Śmierć ks. Romana Kotlarza
W Radomiu stał się symbolem Czerwca 1976 r. Kiedy robotnicy protestowali na ulicach, ks. Roman Kotlarz błogosławił im ze stopni kościoła Trójcy Świętej, a w kazaniach potępiał politykę władz. Zapłacił za to cenę najwyższą.Był księdzem diecezji sandomierskiej. Urodził się w Koniemłotach k. Staszowa, ukończył seminarium duchowne w Sandomierzu. Tu i też 30 maja 1954 r. z rąk bp. Jana Ldrka przyjął święcenia kapłańskie. Był wikariuszem w sześciu parafiach - Szydłowiec, Żarnów, Koprzywnica, Mirzec, Kunów, Słupia Nowa. W 1961 r. został proboszczem w Pelagowie w pobliżu Radomia. Już jako wikariusz w pierwszej parafii w Szydłowcu był postrzegany przez władze jako wróg ustroju. Krytykował bowiem niektórych nauczycieli za ich działalność na rzecz ateizacji rhłodzieży. Kiedy był wikarym w Koprzywnicy, występował przeciw zdejmowaniu krzyży w szkołach. Komuniści. oskarżali go o naruszanie krzywdzącego Kościół dekretu o wolności sumienia i wyznania. Nie skończyło się na pogróżkach. Władze wywierały presję na kurię sandomierską, aby nie kierowała kapłana do parafii miejskich i podmiejskich z uwagi na "możliwość wystąpienia niepokojów społecznych". Pozbawiono go możliwości nauczania religii. Ks. Kotlarz miał znakomity kontakt z parafianami. Mówiono anim, ze kocha ludzi. Kiedy był represjonowany, zbierano podpisy w jego obronie. Kiedy zawierzył parafię Matce Najświętszej, odpowiedzią władz były nakładane na niego grzywny, powiększone podatki oraz nieustająca inwigilacja. Niestety, na tym się nie skończyło. Od początku lat siedemdziesiątych dokonano na niego kilku napadów, podczas których był bity przez tzw. "nieznanych sprawców". Kiedy w czerwcu 1976 r. wybuchły w Radomiu protesty robotnicze, przyjechał do miasta i błogosławił protestującym, a nawet w pewnym momencie znalazł się wśród nich. W Pelagowie w niedzielnych kazaniach nawiązywał do wydarzeń w Radomiu, wskazując na słuszność robotniczego protestu. Władze oskarżyły go "o nadużywanie ambony do celów szkodliwych dla państwa". W lipcu i sierpniu 1976 r. powtarzały się napady na plebanię, zawsze późną nocą. Duchowny znów był bity. Zniszczyło to tak zdrowie kapłana, że odprawiając Mszę Św. 15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz stracił przytomność. Przewieziony na oddział wewnętrzny szpitala w Krychnowicach, gdzie był też kapelanem, zmarł 18 sierpnia. Oficjalną przyczyną śmierci była niewydolność mięśnia sercowego i zapalenie płuc. O śladach pobicia w dokumencie posekcyjnym nie wspomniano. Pogrzeb ks. Kotlarza odbył się w jego rodzinnej parafii w Koniemłotach. Przewodniczył mu bp Walenty Wójcik. Przez lata starano się wyjaśnić okoliczności jego śmierci. Domagała się tego NSZZ "Solidarność" Ziemi Radomskiej, a także tacy działacze niepodległościowi jak Wojciech Ziembiński i o. Hubert Czuma, jezuita. Niestety, bezskutecznie. W 1990 r. prezydent Ryszard Kaczorowski odznaczył pośmiertnie ks. Kotlarza Złotym Krzyżem zasługi z Mieczami, a w 2009 r. prezydent Lech Kaczyński nadał mu Krzyż Komandorski z Gwiazdą OOP. Wojciech Świątkiewicz
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |