Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dr Tadeusz Kunicki

(1896 - 1958)

W 1996 roku minęła setna rocznica urodzin dr. Tadeusza Kunickiego, który po wojnie jako repatriant ze wschodu przybył na Ziemie Odzyskane, do miejscowości Gubin nad Nysą Łużycką. Osiadł tam wraz z rodziną, podejmując trud lekarza powiatowego, choć był słabej kondycji fizycznej po kontuzjach odniesionych podczas obrony Lwowa w 1918 r. i w kampanii kijowskiej 1920 r. Przeszedł też kampanię wrześniową 1939 r. i był w podziemiu okręgu lwowskiego AK (pseudonim "Lekarz").

"Lepiej być krzywdzonym niźli krzywdzicielem"

Posiadał wszechstronne wykształcenie medyczne i długą praktykę w klinice lwowskiej.

Wychowany został w dostatkach i dobrobycie w swoich włościach nad Zbruczem. W pamiętniku zapisał sobie: "Poszedłem na medycynę z zamiłowania apriorycznego do tego szlachetnego zawodu, którego pierwocin i pełni nieosiągalnej realizacji dopatrywałem się uparcie w cudownych w swej prostocie i prawdzie opowieściach ewangelicznych, przeżywając owe przedziwne "misteria wyleczenia" przez Pana tylu wielu ówczesnych nieszczęśliwych... Zapamiętałem dzień promocji doktorów (1926 r.) i słowa Kasprowiczowskiego zaklęcia wtedy powtarzane: "Młodzi lekarze, Lachy serdeczne, pomnijcie, że na tej biednej polskiej ziemi macie bliźnim osuszać łez zdrój"".

Rówieśnik i przyjaciel takich osobistości w świecie medycznym, jak profesorowie: Gruca, Dega, Drews, nie wybrał dalszej drogi naukowej, ale postanowił zająć się bezpośrednio leczeniem pacjentów w rodzinnej miejscowości Wasylkowce i okolicach powiatu kopyczynieckiego (województwo tarnopolskie).

"Po przepisanych praktykach w szpitalu i klinikach - osiadłem dobrowolnie na wsi. Pierwsza doba pobytu była słotna, ponura, zimna. Nocą dobijał się ktoś nachalnie. Ubierałem się niecierpliwie, pełen niedospanych złości, planowałem zruganie niedelikatnego intruza, ale moja matka uspokajała mnie łagodnie: "Pewnie mu dobrze dokuczyło, kiedy w taką pluchę przygnał do lekarza, nie złość się na niego, bo ci wszyscy chorzy wyczekiwali na ciebie..." Uspokoiłem się wówczas w raptownej mej nerwowości i łagodnie przywitałem zbolałego pacjenta, wyrwałem mu ząb w znieczuleniu, aż chłopina poweselał, że go nic nie bolało, no i nie kosztowało".

Zazwyczaj pacjent za to, że przyszedł - otrzymywał śniadanie lub inny poczęstunek, a za to, że został zbadany - dostawał lekarstwa, oczywiście raczej... bezpłatnie. Lekarstwa brał doktor Kunicki na kredyt w aptece u kolegi Kazimierza Prokosza w Kopyczyńcach, bądź sprowadzał ze Lwowa. Następnie sprzedawał wagon zboża i regulował należności. Świadczę, bo w tych transakcjach uczestniczyłem w jego imieniu, a często osobiście je załatwiałem. Toteż doktor Kunicki na brak pacjentów nie narzekał, raczej na przepracowanie w świątek, piątek i niedzielę. Wywoływano go z kościoła, z zebrania, z wizyty, z zabawy, z przedstawienia scenicznego. Wzywany do chorych w promieniu około 20 km, spieszył bez względu na pogodę, porę dnia i nocy, często ciemnej, bezksiężycowej, a podolskie błota czarnoziemu są znane. Do poszczególnych wsi dróg bitych nie było, a w słotne jesienie trudno było przejechać nawet pustym wozem. W Wasylkowcach wybudował murowany pawilon w sadzie, składający się z czterech izb: gabinetu przyjęć, poczekalni, apteczki i noclegowni dla przyjezdnych. W sąsiedniej wsi Horodnicy, oddalonej 15 km, założył Ośrodek Zdrowia, gdzie bezpłatnie przyjmował biednych pacjentów, przeprowadzał zabiegi i mniejsze operacje. Po wsiach badał dziatwę szkolną dobrowolnie, wysyłał potrzebujących do szpitali, odwiedzał chorych bez wezwania, interweniował w wielu wypadkach u lekarza powiatowego, nazywanego przed wojną "fizykiem".

W Gubinie (z okolicznymi wsiami odległymi od miasta w promieniu 25 km) po wojnie, będąc jedynym lekarzem, pełnił funkcje dyrektora szpitala powiatowego, kierownika wydziału zdrowia, lekarza szkolnego, lekarza wojskowego (w Gubinie stacjonowała jednostka wojskowa ze stanem 6 tys. żołnierzy i oficerów) oraz lekarza domowego wszystkich mieszkających tam rodzin. W pracy pomagał mu szczupły osobowo, ale ofiarny personel medyczny (Karol Szymański, Włodzimierz Dubowik, Ryszard Śliwiński i inni).

W pamięci ludzi, którzy go znali, pozostał przede wszystkim jako osoba niezwykle życzliwa, patrząca na każdego człowieka z wielką sympatią i nigdy nikogo nie krytykująca ani nie potępiająca. Jakże zresztą mogło być inaczej, skoro jego ulubionym cytatem-dewizą życiową było powiedzenie Platona: "Lepiej być krzywdzonym niźli krzywdzicielem".

Jego lekarska moralność wypływała z powszechnej życzliwości i z przekonania, iż dobroć jednego człowieka jest źródłem dobroci u innych. Hołdował bowiem w życiu czterem zasadom: dobru, szczęściu, pięknu i prawdzie. Optymizm pomógł mu przetrwać okresy niepomyślne, których w jego życiu nie brakowało. W swoich nieopublikowanych zapiskach autobiograficznych napisał: "Miałem wiele wad, ale ostatecznie pomogły mi i one w życiu. Miałem słabą pamięć, a przez to przykre przeżycia, których i mnie, jak każdemu, nie brakowało".

Do roku 1956 był inwigilowany przez UB, ustawicznie przesłuchiwany, wzywany, nocami przetrzymywany, co miało związek z jego ziemiańskim pochodzeniem i posiadanym stopniem oficerskim. Ci sami funkcjonariusze, którzy przyjeżdżali po niego na nocne przesłuchania, niejednokrotnie w godzinach rannych lub popołudniowych zabierali go tym samym pojazdem do umierających bądź ciężko chorych dzieci lub innych członków swych rodzin. W takim przypadku niejednokrotnie był odwożony do domu (z przesłuchań nocnych wracał sam, psychicznie zdruzgotany, i szedł zaraz do swoich pacjentów).

Niezaprzeczalnym faktem jest, iż celem nadrzędnym w życiu doktora Kunickiego było niesienie autentycznie bezinteresownej pomocy lekarskiej osobom potrzebującym wsparcia, bez względu na ich stan posiadania, narodowość i przekonania. Zawsze pracował z niezwykłym oddaniem - jako młody absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu we Lwowie, w czasie wojen i okupacji oraz po wojnie, gdy na Ziemiach Odzyskanych tworzyło się nowe życie. Serdeczny i życzliwy ludziom, szanował każdego. Świadom ubóstwa swoich pacjentów, wypisywał recepty i dołączał pieniądze na wykupienie lekarstw. "On zawsze był taki" - mówią jego byli pacjenci, pamiętający go, tak z jego rodzinnych stron, jak również z Gubina i okolic. Przemierzał na rowerze dziesiątki kilometrów dróg i ulic. Leczył, radził, pocieszał. Takim go pamiętają gubinianie. "Był lekarzem i człowiekiem. Kochał ludzi. Nie ma w tych słowach przesady" - mówiła mieszkanka Gubina Maria Kulik dla lokalnej prasy w 1986 r., pamiętająca doktora, choć wtedy minęło już 28 lat od jego śmierci. "Trudno wyrazić dziś słowami jaki był - przyznaje. - To Judym Gubina. Nie ma teraz takich. Nie wypada tak mówić, może się ktoś obrazić, ale on był nadzwyczaj oddany ludziom. Zawsze mówił dobrotliwie: "dziecinko moja"".

"Jeżeli nie było go w przychodni, w szpitalu, w szkole, w jednostce wojskowej ani we własnym domu, to z pewnością można go było spotkać w zacisznej kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej gubińskiego kościoła, gdzie modlił się o zdrowie swoich pacjentów i o moc do dalszego uzdrawiania ciężko chorych. Uważał bowiem, że bez pomocy Opatrzności jego umiejętności medyczne są niczym. On bowiem jest "marnym" narzędziem w rękach Boga. Przejeżdżając obok kościoła, musiał tam wstąpić choć na minutę, aby pokłonić się Madonnie i ucałować krucyfiks. Za każdego pacjenta, którego nie udało mu się utrzymać przy życiu, zamawiał Mszę świętą".

Zgodnie z wyznawanymi zasadami chrześcijańskimi, walczył o prawo do życia nienarodzonych, protestując (niestety, bezskutecznie) do władz państwowych przeciw ustawom przyzwalającym na przerywanie ciąży. Kobietom ciężarnym okazywał wiele serca, niejednokrotnie odwodząc je od chęci pozbycia się poczętego dziecka. Po urodzeniu dzieci kobiety te "na kolanach" dziękowały mu za wyperswadowanie uniknięcia zamachu na własne potomstwo. Doktor Kunicki mówił do nich żartobliwie: "Oddajcie mi teraz swoje dzieci, których kilka miesięcy temu nie chciałyście". Odpowiedzi nie było, tylko czasem łza cieknąca po policzku.

Serdeczność w stosunku do ludzi, szacunek, jakim ich darzył, wraz z pokrzepiającym uśmiechem, towarzyszyły Tadeuszowi Kunickiemu przez całe życie. Okazuje się, że można leczyć nie tylko receptą i lekarstwem, ale własną osobowością, inaczej mówiąc - nie trzeba leczyć choroby, lecz pacjenta.

Dzisiejszym lekarzom komunikuję: pacjent, który pojawił się choć raz u doktora Kunickiego nawet z najmniejszą dolegliwością, regularnie był odwiedzany przez leczącego, aż do całkowitego wyzdrowienia.

Tadeusz Kunicki zmarł w 1958 r. W dniu pogrzebu jedną z ulic Gubina, przy której mieszkał i przyjmował pacjentów, przemianowano na ulicę jego imienia.

5 kwietnia 1986 r. nadano nowo wybudowanej Przychodni Specjalistycznej w Gubinie imię doktora Tadeusza Łukasza Kunickiego. Podczas tej uroczystości jego syn Stanisław odsłonił tablicę pamiątkową z wizerunkiem patrona oraz jego cytatem następującej treści: "Ale ja odczuwałem i sam przeżywałem cudze nieszczęścia, ból, ukrywałem rany, współczułem z bliźnim serdecznie. Dr T. Kunicki 1896-1958".

W Księdze Ludzi Zasłużonych miasta Gubina, zawierającej dotychczas tylko 11 nazwisk, imię doktora Kunickiego jest na drugim miejscu. Jego droga życiowa winna być dla innych symbolem zwycięstwa wzniosłych ideałów, nieodzownych w służbie zdrowia, które winny być pielęgnowane, by w obecnych trudnych latach nie zostały zepchnięte na margines życia społecznego.

Zróbmy wszystko w naszym kraju, już demokratycznym, aby era Judymów bezpowrotnie nie przeszła do historii.

Jan Kulczycki



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

św. Bonawenturaśw. Bonawentura

Modlitwy do św. BonawenturyModlitwy do św. Bonawentury

Litania do św. BonawenturyLitania do św. Bonawentury

Modlitwa do św. Pompiliusza Marii PirrottiegoModlitwa do św. Pompiliusza Marii Pirrottiego

Nie umiem się modlić jak Niemiec...Nie umiem się modlić jak Niemiec...

ks. Romuald Laquaks. Romuald Laqua

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej