Jak potoczyły się dzieje Królestwa Dawidowego?Blask i zmierzch królestwa Dawidowego
Jak potoczyły się dzieje Królestwa Dawidowego? Na ten temat napisano wiele pięknych książek, a i sama Biblia w dwóch Księgach Królewskich i dwóch Księgach Kronik podała nam mnóstwo szczegółów. Z konieczności musimy się tu ograniczyć jedynie do rzeczy najważniejszych i to w ogromnym skrócie, gdyż mamy przed sobą aż trzy wieki. Opowiem wam najpierw o królu Salomonie, następcy Dawida, a potem o wypadkach, które zdarzyły się po jego śmierci.
![]()
Król Salomon (975 - 935)Z pewnością słyszeliście, że był to król bardzo mądry, potężny, bogaty i sławny w swoim czasie, ale i trochę lekkomyślny i pyszny, co później doprowadziło Królestwo Dawidowe do ruiny. Zacznijmy to opowiadanie od rzeczy dobrych w jego panowaniu.Salomon był synem Dawida zrodzonym z Batszeby, porwanej żony Uriasza. Na króla wyznaczył go ojciec przed swą śmiercią, choć sprzeciwiali się temu bracia Salomona i różne wpływowe osobistości. Jego wychowaniem zajęła się matka, prorok Natan, lewici i wybrani rycerze. Zapewniono mu bardzo staranne wykształcenie, by jako władaca odpowiadał treści imienia, które otrzymał: Salomon bowiem oznacza króla pokoju i szczęścia. Takim też się okazął, zwłaszcza w pierwszym okresie królowania. Nie prowadził prawie żadnej wojny. Ze wszystkimi sąsiadami, szczególnie z potężniejszymi od siebie, utrzymywał dobre stosunki. By wzbudzić w nich respekt, udoskonalił swoją armię, wyposażając ją w najnowocześniejszą wówczas broń, mianowicie w 1400 wozów i 8 tysięcy koni, co w tamtych czasach uchodziło już za zbytek, ale w jego położeniu opłacalny. Miał również znakomitą administrację kraju: przy jego boku istniał formalny rząd z ministrami i marszałkiem; krajem rządziło 12 prefektów, kontrolowanych w ustalonych odstępach czasu przez królewskich wysłanników. Kraj cieszył się dobrobytem dzięki handlowi międzynarodowemu, który utrzymywał ze wszystkimi prawie krajami, zwłaszcza z Egiptem i Fenicją, której król Hiram był nawet osobistym przyjacielem Salomona. A handlował wszystkim, co miał pod ręką: winem, zbożem, oliwą, owocami. Sprowadzał drzewo cedrowe, konie i wiele cennych towarów, które następnie odsprzedawał innym krajom. Wybudował też porty nad Morzem Czerwonym (Ecjongeber) i nad Morzem Śródziemnym (Jaffa, Dor i Akko); król Hiram "wypożyczał" mu specjalistów, biegłych w sztuce żeglarskiej. Salomon lubował się w budownictwie. Postanowił pozostawić po sobie wspaniałe gmachy, które by stylem i smakiem dorównywały wielkim budowlom w Egipcie i Babilonie. Zaczął, oczywiście, od budownictwa w Jerozolimie. Jego pałac składał się z rozlicznych budynków otoczonych murem. Najważniejszymi częściami pałacu były: "Dom Cedrów Libanu", zbudowany z bierwion cedrowych i ozdobiony złotymi dukatami, służący jako wielka sala zebrań i uroczystości; "Przedsionek Słupówmniejszy, używany zapewne jako poczekalnia, a obok "Stolica Sądowa i "Przedsionek Stołeczny" (sala tronowa), gdzie u szczytu sześciu stopni strzeżonych przez dwanaście lwów znajdował się królewski tron z kości słoniowej. Król zabezpieczał granice państwa; budował fortece i składy oraz utrzymywał ogromne stadniny. Kraj stał się bogaty, sława Jerozolimy rozchodziła się po całym świecie. Kronikarz biblijny nie bez dumy napisze, że "srebra król złożył w Jerozolimie tyle, ile kamieni, a cedrów (drzewa bardzo drogiego) - ile sykomor na Szefeli (1 Kri 10,27). Z dalekich krajów przyjeżdżali królowie i królowe, by podziwiać budowle w stolicy Izraelskiej, a także zachwycać się mądrością króla Izraela. Z pewnością dwór Salomona utrzmywał wielu uczonych, pisarzy i artystów z którymi ich gospodarz toczył mądre rozprawy i zabawiał się układaniem utworów literackich, zwłaszcza zagadek i przysłów, których wiele zachowało się w niektórych pismach biblijnych (Księga Przysłów). Budowa świątyniWówczas każdy kraj i każde państwo miało swojego boga, któremu wystawiano najwspanialsze świątynie i ołtarze. Czyż królestwo Salomonowe mogło być pozbawione świątyni Boga prawdziwego? Król był przecież bardzo religijny, jak jego ojciec Dawid. Wiedział od niego, że to on, Salomon, został powołany, by zbudować Bogu świątynię. Postanowił zrobić to zaraz na początku swego panowania. Na miejsce budowy wybrano wschodnie wzgórze miasta, biegnące z północy na południe, które było podzielone na trzy tarasy: Bezeta, Moria i Ofel. Na razie był zabudowany tylko Ofel, na którym stał upiększony jeszcze pałac Dawidowy. Salomon kazał przygotować pod budowę taras Moria. Przy pomocy 150 tysięcy robotników i różnego rodzaju fachowców ścięto skalny wierzchołek, zrównano i wygładzono oraz podmurowano go olbrzymimi głazami skalnymi, które jeszcze dzisiaj można oglądać. Plac przeznaczony pod budowę miał 490 m długości i 391 m szerokości. Budowa świątyni trwała 7 lat, a kierował nią zdolny inżynier fenicki. Świątynia błyszczała rzeczywiście niewypowiedzianą strojnością i rozmachem, nie miała równej sobie na całym Bliskim Wschodzie. Przez pochyły nasyp wchodziło się na pierwszy-^obszerny dziedziniec opasany murem, przeznaczony dla wszystkich wierzących w prawdziwego Boga. Drugi dziedziniec był oddzielony od poprzedniego murem i był przeznaczony dla kapłanów. Tu mieli oni spełniać obrzędy kultowe, zwłaszcza składać ofiary całopalne. Tu znajdował się ołtarz, na którym płonął wieczny ogień; obok znajdował się olbrzymi zbiornik wody, zwany "morzem spiżowym , służący do oczyszczania ofiar. Z tego dziedzińca wiodła dróżka do właściwego budynku świątynnego, liczącego 40 m długości i 11 m szerokości, a więc nie był zbyt duży, ale jego braki w rozmiarach wyrównywał niezwykły przepych: boazerię i posadzkę zrobiono z najcenniejszych drzew świata - z drzewa sandałowego, cyprysowego i migdałowego; przez drewniane kraty wciskało się słońce wydobywając świetlne refleksy na złocie ścian. Budynek był przedzielony na dwie części: w pierwszej - zwanej "miejscem świętym" - znajdował się ołtarz kadzenia, stół na chleby ofiarne, a wokół dziesięć siedmioramiennych świeczników. Do tej części mogli wstępować tylko kapłani, pełniący w wyznaczonym dniu służbę Bożą. Do drugiego miejsca - zwanego "miejscem najświętszym" - prowadziły drzwi zasłonięte cenną zasłoną z lnu egipskiego, haftowaną purpurą, fioletem i złotem. Tu w absolutnej ciszy spoczywała Arka Przymierza, kryjąca w sobie kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań; straż nad nią trzymali dwaj cherubini wyrzeźbieni z drzewa oliwkowego, wykładanego złotymi blachami. Do tego miejsca miał dostęp tylko raz w roku arcykapłan - w tzw. "Dzień Pojednania".Poświęcenie świątyni odbyło się w siódmym miesiącu roku i trwało przez siedem dni. Była to imponująca uroczystość. Najpierw wprowadzono w uroczystej procesji Arkę Przymierza do miejsca najświętszego, a potem na dziedzińcu kapłańskim złożono Bogu niezliczoną ilość ofiar z zabitych cieląt, kóz i baranów. Król i cały naród przeżyli te dni w pobożnym skupieniu, na modlitwach i na śpiewaniu psalmów. Pewnej nocy ukazał się Salomonowi Bóg i tak mu powiedział: jeżeli on i lud okażą wierność Jego przykazaniom, na wieki utrwali tron jego panowania nad narodem, ale jeżeli będą Go zdradzać - jak rzekł "wytępię Izraela z powierzchni ziemi, którą im dałem, a świątynię, którą poświęciłem memu Imieniu, odtrącę z mego oblicza. Izrael zaś będzie przedmiotem przypowieści i pośmiewiska u wszystkich narodów, a świątynia ta będzie zrujnowana" (1 Kri 9,7 - 8). Ku schyłkowiNiestety, pierwszy Salomon okazał niewierność Panu. Powodzenie przyprawiło go o zaślepienie. Zaczął on ulegać wpływom niewiast licznego haremu, wśród których nie brakowało Egipcjanek, Moabitek, Ammonitek, Edomi- tek, Sydomitek i Chetytek, a wszystkie one miały własną religię i własne bóstwa, którym oddawały hołd. Salomon wybudował im niemało pogańskich świątyniek, co więcej, za podszeptem żon sam stał się bałwochwalcą. Odstąpił od czci prawdziwemu Bogu, kłaniał się bożkom. Salomon zaczął następnie szukać powodzenia w zbytku i w próżnej sławie sprowadzając na dwór rozlicznych uczonych, poetów, pisarzy i magików, co kosztowało wiele tysięcy złota i srebra. Któż miał pokrywać te wydatki? Oczywiście naród, który król obciążał coraz większymi podatkami i daninami. Niezadowolenie zaczęło zataczać coraz szersze kręgi. Znalazł się też buntownik imieniem Jeroboam, którego popierał pewien fałszywy prorok zapowiadając mu, że 10 pokoleń oderwie się niebawem od Izraela, a on będzie nad nimi królował. Spisek został wykryty i winowajca uciekł do Egiptu, aby wyczekać odpowiedniego momentu i zapowiedź urzeczywistnić.Po 40 latach panowania umarł Salomon w Jerozolimie i pochowano go w Mieście Dawidowym przy grobowcu swego Ojca, Dawida. Sprawiono mu uroczysty pogrzeb; sławiono jego czyny; opłakiwano jego zgon, ale złe przeczucia nie opuszczały serc Izraelitów. Wprawdzie naród zachował go we wdzięcznej pamięci, oddając hołd jego zasługom, ale historia nie mogła przemilczeć jego złych czynów, które spowodowały wielorakie nieszczęścia w narodzie i jego dalszych dziejach. Kara musiała nastąpić: wszak Izrael jako wybraniec Boży miał w cichości i pokorze służyć swemu Bogu, stając się znakiem dla innych narodów, wskazującym na wielką przyszłość mesjańską; nie powinien wyciągać ręki po ziemską władzę i ziemskie panowanie. RozłamNastępcą Salomona został syn jego Roboam, mianowany królem jeszcze przez ojca. Ale Roboam był na pół cudzoziemcem, synem Ammonitki, a co grosza, był człowiekiem pozbawionym całkowicie zalet ojca, które zachwycały naród i czyniły go względnie posłusznym. W dodatku otaczali go podobni doń ograniczeni ludzie. Ze zmiany na tronie izraelskim skorzystał wspomniany wyżej spiskowiec Jeroboam, przebywający na dobrowolnym wygnaniu w Egipcie. Roboam zaraz po śmierci ojca udał się do Sychem, starego grodu patriarchów, na spotkanie z przedstawicielami wszystkich pokoleń, by uzyskać od nich uznanie na króla. Zamiast uznania usłyszał tam same narzekania na zbyt surowe rządy Salomona. Domagano się od nowego króla zmniejszenia podatków na rzecz dworu. Gdyby Roboam wykazał wówczas choć trochę rozumu politycznego, byłby w stanie stłumić te narzekania w zarodku, ale on, dufny w swój autorytet królewski i ulegając podszeptom głupich doradców, dał taką odpowiedź poddanym: "Mój ojciec obciążył was jarzmem, a ja dołożę do waszego jarzma. Mój ojciec karcił was biczami, ja zaś będę was karcił biczami z kolców!Rezultat takiego przemówienia był do przewidzenia, zwłaszcza że znajdował się tam wpływowy spiskowiec Jeroboam, który - co gorsza dla Roboama - pochodził z pokolenia Efraima, wywodzącego się z rodu Józefa egipskiego, a więc szanowanego przez wszystkich. Dwa pokolenia południowe uznały Roboama za króla, zaś dziesięć pokoleń północnych zbuntowało się ogłaszając własne, niezależne królestwo z Jeroboamem na czele. Roboam chciał zbrojnie wystąpić przeciwko buntowniczym pokoleniom, ale ostrzegł go przed tym czynem obecny tam prorok Szemaja: "Nie wyruszajcie do walki z Izraelitami, waszymi braćmi. Niech każdy wróci do swego domu, bo przeze Mnie zostały zrządzone te wydarzenia! Oto tak sprawdziła się zapowiedź dana przez Boga Salomonowi na krótko przed śmiercią: z dawnego Królestwa Dawidowego, scalonego i potężnego, wyłoniły się dwa królestwa: południowe, zwane Judzkim, ze stolicą w Jerozolimie oraz królestwa północne, zwane Izraelskim, ze stolicą w Samarii. Królestwo .Judzkie, choć małe, miało tę przewagę nad Izraelskim, że posiadało stolicę w Jerozolimie ze świątynią Salomona, a więc świętość narodową. Królestwo Izraelskie mogło liczyć tylko na większą liczbę pokoleń i obszerniejszą przestrzeń, ale duchowo było pozbawione wszelkiej tradycji narodowej jako twór sztuczny. Ten fakt spowodował, że to królestwo oddaliło się jeszcze bardziej od południowego/ Jego król bowiem, obawiając się, że jego poddani zaczną pielgrzymować do miasta swej świetności, urządził u siebie dwa ośrodki kultowe: w Betel na południu i w Dan na samej północy. Chcąc się przypodobać ludowi, nakazał w tych świątyniach czcić Boga pod widzialną postacią złotego cielca, a więc tak, jak to się stało pod Synajem podczas wędrówki z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Jeroboam miał nadzieję, że naród chętnie ulegnie nowemu kultowi w postaci tradycyjnej. Tymczasem ten zabieg tylko przyspieszył ostateczną klęskę Królestwa Północnego. Rozkład religijny i moralnyObydwa królestwa od pamiętnego roku 931, w którym dokonał się rozłam, szły odrębnymi drogami. Rzadko dochodziło między nimi do zgody i porozumienia, o wiele częściej - do wzajemnych intryg, niesnasek a nawet wojen. Zaślepienie ich królów było tym bardziej pożałowania godne, że obydwu groziło to samo śmiertelne niebezpieczeństwo: od południa - ze strony coraz silniejszego Egiptu, na wschodzie - od Asyrii, która w IX wieku stała się potęgą militarną i zagrażała wszystkim państwom aż do Morza Śródziemnego nie wyłączając samego Egiptu. W obydwu królestwach .szerzyło się pogaństwo, mianowicie kult Baala, religii wówczas bardzo rozpowszechnionej, bo tolerowała rozwiązłość moralną, a nawet zachęcała do niej swych wiernych. Bóstwu tej religii zaczęto składać ofiary na wszystkich niemal wzgórzach Ziemi Obiecanej. Tzw. kult "wyżyn" stał się prawie religią powszechną a importowała go do obydwu królestw głównie Fenicja. W tym bezeceństwie nie oszczędzono nawet dziedzińców świątyni jerozolimskiej. Wszędzie szerzył się też ucisk i wyzysk biedoty przez bogaczy, co z konieczności powodowało upadek gospodarki. Głód zaczął coraz częściej zaglądać do domów izraelskich. Warstwy zaś uprzywilejowane hołdowały zbytkowi, wygodnictwu, lenistwu i nieczułości. Najgorzej działo się na obydwu dworach królewskich, do których łatwy dostęp miały bałwochwalstwo i obce obyczaje. Walka o panowanie i wpływy, a z nimi intrygi i królobójstwa, były zjawiskiem nierzadkim. Na przestrzeni 200 lat istnienia Królestwa Północnego panowało blisko 20 królów, z których rzadko który umarł śmiercią naturalną. O wielu spośród nich kronikarz biblijny pisał: "czynił to co złe w oczach Pana, idąc dnbgą swego ojca w jego grzechu". Nieco lepiej było na dworze królów judzkich, ale i tu raczej rzadko czytamy taką ich, charakterystykę: "czynił to, co jest słuszne w oczach Pana, tak jak jego przodek Dawid . Było kilku takich królów judzkich. Do nich należą np. Jozafat (870-848), Azariasz (767 - 739), Ezechiasz (728-699), a zwłaszcza król Joz- jasz (641 - 609), wielki reformator religijny.ProrocyZapewne podporę religijną i moralną narodu w okresach kryzysowych stanowili kapłani, a więc pokolenie Lewiego, zwłaszcza w Królestwie Judzkim. Sprawowali oni kult w świątyni jerozolimskiej, lak za dawnych czasów, ale także ostrzegali Izraelitów przez odstępstwem. Istotną rolę reformatorską odegrali jednak w pewnym okresie dziejów izraelskich PROROCY. Kim byli ci mężowie? Byli to ludzie bez reszty oddani Bogu i jego sprawie, a także powołani, aby w Jego imieniu mówić narodowi, co im On przekaże, nie zważająe, czy słowo ich zostanie przyjęte czy odrzucone i czy nie przyjdzie im znieść prześladowania, a nawet zginąć. Prorocy byli bezwzględnie przekonani o boskim pochodzeniu wypowiedzianych słów. "Bóg kazał mi to powiedzieć!" - słyszymy często z ich ust lub: "Biada mi, gdybym słów Pańskich nie przepowiadał!Nazywa się niekiedy prorokami tych mężów, którzy w dawniejszych czasach bywali posyłani z określoną misją do króla czy do narodu, ale jest to tylko rozszerzone pojęcie wyrazu "prorok' . Takim był niewątpliwie Natan, przemawiający do Dawida lub Achias do Salomona. Duch proroczy zaczyna się objawiać w Izraelu w wieku IX poprzez potężne osobowości Eliasza i Elizeusza, zaciętych przeciwników bałwochwalstwa, posłanych z ostrzeżeniem na dwór Achaba i jego żony Jezabel w Samarii oraz do króla Jorama w tym samym królestwie. Przez trzy następne wieki duch ten będzie ożywiał cały zastęp niezwykłych mężów, jak Ozeasza i Amosa w Królestwie Izraelskim, czy Izajasza, Micheasza, Jeremiasza i Ezechiela w Królestwie Judzkim. Niektórzy ograniczali swoją działalność tylko do mówienia, ale bywali i tacy, którzy pozostawili księgi. Biblia posiada także dział pism prorockich - czterech "większych", bo księgi ich są obszerne (Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel i Daniel) oraz 12 "mniejszych", bo pisma po nich ocalałe mają szczupłe rozmiary. Trzeba przyznać, że w najtrudniejszych okresach dziejów narodu izraelskiego bywali posyłani ludzie wyjątkowo silni duchowo. Były to wielkie osobowości prorockie, którzy mieli ogromny wpływ na społeczeństwo. Głosili odważnie nie tylko to, co bolało i zawstydzało, ale także pocieszali naród, napełniali go nadzieją i otuchą, a ęrzede wszystkim ciągle przypominali, że po wielkich zmaganiach i cierpieniach narodu przyjdzie wreszcie Mesjasz, Wybawiciel narodu i świata, który ludzkość wybawi z niewoli szatańskiej i ustanowi na ziemi Królestwo Boże. Ks. JAN SDS
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |