Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Opowieść o papieskiej fladze na Giewoncie

Gdy Twoje stopy stanęły znów na polskiej ziemi Gdy Twoje usta dotknęły polskiej ziemi - Zadrżało serce Narodu Fala radości podniosła się i dosięgła skalnych wierchów i wyniosłych turni. Dwoje młodych ludzi unoszonych falą radości i dziękczynienia wspięło się na szczyt Giewontu. Nieśli w sobie gorącą pieśń Ducha nieśli płonące serca nieśli w sobie Polskę i to wszystko, co w Niej jest godne miłości. Po drodze zaatakowała ich burza lecz nie lękali się. Gromy uderzały mocno, triumfalnie jak zwielokrotniony milionem serc Wawelski Dzwon. Ulewa spadła na zbocza na popękane turnie a oni przytuleni do ściany Giewontu słuchali jak bije żyjące serce Tatr jak bije serce Śpiącego Rycerza. Ucichła burza i nastał Pokój a dwa młode serca wyniosły żółto-białą flagę na szczyt - i umocowały ją na szczycie Krzyża - na szczycie Polski - na szczycie zachwyconej duszy Narodu. Była już noc, kiedy schodzili w dół Ale w ich sercach było bardzo jasno. A w nocnej ciszy żółto-biała flaga rozmawiała w polskim języku z koroną tatrzańskich szczytów z przepaścią dolin i opowiadała krainom położonym na południu na północy na wschodzie i na zachodzie Człowieku, który kocha cały świat Sercem Jezusa o Chrystusie, który kocha Polskę sercem Jana Pawła Drugiego I jak przez tę dziwną wymianę serc Chrystus przygarnia Narody Skrzydłami Białego Orła. Nastał dzień a żółto-biała flaga rozbłysła tęczą płonęła jak miłość zwyciężająca noc i śmierć. Ludzie z Kościeliska spojrzeli na Giewont podnieśli głowy podnieśli w górę serca zrozumieli mowę żółto-białej flagi. Ruszyli gromadą w kierunku Giewontu niosąc flagę biało-czerwoną ponieważ rozumieli że flagi o różnych barwach spotykają się prawdziwie na Szczycie Krzyża. Tymczasem w mieście niektórzy ludzie o sercach spętanych kajdanami lęku przerazili się na myśl że Krzyż może połączyć na zawsze obydwie flagi... Ludzie o martwych twarzach, ubrani w mundury zagrodzili drogę zachwyconym ludziom z Kościeliska. Inni ludzie o zniewolonych sercach, ubrani w mundury wyszli na Giewont I zdjęli żółto-białą flagę aby nie rozmawiała ze szczytami aby nie rozmawiała z przepaściami dolin aby nie budziła hymnu zachwyconych serc aby nie rozmawiała w polskim języku z kosodrzewiną i z Siklawicą znad Strążyskiej Doliny... "I zawstydziły się Tatry"... I zasłoniły się chmurą smutku I zalały się deszczem łez a echo grzmotów rozlegało się głucho jak odgłos żelaznych wrót zamykających ducha w więzieniu lęku. I zasmuciły się dwa młode serca I zasmuciło się bardzo wiele serc że istnieją ludzie którzy spychają w dół to, co należy podnosić na szczyty... Przyjdź Duchu Boże! i burzą Zielonych Świąt wskrześ umarłe duchy rozbudź uśpione serca pobudź wszystkich śpiących rycerzy! Niech powstanie człowiek I niech usłyszy wołanie idące ze szczytu Krzyża ze szczytu Wielkiego Serca W którym przychodzi Pan! Czerwiec 1979 r. Jan Paweł II pielgrzym do Ojczyzny

Opowieść o fladze papieskiej powstała - można powiedzieć - wybuchła spontanicznie, kiedy dowiedziałem się, że dwoje młodych zakopiańczyków, w przeddzień wizyty Ojca Świętego w Nowym Targu (była to pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski - czerwiec 1979 r.) wspinało się na krzyż na Giewoncie i wywiesiło tam żółto-białą flagę. Dowiedziałem się o tym bezpośrednio po fakcie, kiedy przybyłem do Zakopanego, aby stąd ruszyć piechotą do Nowego Targu na spotkanie z Ojcem Świętym. Jadzia G., główna sprawczyni tego wyczynu, szyła flagę w tajemnicy nawet przed rodzicami. W szkole także panowała całkowita konspiracja. Władze szkolne - mimo usiłowań - nie były w stanie dociec, kto to uczynił. A sprawa mogła przybrać poważny obrót, groziło usunięcie ze szkoły, rok przed maturą. Oczywiście należało zawiadomić o fakcie Ojca Świętego i to w momencie jego przybycia do Nowego Targu. Powierzono mi tę zaszczytną misję. Jednak nie udało mi się przekazać Ojcu Świętemu wiadomości na miejscu. Przekonałem się, jak bardzo Ojciec Święty był strzeżony, pilnowany, izolowany, niemal więziony w kordonie mundurowych i niemundurowych strażników bezpieczeństwa. Wróciłem ze smutkiem na stanowisko w moim sektorze.

Wkrótce po zakończeniu papieskiej wizyty usiadłem i napisałem do Ojca Świętego o tym, co się stało na Giewoncie. Miał to być normalny list, a tymczasem urodziła się ta właśnie "opowieść". List, zaadresowany już do Watykanu, najprawdopodobniej doszedł. Kiedy dziś myślę o tej "opowieści", nie sądzę, by się przedawniła. Jej symbolika jest głęboko zakorzeniona w tym, co ponadczasowe.

Ks. Jerzy Bajda


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej