Jacek MaziarskiJacek Maziarski - cztowiek prawy i szlachetny, wybitny dziennikarz - zmarł 27 maja. Miał 72 lata, jeszcze do niedawna prowadził blog w portalu niepoprawni.pl. Był jednym z tych autorytetów, które nigdy nie domagają się oficjalnego uznania dla siebie czy swoich racji.
Kiedy wybuchła niepodległość, spotkaliśmy się w "Tygodniku Solidarność". Jacek Maziarski był zastępcą naczelnego, a jego postawa pełna wiary w nowe, lepsze i uczciwsze dziennikarstwo pomagała przetrwać trudne chwile. Jacek był posłem I kadencji całkowicie wolnego Sejmu, doradcą premiera, zaangażowanym w odbudowę etycznego dziennikarstwa członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Karierę zaczynał w "Tygodniku Powszechnym", potem pracował w "Polityce" i warszawskiej "Kulturze". Był członkiem Stronnictwa Demokratycznego, wcześnie zaangażował się w działania opozycyjne wobec partii, jak Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość, a po sierpniu 1980 r. - Solidarność. W stanie wojennym stracił posadę. W latach 80. prowadził w Warszawie antykwariat, był głęboko zaangażowany w pracę podziemną: nie tylko w prasę (NAI i Przegląd Wiadomości Agencyjnych), ale też - oczywiście nielegalne - Biuro Analiz Społecznych Solidarności. Po upadku komunizmu został zastępcą redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność". W 1990 r. był jednym z laureatów pierwszej nagrody Kisiela. W tym samym czasie współzakładał Porozumienie Centrum. Z list tej partii sprawował też mandat posła. - Polityka z wszystkimi swoimi zawiłościami była dla niego za trudna - powiedział Jarosław Kaczyński - ponieważ Jacek Maziarski nie uznawał wymuszanych przez nią kompromisów, był bowiem człowiekiem wielkiej prawości, szlachetności i dobroci. Prezes PiS żegnał zmarłego dziennikarza jako wieloletniego współpracownika, także z czasów "Solidarności", i wspominał czas, kiedy Jacek Maziarski jeszcze pracujący w oficjalnej prasie PRL-u już tworzył prasę niezależną i wspierał inne struktury wolności. Po odejściu z polityki pracował krótko jako szef "Wiadomości" TVP. W ostatnich latach tłumaczył książki i prowadził publicystyczną działalność w internecie, gdzie dawał wyraz swej trosce o Polskę. Jego przenikliwy komentarz do naszej rzeczywistości pozostanie przykładem dziennikrstwa na najwyższym poziomie. Został pochowany w Podkowie Leśnej, gdzie mieszkał i której był miłośnikiem. Żegnał go podkowiański proboszcz ks. Wojciech Osial i legendarny proboszcz - senior ks. Leon Kantorski, który - choć bardzo już słaby - wyjechał na dziedziniec kościoła pożegnać swojego długoletniego przyjaciela i współpracownika w podkowiańskej wspólnocie ducha. Pięknym świadectwem o ostatnich tygodniach zmarłego podzielił się ksiądz Jacek z Hospicjum Domowego w Błoniu. - Jego dobroć i troska o rodzinę były dla mnie przykładem miłości, która niczemu się nie poddaje - powiedział zaznaczając, że wcześniej od lat był czytelnikiem artykułów Jacka Maziarskiego. Barbara Sutek-Kowalska
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |