Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Co sobie myślę, gdy daję ślub...

Ho, ho, ho - ile to ich już było w mej kapłańskiej posłudze... Tyle lat pracy na Bożej Niwie... Z reguły w czasie błogosławienia związku małżeńskiego siłą rzeczy wpatruję się w twarze nowożeńców - są wzruszone, poważne, przejęte - to jest normalne - ale równocześnie widać w nich zachwyt sobą, bezproblemowość. Po wyjściu z kościoła są uśmiechnięci i szczęśliwi, świat do nich należy, obiecują sobie "cuda wianki" i myślą też z całą pewnością, że przeskoczą świat, że będzie jak w bajce: "żyli sobie długo i szczęśliwie..."

Często są to moi byli uczniowie, niedawni maturzyści, uczestnicy formacji oazowej lub z terenu parafii, na ogół znam ich, rozmawiałem z nimi na tematy rodzinno-małżeńskie, zwłaszcza gdy byli moimi słuchaczami na lekcjach w salach szkolnych czy na "katechezach przedmałżeńskich". Wtedy to szeroko nakreślałem im całą panoramę realnego życia, bez różowych kolorów, w rzeczywistych barwach zwyczajnej prozy dnia - w świetle prawdy. Teraz zdają się tego nie wiedzieć, nie dostrzegać, nie dociera to do nich, to im "nie zagraża", teraz ich to nie dotyczy. Tak sobie wówczas myślę, co ich czeka później, jakie życie. Czy zawsze będzie im tak dobrze, jak w tej chwili? Czy w przyszłości, za parę lat, będą tak samo szczęśliwi jak teraz? Obserwacja życia dostarcza nieraz przykładów rozczarowania i zachodzi niebezpieczeństwo, że przez ten tylko pryzmat oceniają całe życie. Wielki optymizm, teraz są zauroczeni sobą. Różnych przestróg rodziców, wychowawców, księdza, nie traktowali serio dotychczas, nie brali pod uwagę: przecież nie były dla nich, skądże by... są upojeni sobą, zafascynowani. A wkrótce przecież życie sprowadzi ich "z obłoków na ziemię".

Zachodzi teraz pytanie: czemu, dlaczego w dniu wesela nowożeńcy są tak zadowoleni i pełni najlepszych myśli co do przyszłości? Zachodzi pytanie drugie: czemu, dlaczego później w życiu u pewnych rodzin wiele się psuje, znika entuzjazm, pojawiają się konflikty, są wzajemne narzekania i pretensje? Pomijając fakt, że osiągnęli cel swych marzeń, wydaje się, że jedną z głównych przyczyn ich optymizmu i poczucia bezpieczeństwa, jeżeli nie przyczyną zasadniczą, jest aktualna gotowość pełnego poświęcenia się, ofiarności i świadczenia bez ograniczeń na rzecz drugiej osoby ze świadomością wzajemności, bo są zdolni do każdej ofiary dla siebie. To daje pewność i oparcie. Będą razem. Miłość nie polega tylko na afekcie, na wzruszeniu. Kto kocha, ten oferuje, z radością spala się dla osoby kochanej, co staje się też źródłem jej zadowolenia i wzbudza chęć miłego rewanżu - tym bardziej chce i ona ze swej strony uczynić dosłownie wszystko dla kochanej osoby, o której wie, że się w pełni dla niej poświęca. Są gotowi spełnić dla siebie każde życzenie, nie ma wtedy dla nich praktycznie rzeczy, na którą by się nie godziła jedna ze stron na życzenie drugiej, przynajmniej w teorii. Nawet tak trudne sprawy, jak np. żądanie niepicia od narzeczonego alkoholika, nie stanowi wtedy dla niego większego problemu. "Ależ nie, nie ma sprawy, wszystko będzie dobrze, opanuję się, będę się ograniczał, przestanę pić" - padnie odpowiedź i dziewczyna wierzy. Gdyby tak ta wzajemna natychmiastowa gotowość służenia sobie na każde życzenie pozostała na całe życie... byłby raj na ziemi w rodzinach. Stąd też prawdziwa miłość nie pyta o cenę i nie patrzy na siebie. Siebie widzi w drugiej osobie. To jest właśnie tajemnica szczęścia.

W swoim przyszłym małżeństwie przyjmij dewizę: "żeby tobie, żeby wam ze mną było dobrze" i tak postępuj. Nie odwrotnie! Nigdy: "żeby mnie z tobą, mnie z wami było dobrze" i tak nie postępuj, bo to będzie grób szczęścia małżeńskiego. Gdy druga strona odpowie tym samym: "żeby tobie ze mną, żeby tobie z nami było dobrze", i tak będzie postępować, będzie wam bardzo dobrze. Taka miłość zakłada pełne poświęcenie. Ile razy w małżeństwie ktoś chce znaleźć siebie, swoją sytość-jednostronnie, egoistycznie - tyle razy nie znajdzie: będą pretensje, dąsy, żale. I odwrotnie, ile razy ktoś zrezygnuje z siebie dla dobra strony drugiej, tyle razy się odnajdzie w pogodnej, życzliwej atmosferze. Dziwna jest matematyka uczuć, częściowo wbrew algebrze - radość dzielona na dwoje, równa się podwójnej radości, a boleść dzielona na dwoje, równa się połowie boleści.

A czemu później w niektórych rodzinach dzieje się źle, następują kłótnie, niesnaski i różnice zdań? Bo nie ma tej gotowości służenia sobie, jaką pałano w dniu ślubu, czy miłości tydzień przed ślubem, tej ofiarności i entuzjazmu, utożsamiania się z partnerem, bo wkrada się egoizm, wygodnictwo, lekceważenie drugich osób w domu, szukanie siebie, z rażącym nieraz pomijaniem i może brutalnym deptaniem współmałżonka, patrzenie jedynie na koniec własnego nosa, zachcianki, dogadzanie sobie, tupet i własną łatwiznę życia.

Gdyby nawet druga strona nie realizowała ślubu miłości i wyłączyła się zupełnie - nie zwalnia cię to z tego ślubu. Skul się wtedy w kłębek jak jeż atakowany, trwaj na posterunku męża czy żony, nie łącz się nigdy z osobą trzecią, bo nie wolno, a dobro niewinnych i najbardziej pokrzywdzonych w tym przypadku dzieci stawiaj zawsze na pierwszym miejscu i ciągnij nadal wóz życia rodzinnego za siebie i drugą stronę, podobnie jak statek na morzu w czasie burzy - fale raz po raz przelewają się przez pokład, ale on płynie do przodu - licz na Opatrzność Bożą i rekompensatę wieczną. W najgorszym razie nie musicie przecież na siłę mieszkać razem i męczyć się, gdy np. mąż jest przestępcą, alkoholikiem lub sadystą i znęca się nad wami. Separację uzasadnioną Kościół akceptuje.

Gdy masz płakać, to tylko przy różańcu wieczór u siebie w izdebce; gdy się masz żalić, to tylko Panu Bogu, nikomu więcej, nie ludziom, nie w sklepie, nie w pracy, nie sąsiadce, bo wezmą twoją stronę, oczywiście, pożałują cię - w oczy do ciebie, a w domu później, u siebie, najczęściej utną sobie przepiękne "chi- chi": "ale wpadła", "ale się dostał" itp. Po co dawać scenariusz do czyjejś komedii z waszej tragedii. Nie opowiadaj więc nic nikomu i chodź z podniesioną głową, bądź dzielny/a/, niech się dziwi otoczenie, niech będzie mile zaskoczone, że dajesz sobie radę. Nawet rodzonej mamie nie za wiele się zwierzaj, bo jak będzie mądra mama, to cię podtrzyma na duchu, pomoże i zachęci, a jak będzie odwrotnie, to cię tanio pożałuje i weźmie do siebie. "A czy u mnie nie ma gdzie mieszkać, a czy nie ma co jeść?!" - powie i prysną wtedy u ciebie resztki więzów trwałości małżeńskiej. Ale wkrótce przekonasz się, że ta sama mamusia, często bez powodu, zacznie być opryskliwa, będzie ci o drobnostki cierpkie uwagi zwracać, może wnuki będą jej przeszkadzać, twój szwagier będzie dziwnie oficjalny a bratowa chłodna i z przerażeniem stwierdzisz, że teraz w tym domu jest o jedną osobę za dużo, właśnie o ciebie. I co wtedy?

Czasem też małżonkowie sobie już nie wystarczają i łamiąc ślub wierności szukają "pociechy i szczęścia" gdzie indziej, poza małżeństwem...

To sobie właśnie myślę, gdy daję ślub. Tak sobie też myślę wtedy i gorąco pragnę, modlę się, by aktualnego ich uczucia, zapału i nieograniczonej chęci wzajemnego służenia i szanowania się nie zabrakło im kiedyś... by na zawsze starczyło.

Ks. Stanisław Marek



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 31.07.2023, 17:28
 Co sobie myśle,gdy daje ślub... dziękuję proszę o miłość prawde sprawiedliwość szczerość uczciwość ufność wiare na świecie tym dziękuję proszę o dobre małżeństwa wierne mające wiare w swoim wieku naukowo udowodnione że tak najlepiej dziękuję proszę dla mnie o domu kupno lub bezczynszowego mieszkania wszystkie mają być bezczynszowe lub z czynszem małym czynszem niskim dobrą mieszkania małego sprzedaż urode zdrowie pieniądze dobrą spowiedź świętą dobrego kawalera męża młodego niepalącego pobożnego polaka religijnego uczciwego z którym będę żyć w cielesnej czystości w zgodzie dziękuję modlitwa ma moc nie ma modlitw nie wysłuchanych wszystko dojrzewa w czasie nic się nie marnuje modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda czyni uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to jest droga którą docieramy do marzeń dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

św. Anzelm z Canterburyśw. Anzelm z Canterbury

Modlitwa do św. AnzelmaModlitwa do św. Anzelma

Ja jestem dobrym pasterzem (J 10, 11)Ja jestem dobrym pasterzem (J 10, 11)

Jezus Dobry PasterzJezus Dobry Pasterz

Szukam pasterzaSzukam pasterza

Wybór Najwyższego uczynił z Jerozolimy podnóżek stóp Jego, obszar świętyWybór Najwyższego uczynił z Jerozolimy "podnóżek stóp Jego", obszar święty

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej