Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Młodzi w Paryżu - i co dalej?!

     Nasz opiekun roku w seminarium, dziś arcybiskup Edmund Piszcz zwykł był powtarzać: "w życiu nie ma spotkań obojętnych". Te dni w Paryżu, które razem z młodymi świata pod przewodnictwem Jana Pawła II przeżyliśmy, należą do tych momentów, które trzeba podjąć jako zobowiązanie, od których nie można "zdezerterować". Pytałem o to uczestników tych dni.

     Nade wszystko - na co zwrócili uwagę moi młodzi rozmówcy - to wielka odpowiedzialność... za to bycie razem, wspólne spotkania, świadectwo wiary, radości, za trud i wspólnotę. To zobowiązuje, bo Ojciec Święty tak bardzo nam ufa. On sam jest najlepszym ambasadorem tych wartości. Uczy przez obecność, że w życiu trzeba rozmawiać, być w dialogu i to w sprawach najważniejszych. Nie marnować czasu na "bzdety", jak mawiają młodzi. I pamiętać, że wszystko co dobre, choćby małe i codzienne ma wartość. Papież nam po prostu to pokazał. Więcej, nawet jego dolegliwość fizyczna - kaszel wywołany paraliżującym upałem - był oklaskiwany, co było akceptacją jego trudu i posługi dla nas. Puentując te uogólnienia, młody chłopak powiedział mi wprost: "Papież pokazał mi, że wszystko w życiu jest Bożą drogą, a krzyż dnia codziennego jest krzyżem chwalebnym, prowadzi do zmartwychwstania".

     Jan Paweł II autentycznością zjednuje sobie młodych i nie tylko katolików. Prowadzi dialog. Nie uchyla się od stawiania pytań trudnych i poszukiwania razem z młodymi odpowiedzi. Nie narzuca, ale bogaty wiarą i doświadczeniem proponuje drogę.

     Jest to Jezus Chrystus i Jego Ewangelia. Mówi o tej drodze, że to fascynująca podróż. Ma też konkretne oczekiwania wobec młodych. Powiedział o tym na łamach dziennika "La Croix" w przeddzień spotkania w Paryżu: "Oczekuję od młodych chrześcijan, iż będą coraz chętniej odkrywali "szerokość, długość, wysokość, głębię" tajemnicy Chrystusa oraz piękno swej godności dzieci Bożych, że będą pełnić czynną i odpowiedzialną rolę w Kościele i społeczeństwie, że będą przekonującymi świadkami Miłości, którą Bóg nas kocha, że sami złożą dar z własnego życia". To właśnie jest program dla młodych.

     Potem był Paryż, z entuzjastycznym każdym spotkaniem z Janem Pawłem II, z mocnym akcentem odkrywania sensu obecności chrześcijańskiej w świecie. I wielokrotna zachęta do medytacji nad Bożym Słowem, szczególnie nad hasłem XII Światowego Dnia Młodzieży: "Nauczycielu, gdzie mieszkasz? (...) Chodźcie, a zobaczycie!" (Jl,38). Jak rozumiejąto młodzi? Oto jedna z odpowiedzi: "Dla mnie to bardzo ważne pytanie. Wyraz ludzkich poszukiwań, pragnień, niepokojów, ale także dojrzałości. Jest to pytanie człowieka" który już spotkał Nauczyciela, a teraz pragnie Go poznać. Nie wystarczy tylko słuchać, trzeba też odpowiedzieć, zaangażować się. Spotkać Chrystusa w drugim człowieku. A potem to osobiste zaproszenie: "chodźcie, a zobaczycie". Jest to oferta Boga w stosunku do człowieka zachęcająca do pójścia małą, średnią, dużą drogą za Chrystusem. Na wzór patronki tych dni św. Teresy od Dzieciątka Jezus, którą Papież, jak powiedział, niebawem ogłosi Doktorem Kościoła, co wywołało aplauz zebranych. To propozycja pewnej drogi dla każdego". Aby jednak zobaczyć, trzeba najpierw dojść".

     Paryskie dni były głębokim oddechem młodości. W każdej pielgrzymce na koniec - również tych dni - "przerabiam" z młodzieżą, że tak łatwo być życzliwym, uprzejmym, pomocnym, po prostu dobrym przeżywając takie chwile. Ale trzeba to "uratować", przenieść w codzienność, po powrocie do domu, szkoły, pracy, wobec najbliższych. Po takich dniach, jak uczy doświadczenie, zapału starcza tylko na jakiś czas. Papież naucza i zaświadcza, że trzeba w życiu stawiać odważne kroki i nie bać się wybierać trudne i wymagające dobro. Każdy z młodych indywidualnie to w sobie kreśli i to bardzo konkretnie: przestanę przeklinać, podejmę trud szacunku dla moich rodziców, stanę się bardziej gorliwy i systematyczny w modlitwie... Konkretna praca nad sobą.

     Widziałem w młodych to zobowiązanie. Podjęli to. Dumny byłem z ich postawy. Teraz pozostaje praca, najtrudniejsza z prac - nad sobą samym. Pytam się więc młodych, z nadzieją, słowami ostatnich strof wiersza Karola Wojtyły pt. "Dzieci": "Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć, czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?" I nie jest to li tylko retoryczne pytanie... Do spotkania w Rzymie, w roku Wielkiego Jubileuszu 2000-lecia Chrześcijaństwa, następnej stacji spotkania młodych świata.

Ks. ANTONI BĄCZKOWSKI
Diecezjalny Duszpasterz Młodzieży
Pielgrzym, nr 240


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej