszego przygotowania tak wiele zależy. Czy można pozwolić sobie wtedy na to, aby nie mieć łaski? Zobacz, jak wiele zależy od duchowej niefrasobliwości...

     Ty i ja żyjemy w czasach, które obniżają w nas poziom wrażliwości na prawdę. Przed prawdą uciekamy. Łudzimy się: "Jakoś to będzie... Nieważne, że jestem nieautentyczny, jakoś to wytłumaczę... Zrozumieją mnie, rozgrzeszą..." Liczymy na akt łaski, naciągamy, przekonujemy, żebrzemy litości i... często się udaje. I tak umiera w nas szczerość wobec prawdy. Myją zafałszowujemy. Chrystus uczy: to Ja oceniam, dla nieprzygotowanych nie ma miejsca, nie licz na nic... Bolesne..., niestety bolesne...

     7

     Zachęcam, abyś rozumienie tej przypowieść nadal pogłębiał. Mam też jeszcze jedno zadanie dla ciebie. W Ewangeliach napotykamy inny tekst, swoistą kontynuację historii z pannami. Spróbuj go prywatnie rozważyć. Chodzi o fragment z Łk 13,22-34. Znowu przed tobą otworzą się ciekawe perspektywy Bożych wskazówek.

     Dzisiejsze spotkanie ze słowem Bożym zakończmy modlitwą Jakuba z Sarug (VI wiek):

Panie, spodziewam się Twego przebaczenia, udziel mi go! Udziel, kiedy jeszcze nie brakuje czasu. Daj mi dar łez, ażeby Cię błagać. Pragnę Twego miłosierdzia. Nie mogę żyć bez niego. Oceanie miłosierdzia, zanurz mnie w Twojej dobroci! Dzień się już chyli, a noce ciemności nachodzą na mnie. Panie, bądź moim słońcem, które mnie prowadzi w tej drodze wieczornej. Niech dzień mojej śmierci mnie nie zaskoczy poza Twoją Winnicą. Boże dobroci, racz przyjąć łaskawie godzinę mojej śmierci. Spędziłem wiele czasu lekkomyślnie, ale mnie przyjmij na końcu mych dni, abym na zawsze był z Tobą. Książę błędu i kłamstwa ciskał we mnie swe strzały, aby mnie zabić. Bądź, Panie, moją siłą, I wylej na mnie swój lek, a będę uzdrowiony. O Światłości, która rozpraszasz ciemności tej ziemi, bądź pochwalona rankiem i wieczorem przez lud, który odkupiłeś za cenę swej krwi. W każdym czasie - wieczorem, podczas ciszy nocnej, rankiem, o wschodzie słońca, bądź, Panie, pochwalony z Ojcem i Duchem Świętym. Amen. Jakub z Sarug (VI wiek)

ks. Józef Tarnawski SP
eSPe, nr 61


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej