Wierzymy w Chrystusa Króla wszechświata, jeżeli doświadczamy choć trochę mocy Jego zbawieniaUroczystość Chrystusa króla rok bWierzymy w Chrystusa Króla wszechświata, jeżeli doświadczamy choć trochę mocy Jego zbawienia.Po pierwsze mocy uzdrawiania serca z grzechów i skutków grzechów. Bo to tylko dzięki słowu połączonemu z wołaniem w sercu o światło Boże, dzięki modlitwie, dzięki temu, że możemy świadczyć o tym wybawieniu przykładami własnego życia oraz korzystać z sakramentów, to możemy dać niepowtarzalne wyzwolenie Boże sobie i innym. Choć oczywiście wielu nawet chrześcijan w to niedowierza. To podstawowe doświadczenie mocy Pana, to doświadczenie, że dzięki Krwi Jego, korzystając z tego doświadczenia, możemy uzdrawiać serca. A tym miejscem uzdrowienia jest Kościół, wspólnota uświęcających się grzeszników, ale mocą Jedynego Świętego. Nawet jeżeli ta wspólnota jest poraniona, kiedy nie ma wszystkich środków Bożych, wszystkich sakramentów. To także doświadczenie uczynienie nas królestwem i kapłanami Boga, to znaczy zdolność wybierania najlepszych dróg dla siebie i dla innych dzięki światłu Bożemu i konkretnych darów Ducha Świętego. Być kapłanami, to dać sens każdej czynności, która dzięki Duchowi Świętemu staje się miłością, nie tylko przez ofiarowanie, ale przez to, że Duch Święty nadaje prostym czynnościom coś niepowtarzalnego. Także to dzisiejsze doświadczenie z Ewangelii dialogu Jezusa z Piłatem jest zapowiedzią mocy królowania Chrystusa dla wielu prześladowanych chrześcijan, odrzuconych zarówno w wielkich prześladowaniach krwawych, jak i w tych codziennych, których naokoło jest tak wiele. W sytuacjach skrajnych, moc królowania Chrystusa sprawia postawy tych, którzy choć byli zabijani okrutnie, paleni żywcem, rozstrzeliwani, gdy znalazł się ktoś, kto czerpał mocy Chrystusa Króla, przemieniał całą grupę ginących za Chrystusa w bestialskich mordach. To przemiana tych, którzy po rozpaczy śpiewali Chrystusowi pieśni idąc na śmierć, spowiadali się, przebaczali. Dużo trudniej zrozumieć często królowanie Chrystusa wobec tak wielu wojen. Ale gdy widzi się, że nie tylko słowo Boże, ale nauczanie Kościoła, ale także objawienia świętych ostrzegają przed wielu grzechami, które prowadzą powoli do niszczenia całych narodów w nowych totalitaryzmach. Wojna z rodziną, wojna z człowiekiem poczętym, wojna z człowiekiem słabym i wykorzystywanym, czasem z hasłami ekologicznymi niszczenie przyrody. Początek wojny to brak odwołania się do Pana Boga, czy też propagowanie grzesznego stylu życia tak jak i teraz. Nie tylko próba seksualizacja dzieci, ale jakby przygotowania ich do tego, żeby były otwarte na najgorsze zboczenia dorosłych. Czasem potrzebne jest jak czyni to słowo Boże czy prorocy piętnowanie grzechów chrześcijan, a szczególnie kapłanów. Ale niekiedy ma to na celu paradoksalnie zniesienie odniesienia do Boga, który mówi nie grzesz. Który nie lęka się nikogo, mówi to samo do chrześcijanina i do niewierzącego przez sumienie. Bo te grzechy to są nie tylko te indywidualne szkody na teraz, ale to są początki ciągle nowych wojen, gdzie lekceważy się nie tylko prawa człowieka, ale traktuje się cały narody jak przedmioty do wykorzystania przez ludzi czyniących się bogami. Te nasze spory chrześcijan o prawo Boże, często wyśmiewanych szczególnie w krajach europejskich, za poglądy chrześcijańskie, to przecież jest wołanie o to, aby sumienia ludzkie usłyszały głos samego Boga, aby nie prowadzić siebie i całych narodów do samozniszczenia. Bo przecież paradoksalnie walka z rodziną, walka z miłością bezinteresowną, a otwarcie na wyłączność szukania przyjemności, czy tylko emocji, prowadzi do zniszczenia właśnie tych, którzy tą ideologią żyją, bo nie chcą potomstwa, nie chcą miłości bezinteresownej, bo życie uważają za bez wartości. Bo ci którzy się ostoją wśród prześladowań to mają radość ze służby w rodzinie i dla potrzebującym. Oczywiście przeszkodą do zrozumienia królewskości Chrystusa są grzechy nas chrześcijan, a szczególnie nas kapłanów. Osobiście w ostatnich latach wiele razy słyszałem i ja, że nie jestem godzien być kapłanem, że powinienem odejść bo inni widzieli moją głupotę, może słabość, albo przypuszczają moją niewiarygodność. Albo po prostu nie wierzą, że sam Chrystus tak ryzykownie powołał Kościół. I oczywiście jest to wezwanie do ciągłego nawrócenia, a sytuacjach skrajnych dla dobra Kościoła, także dobra zagubionych kapłanów, za różne grzechy bez nawrócenia się ich usuwa. No właśnie także dla dobra ich samych i całego Kościoła, aby Chrystus mógł królować i w sercach, i w Kościele i promieniować na cały świat tak bardzo zagubiony. Ale Dobrą Nowiną w tym także grzesznym Kościele jest to, że sakramenty mogą udzielać potrzebującym i grzeszni, którzy sami giną i sami idą do piekła. Czasem dla nich samych jest to znak Chrystusa, który jest silniejszy od grzechu, głupoty, robienia swoich interesów. Ostatnia rzecz to jest to, że słowo Boże pokazuje nie tylko to co jest oczywiste, ale kiedy modlimy się rozważając słowo Boże, a przez medytacje wchodzimy w dar kontemplacji, także to słowo ze Starego Testamentu uczy nas tego co się jeszcze nie stało. Ekscytowanie się w ideologiami, emocjonalne oglądanie filmów science fiction, czytanie świeckich książek o ludzkich królestwach, które nam także teraz proponują, to jest jest coś innego, niż to wejście w światło Boże, które przekonuje, że nie chodzi o złudzenia, tylko o tego Boga, który w tych prostych znakach działając pokazuje, że On jest zwycięzcą nad wszystkim, jest Królem, przekonując w głębi serc w Duchu Świętym. Katechizm Kościoła, za słowem Bożym przypomina, że zwycięstwo Chrystusa Króla wszechświata nie będzie na zasadzie wzrostu i ewolucji. Że tak jak sam Jezus zapowiedział królowanie przed śmiercią swoją i tym przypominają święci, że królowanie Chrystusa objawia się wśród prześladowań, wśród klęsk, wśród tajemniczego dopustu ogromnego cierpienia. Dlatego Jezus Chrystus, aby ułatwić a nie utrudnić zrozumienie Jego królowania objawił to, kiedy sam był więźniem przed śmiercią. Jakby na nowo wśród cierpienia zagrożenia pokornie pokazuje siebie jako Króla, w postaci, która do króla jest niepodobna. Zdradzony przez wszystkich i opuszczony. Tylko jedna Maryja za cały ten świat zdradzający swojego Pana jest znakiem nadziei, że i ten świat zagubiony nie tylko ma szansę, ale jest umiłowany przez swojego Zbawiciela, który jest Panem i Królem wszechświata. ks. Andrzej Dziedziul MIC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |