Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Troska papieży o naród polski


     Propaganda wrogów Kościoła ukuta przekonanie, że Polska - zawsze wierna papieżowi - nie otrzymała z Watykanu żadnego wsparcia w trudnych chwilach. Propaganda laicka przemilcza nawet wkład Jana Pawła II w przypominanie światu o Polsce cierpiącej w stanie wojennym. Papież mówił o nieszczęściach swojej Ojczyzny do końca - nawet wtedy, kiedy nikt już nie chciał słuchać o Polsce; zeszła bowiem z pierwszych stron gazet karmiących czytelników nowinkami i sensacją. A przecież Jan Paweł nie byt pierwszym, który ze Stolicy Piotrowej troszczył się o naród polski, (red.)

     Wciąż w różnych zakątkach świata trwają krwawe walki, za które ludzie płacą nawet najwyższą cenę. Nie możemy pozostać obojętni wobec masakr na tych niewinnych ludziach. I tak sobie pomyślałem - papieże: Klemens XIII 30 kwietnia 1767 r. wezwał Kościół powszechny do modlitwy w intencji narodu polskiego. Wtedy jeszcze Polacy nie zdawali sobie sprawy z grożącego im niebezpieczeństwa, a już widzialna Głowa Kościoła, nie-Polak, chcąc zapobiec rozbiorom wzywa narody katolickie do modlitwy za Polskę. Papież Klemens XIII nakazał trzydniowe modlitwy za Polskę. Oto wyjątek z In vito sacro: "Rozliczne i ważne potrzeby Kościoła katolickiego, które niezmordowanie zajmują pasterską troskliwość Jego Świątobliwości, pobudzają nas do uciekania się bez przestanku do Ojca Miłosierdzia, aby raczył go bronić, wspierać i potężnym ramieniem swoim przybyć mu na pomoc w czas dogodny. Dlatego nie bez wielkiej goryczy duszy swojej patrzy na obecne, szczególniejsze potrzeby u przesławnego narodu polskiego, który aż do ostatnich czasów, ustawicznie dawał jak najświetniejsze dowody wiernego przywiązania swego do Kościoła rzymskiego, a obecnie znajduje się mimo woli swojej i dla niezbadanych wyroków Boskich w najkrytyczniejszych i najniebezpieczniejszych okolicznościach, osądził za stosowne i konieczne powiększyć modlitwy do Najwyższego i modłami swymi złączyć modły ukochanego duchowieństwa swego i ludu rzymskiego w tej silnej ufności, że tak połączone razem wołania pasterza i trzody, przedarłszy się do tronu Jego Boskiego majestatu, zdołają łatwiej i za przyczyną Najświętszej Maryi Panny i Świętych Apostołów Piotra i Pawła nakłonić Go do wysłuchania, do pojednania Go z ludem swoim, żeby Go nie opuszczał w potrzebie i ażeby zlał na Kościół i na rzeczony naród katolicki całą pełnię, całą pełność niebieskich swoich łask i błogosławieństw."

     Jest to bardzo skomplikowany tekst, czysto watykański według dawnego stylu pisany - długimi zdaniami i po łacinie, dlatego tłumaczenie może nie jest takie całkiem czytelne. Ale tekst jest ogromnie ważny.

     Także Pius IX w sierpniu 1863 r. zarządził modlitwy za Polskę. Upadało już powstanie styczniowe. Każda życzliwość okazana Polakom była wtedy na wagę złota, szczególnie zaś cenna, gdy przychodziła z serca Kościoła katolickiego. Zachęta Piusa IX pobudziła również inne episkopaty do podjęcia tego wątku modlitewnego. Spośród obcych na wezwanie papieża najżywiej zareagowali katolicy francuscy, od dawna uwrażliwiani na sprawę polską przez naszą emigrację. Wielki przyjaciel Polski, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli ówczesnego katolicyzmu Montalembert napisał wtedy entuzjastyczną broszurkę pt. Papież i Polska. Pisał w niej m.in.: "Ten najsławniejszy z monarchów jest naczelnikiem naszej religii, ojcem naszych dusz. On podaje nam w tej chwili wspaniałe i pocieszające widowisko protestacji słabego przeciw mocnemu, sprawiedliwości przeciw niesprawiedliwości, prawdy przeciw kłamstwu".

     Wielu biskupów francuskich wystąpiło z listami pasterskimi, w których wzywają księży do organizowania modlitw za Polskę oraz materialnej pomocy dla Polaków. Idea tych listów dojrzewała w episkopacie francuskim stosunkowo długo. Pierwsza informacja na ten temat nosi datę 16 grudnia 1861 r.

     Ostatecznie dopiero wystąpienie papieża Piusa IX dało początek serii francuskich listów pasterskich w obronie Polski. Biskup Orleanu opublikował jeszcze jeden list w obronie Polski. List ukazał się już właściwie przy końcu, po upadku powstania styczniowego. Ma on datę 7 sierpnia 1864 r. Powstanie praktycznie było zdławione dwa dni przedtem. Jak wiemy, ponieśli śmierć na szubienicy Romuald Traugutt i jego towarzysze. Kryształowo czysty jest głos biskupa Orleanu. "Niestety, nieszczęściem cierpiących dla sprawiedliwości jest to, że kiedy skargi się powtarzają, ludzie zaczynają reagować zmęczeniem, znudzeniem" - pisze biskup. - "Wszystko nas męczy, męczymy się nawet współczuciem, świadomie choćbym pozostał tylko sam, nie mogę być głuchy na takie wołania, nie mogę być nieczuły na takie cierpienia. Wzywam wszystkich kapłanów do podjęcia trosk, starań, ażeby pomóc Polsce. Nieszczęsna Polsko - ty również przywołujesz kapłanów w swoim konaniu! Jak pomóc nieszczęsnemu ludowi, którego silniejszy gnębi i bezkarnie depcze. Ludowi, którego łzy i krew leją się nieustannie od trzech lat. Co ja mówię? Od stu już prawie lat! Ludowi masowo wywożonemu w kajdanach na rękach i na nogach po same krańce Azji, straszliwej Syberii, która służy Polsce za grobowiec. Cóż my możemy? Możemy tylko krzyczeć, modlić się, pomagać, a więc wołajmy, módlmy się, pomagajmy!"

     To są wspaniałe świadectwa solidarności wierzących w Kościele z narodem, który zaczął być wtedy uśmiercany na dobre. Jeżeli inni modlili się za naród polski, to wypadałoby, żeby naród polski, który cieszy się wolnością i nie bardzo wie, co z nią zrobić, w duchu wdzięczności Bogu i ludziom modlił się też w intencji narodów, które walczą o swoją wolność.      Temat wolności jest bardzo bliski Papieżowi. Zawsze do problemu wolności będzie wracał i zawsze będzie chciał, aby w Eucharystii szukać oparcia i siły. I dlatego tak bardzo do serca przypadł mu ruch Solidarności, szczególnie w jego początkach. Robotnicy domagając się wolności i sprawiedliwości, spowiadali się i celebrowali Eucharystię. I wygrywali. I wygrał Papież, bo to dzięki jego niestrudzonej postawie i zapałowi proroka powstał ruch Solidarności i obalony został system, który był hańbą naszych czasów. I upadł mur berliński. Ale przypatrzmy się. Kto o tym mówił publicznie? Mówił Michaił Gorbaczow - przywódca byłego ZSRR, mówił prezydent Niemiec Roman Herzog i szef państwa niemieckiego Helmut Kohl. Od polskich polityków tego nie słyszeliśmy, bo są mali, a człowiek mały boi się, by nie został zepchnięty przez wielkiego i dlatego do końca z uporem, albo będzie zwalczał wielkiego, albo będzie o nim milczał. (wg korespondencji z Rzymu dla Radia Maryja)

O. KONRAD HEJMO OP

Tekst pochodzi z Miesiecznika
Formacji Różańcowej "Różaniec" nr 13




   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej