Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Tam był mój dziadek

     Mówił: dla ciebie zawsze mam czas! Chociaż tak naprawdę nie odmawiał nikomu. Czas miał przede wszystkim dla ludzi i śmiał się, że pracuje w tzw. międzyczasie.

     Edward Duchnowski miał 80 lat i nie przyjmował do wiadomości myśli o emeryturze. Liczne wyjazdy służbowe były jego wakacjami a konferencje - spotkaniami z przyjaciółmi. Nie szczędził też czasu na codzienną Mszę św. Od kilku kadencji byl regularnie wybierany na stanowisko Sekretarza Generalnego Związku Sybiraków.

     Cieszył się również na tę ostatnią podróż, chociaż był w Katyniu wiele razy. Przygotowywał się na nią wiele tygodni, z wielkim przejęciem o niej mówił i już dwa dni wcześniej w korytarzu czekała na niego spakowana walizka. W piątek pożegnał się ze wszystkimi, a w sobotę, jak zwykle punktualnie, stawił się na płycie lotniska.

     Kilka godzin później mieszkanie, które tak niedawno opuścił, zapełniało się bliskimi, a przyjaciele wciąż dzwonili, pytając, czy to prawda. Ale nawet widząc jego imię na listach, które wciąż przewijały się wtedy w telewizji, nikt nie mógł w to jeszcze uwierzyć. Po kilku godzinach nachodziły nas pierwsze refleksje. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to był jego żywioł i nikt nie powstrzymałby go przed tą podróżą. Co chwila ktoś dzwonił na stacjonarny telefon, a dzwonek wypełniał mieszkanie przerażającym sygnałem. A przecież zawsze odbierał telefon! Podświadomie pojawiała się absurdalna myśl, że przecież zaraz pojawi się w drzwiach tak jak zawsze w tak trudnych momentach. I powie, co mamy zrobić.

     Miał 10 lat, kiedy z całą rodziną został wywieziony na Syberię, a spędzone tam 6 lat na zawsze odcisnęło się w jego pamięci. Nie potrafił opowiadać o tym czasie bez lekkiego drżenia głosu, ale chciał aby wszyscy wiedzieli, co się tam działo. Do Polski wrócił już bez ojca, a po wielu latach pojechał tam znowu - aby uczcić jego pamięć i przywieźć stamtąd jego prochy. Nikt nie mógł przewiedzieć, że jego życie również zakończy się na rosyjskiej ziemi.

     Z determinacj ą walczył o pamięć tych ludzi, którzy zostali na Syberii i godny byt tych, którzy wrócili. Udało mu się przeforsować ustawę o repatriacji z 2000 r., ustanowić Krzyż Zesłańców Sybiru a także Marsz Żywej Pamięci Sybiru, który odbywa się we wrześniu w Białymstoku. Za kilka dni w Gdańsku miał się odbyć kolejny Zjazd Sybiraków z całego świata, który jak zwykle Dziadek organizował. Przecież nie mógłby się odbyć bez niego.

     Był zbyt skromny, aby pokazywać się w prasie, ale kiedy rok temu pisałam do naszego tygodnika reportaż o Sybirakach, pomagał mi po cichu przygotować całe zaplecze. Nazywaliśmy go Seniorem Rodu, bo łączył w sobie wszystkie pokolenia. Był najbardziej barwną i żywą postacią na wszystkich rodzinnych uroczystościach, chociaż nigdy nie zasiadał do stołu, tylko krążył, zagadując kolejne osoby. Najwięcej czasu przebywał z młodzieżą i udawał urazę, kiedy tylko ktoś chciał go od nas oderwać. - Proszę mi tu nie przeszkadzać, ja tu jestem wśród swoich - żartował.

     Lubiłam słuchać jego opowieści o posiedzeniach Sejmu w których uczestniczył, o ludziach z pierwszych stron gazet, których znał, o podróżach po całym świecie, o historii, którą miał w jednym palcu i polityce, którą się fascynował.

     Została po nim wielka szuflada listów gratulacyjnych, orderów i odznaczeń państwowych: Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, brązowy i srebrny Krzyż Zasługi, odznaki weteranów walk o niepodległość i wiele innych.

     Dziwnie jest pisać o kimś "był", skoro tak niedawno się z nim rozmawiało. Mieliśmy się spotkać w poniedziałek, aby jak co tydzień, od wielu lat, omówić przy kolacji bieżące sprawy: co w rodzinie, co w szkole, pracy, polityce i w sercu. Nigdy nie zapominał o naszych spotkaniach, czyli musiało się jednak coś stać.

     A więc BYŁ. Mój dziadek - wujek, który był kimś więcej niż przyjacielem i wiernym czytelnikiem naszego pisma.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 kwietnia 2010



   

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 Ania18: 25.04.2010, 19:20
 Piękne słowa o śp. Dziadku, Pani dziennikarz. Byłam wzruszona czytając te wersy. Wciąż trudno w to wszystko uwierzyć... Ale jestem pewna, że kiedyś wszyscy spotkamy się Tam, u Pana Boga. Z wyrazami szacunku.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej