Wspomnienia ks. Tadeusza Tomasińskiego SAC, uczestnika powstania warszawskiego (pseudonim "Kokoszka")Wspomnienia ks. Tadeusza Tomasińskiego SAC (1923 2022), uczestnika powstania warszawskiego (pseudonim "Kokoszka"), późniejszego ekonoma Regii Miłosierdzia Bożego we Francji w latach 1953-93. Był on twórcą i w latach 1956-93 dyrektorem drukarni Imprimerie de Busagny w Osny, współinicjatorem i odpowiedzialnym za budowę Gimnazjum Św. Stanisława (College St. Stanislas) i Szkoły Technicznej w Osny oraz Pallotyńskiego Domu Pielgrzyma w Rzymie. Ks. Tadeusz Tomasiński SAC, fragment książki: "Tak było. Wspomnienia Księdza":... "Przed wybuchem powstania nadal studiowałem w Seminarium w Wadowicach. Przyszedł czas wakacji. Obaj z Jurkiem Paprockim pojechaliśmy na wakacje do Warszawy, do rodziny. Mieszkałem wtedy przy ul. Pańskiej, ale jako już zaawansowany seminarzysta często przebywałem w domu pallotynów, w dawnym Collegium Nobilium przy ul. Długiej, róg Miodowej. Godzina "W" była hasłem wybuchu Powstania Warszawskiego. Wyznaczono ją 1 sierpnia 1944 r., na godz. 17.00. Właśnie w tym czasie, będąc u pallotynów, zobaczyłem pierwszego niemieckiego oficera, zabitego przez powstańców na ul. Miodowej. Wyjeżdżał z Pałacu Biskupiego, który wtedy zajmowali Niemcy, na motorze prowadzonym przez zwykłego żołnierza. Oficer siedział w przyczepie i tu dosięgły go pierwsze powstańcze strzały. Rozpętało się piekło. Najważniejsze niemieckie placówki zostały w całym mieście zaatakowane przez grupy bardzo słabo uzbrojonych młodych śmiałków, chłopców z biało-czerwonymi opaskami na ramionach. Już w pierwszych godzinach walki na szczycie Prudentialu, najwyższego budynku Warszawy, na placu Napoleona, powiewał biało-czerwony sztandar. Determinacja głównie młodzieży, ale także mieszkańców Warszawy, była ogromna, aby zmierzyć się z wrogiem, który od pięciu lat zbrodniczo okupował Polskę, aby wypędzić go ze stolicy serca Polski. Wola walki była przeogromna, nie do opanowania. Zaczął się krwawy bój. Stolica Polski odcięta od reszty kraju i świata opuszczona przez aliantów walczyła zaciekle, ale samotnie. Niemcy na wybuch Powstania Warszawskiego zareagowali z wściekłością. Głośniki na ulicach miasta grzmiały, że w mieście działają bandyci, że każdy cywil, który znajdzie się na ulicy, zostanie zastrzelony. Pamiętam, co trzy godziny nadlatywało nad Warszawę 15 samolotów, które zrzucały lekkie bomby rozbijające, które robiły dziury w dachach domów. Po nich nadlatywała kolejna seria 15 samolotów z lotniska w Modlinie, które zrzucały bomby fosforowe, zapalające budynki. Już w pierwszych dniach powstania nad Warszawą była ogromna łuna ognia. My, seminarzyści i księża, nie walczyliśmy z bronią w ręku, byliśmy sanitariuszami, nieśliśmy pomoc duchową"... Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |