Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O przyjmowaniu Maryi

     "Dzięki Ci, Panie, za udzielone mi szczególne uczucie miłości względem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dawniej trudno mi szła ta modlitwa, teraz zaś jakże słodko jest modlić się, przypadłszy do Jej stóp i zatapiać się w modlitwie" - zapisał bł. Jerzy Matulewicz (+1927). Miał wówczas 40 lat. Od prawie 13 lat był księdzem. Pisał te słowa we Fryburgu Szwajcarskim, gdzie uzyskał doktorat z teologii. Te niektóre szczegóły z jego życia są cenne w celu dostrzeżenia kontekstu wyjątkowej modlitwy. Dał w niej wyraz temu, że posiadanie uczuć miłości względem Maryi to owoc uprzedniej łaski samego Boga, a nie zwyczajnych ludzkich postanowień. Ponadto trwanie w tym uczuciu miłości nie tyle inspiruje modlitwę do Niej, ile zwyczajne trwanie razem z Nią przed Bogiem na modlitwie.

     Przytoczony fragment modlitwy bł. Jerzego skłania do postawienia pytania: a jak inni przyjmowali Maryję? Co o tym mówią najstarsze świadectwa?

     Gdyby poprzestać tylko na tekstach biblijnych to należałoby zwrócić uwagę na przyjęcie Maryi przez Elżbietę, Józefa, Jana i resztę uczniów Jezusa.

     Elżbieta przyjęła Ją do siebie (Łk 1,39-45). Do szczególnego spotkania Elżbiety i Maryi doszło w czasie, gdy obie były w stanie błogosławionym. Elżbieta została napełniona Duchem Świętym. Zatem to dzięki Niemu tak, a nie inaczej przyjęła ona Matkę Jezusa. Ponadto Duch pozwolił jej odkryć, że jest Ona szczęśliwą kobietą i wyjątkowe jest dziecko Jej łona, ale owo szczęście jest i w tym, że uwierzyła w to, iż Boże słowo się wypełnia.

     Józef przyjął Ją do siebie (Mt 1,18-24). Choć nazwany był człowiekiem sprawiedliwym, nie był w stanie przyjąć Maryi jako żony i matki. Wobec niezwykłych okoliczności chciał się zwyczajnie wycofać. Potrzebna była pomoc Bożego Ducha, aby przyjąć Maryję, a tym samym, aby wypełnić swą rolę jako męża i ojca.

     Jan przyjął Ją do siebie (J 19, 25-30). Biblijne słowo o przyjęciu (a nie "wzięciu") do siebie Maryi przez Jana jest najbardziej dziś znane. Niemniej wyjaśniane przez wielu jako początek niewoli lub zawierzenia maryjnego odsuwa na dalszy plan kluczowe słowo Ewangelii Janowej jakim jest "przyjmowanie". I ono mogłoby być źle rozumiane, gdyby nie dostrzegało się słów opisujących śmierć Jezusa: "I skłoniwszy głowę, tchnął Ducha". Wolą Jezusa było, aby uczniowie mieli moc i umiejętność przyjmowania. Przy okazji także warto postawić pytanie: jak Jezus rozumiał słowo matka, gdy odnosił je do Maryi? Przynajmniej dwa istotne teksty wykazują (Mk 3, 31-35; Łk 11, 27-28), że Jezus korygował błędne patrzenie na Jego Matkę. Gdyby Maryja z Nazaretu nie przyjmowała z wiarą Bożych obietnic, nie zostałaby Matką Jezusa.

     Apostołowie, uczniowie, kobiety, krewni przyjęli Ją do siebie (Dz 1, 12-14). Wspólna modlitwa, wspólne oczekiwanie obietnicy. Od początku Kościoła w tym duchu przyjmowano Maryję, aby razem z Nią oczekiwać Ducha. Widać w tym dość istotny wymiar wspólnotowych konsekwencji przyjmowania Maryi.

     Daj, Panie, Twego Ducha, abym umiał tak przyjąć Maryję, jak Ty tego pragniesz.

ks. Kazimierz Pek MIC

ks. Kazimierz Pek, marianin, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Księży Marianów w Lublinie; pracownik naukowy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 5, kwiecień 2007

   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej