Dwa wymiary w życiu MaryiW rozległej panoramie czasów, w których żyjemy, epoki, do której należymy, zdaje się ze specjalną mocą rozbrzmiewać proroctwo Symeona o Jezusie Chrystusie: "Znak, któremu sprzeciwiać się będą" (Łk 2, 34). Wiemy, ze Symeon po tych zaraz słowach zwrócił się do Maryi, tak jakby wiązał w jedno to proroctwo, które dotyczyło Syna, z tym, które skierował do Jego Matki: "A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2, 35). Wraz z tymi słowami Starca nasz wzrok brzenosi się z Syna na Matkę, z Jezusa na Maryję. Przedziwna jest Jej tajemnica. Przedziwna jest tajemnica tej więzi, jaką została Ona powiązana z Chrystusem - z Chrystusem: "Znakiem, któremu sprzeciwiać się będą" (Łk 2, 34).Maryja ma w Objawieniu, w Piśmie świętym, jakby dwa wymiary. Jeden to jest ten właśnie wymiar prostej, ukrytej i cichej Góry Izraela (por. Sof 3, 12.14. 16-17, której Bóg uczynił rzeczy wielkie (por. Łk 1, 49). To jest Ta, którą znamy z Ewangelii św. Łukasza i Św. Jana. Maryja w Nazarecie (Łk 1, 26 - 56). Maryja w Betlejem (Mt 2, 1 - 1 2; Łk 2, 4 - 20), w czasie ucieczki do Egiptu (Mt 2, 13-14. 19 - 29), i znowu w Nazarecie (Mt'2, 23; Łk 2, 39 - 52). I Ta, która mówi swemu Dwunastoletniemu Dziecku: "Czemuś nam to uczynił?" (Łk 2, 48). I Ta z Kany Galilejskiej, która prosi: "Nie mają już wina" (J 2, 3), a potem zwraca się do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5). I wreszcie Ta, której pochwałę słyszy Jezus: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, któreś ssał" (Łk 11, 27). To wszystko Ona, Maryja: Córka Izraela "złączona ze wszystkimi ludźmi, którzy mają być zbawieni, pochodzeniem z rodu Adama" (KK 53) - jak uczy Vaticanum II. A dalej powie o Niej, że "szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do Krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła (por. J 19, 25), najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona; a wreszcie przez tegoż Jezusa Chrystusa, umierającego na Krzyżu oddana została jako matka uczniowi: "Niewiasto, oto syn twój" (por. J 19, 26 - 27)" (KK 58). To wszystko Ona - Maryja. Znamy na pamięć całe Jej życie - bardzo niewiele zresztą szczegółów jest tu do zapamiętania. Życie w większości ukryte. Wiemy, jak niewiele jest słów Bogarodzicy zapisanych w Ewangelii. Rozważamy także wraz z Kościołem Jej tajemnicę: oto "Maryja, córa Adama, zgadzając się na słowo Boże, stała się Matką Jezusa, a przyjmując zbawczą wolę Bożą całym sercem, nie powstrzymana żadnym grzechem, całkowicie poświęciła samą siebie, jako służebnicę Pańską, osobie i dziełu swego Syna; pod Jego zwierzchnictwem i wespół z Nim z łaski Boga wszechmogącego służąc tajemnicy odkupienia. Toteż niemało Ojców starożytnych w swoim nauczaniu stwierdza: "Węzeł splątany przez nieposłuszeństwo Ewy, rozwiązany został przez posłuszeństwo Maryi... śmierć przez Ewę, życie przez Maryję" (KK 56). Słowa te niosą w sobie całą Tradycję, świadectwa Ojców i żywą wiarę Kościoła. Idąc za tokiem tych słów, które Vaticanum II umieściło w VIII rozdziale Konstytucji o Kościele (KK 52 - 69), czujemy, że wchodzimy jakby w drugi wymiar Maryjnej prawdy. Ta pokorna Służebnica Pańska, Dziewica - Matka z Nazaretu, ukryta w tajemnicy swego Syna, w Planie Bożym, wykracza niejako poza skromne granice swej historycznej egzystencji. Prawda o Niej sięga do samych początków człowieka. To przecież wówczas zostały wypowiedziane słowa o Niewieście - Matce Syna, która zdepcze głowę węża (Rdz 3, 1 5), a do tych słów odwołuje się ponownie magisterium Soboru Watykańskiego II (KK 55). Maryja jest w dziejach Zbawienia od początku - i trwa w nich do końca. Przecież obraz Niewiasty znany nam z III rozdziału Księgi Rodzaju wróci w Apokalipsie, wróci zaś w pełnym kontekście tych eschatologicznych zmagań, które mają być udziałem Kościoła do końca wieków.
I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia. I inny znak ukazał się na niebie: oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów - a na głowie siedem diademów - i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd niebieskich: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć Jej Dziecię. I porodziła Syna - mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane Jej Dziecię do Boga i do Jego tronu" (Ap 12, 1 -5). Odnajdujemy tu echo Księgi Rodzaju: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo Jej, ono zmiażdży ci głowę" (3, 15). A oto co czytamy w Apokalipsie: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem... I został strącony wielki Smok, wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie" (Ap 12, 7.9). Następują słowa, które tłumaczy się w sensie ataków Szatana przeciwko Kościołowi. "A kiedy ujrzał Smok, że został strącony na ziemię, począł ścigać Niewiastę, która porodziła Mężczyznę" (Ap 12, 13). "Zniweczona napaść na Mesjasza każe szatanowi przenieść ataki na Kościół" - notuje w tym miejscu pod tekstem redaktor, komentator Biblii Tysiąclecia, o. A. Jankowski OSB, znakomity znawca Apokalipsy. "Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście..." - zdanie bardzo znamienne, po którym następują inne słowa ukazujące ostateczną walkę w myśl przepowiedni Księgi Rodzaju (3, 15). "I rozgniewał się Smok na Niewiastę i odszedł rozpocząć walkę z resztą Jej potomstwa, z tymi co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Ap 12, 16-17). Jan Paweł II
Ostatnia aktualizacja: 09.06.2021
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |