Wolne związkiPrzez ostatnich 40 lat liczba przypadków wspólnego mieszkania par wzrosła w Stanach prawie dziesięciokrotnie, z 500 tys. do 4,76 mln. Dotyczy to ponad połowy kobiet między 25. a 39. rokiem życia. W USA ponad 50 procent takich związków prowadzi do małżeństwa, większość pozostałych rozpada się przed upływem pięciu lat.Pierwsza forma, tzw. model skandynawski, to konkubinat zastępujący oficjalnie zawarte małżeństwo. Ma charakter trwały i zakłada rodzicielstwo. Druga to układ przedmałżeński, wynikający ze względów mieszkaniowych czy oszczędnościowych. W tym przypadku zwykle planowany jest ślub i z reguły do niego dochodzi. Kolejna forma ma charakter oportunistyczny - nie chodzi o przyszłość, liczą się tylko powody bieżące. Wymienia się tu wygodę wspólnego mieszkania, towarzystwo drugiej osoby - niczego się nie ustala, nie ma żadnych reguł. W taki układ wpisana jest zgoda na odejście którejkolwiek ze stron w dowolnym momencie. Model czwarty to forma "chodzenia ze sobą". W sytuacji, w której seks poprzedza wzajemne poznanie, młodzi ludzie, niewiele o sobie wiedząc, chcą się przekonać, czy do siebie pasują. Ma to jakoby zapobiec rozwodom. Chociaż statystyki tego nie potwierdzają, aż 62% ludzie między 20. a 29. rokiem życia uważa, że wzięłoby ślub tylko z kimś, kto zgodziłby się na wcześniejsze wspólne życie. Praktyka społeczna takich związków nieformalnych jest stosunkowo krótka. Prowadząca wspólne gospodarstwo para w przypadku związków nieformalnych dwóch ostatnich typów wygląda jak małżeństwo, ale - przestrzegają profesjonalni obserwatorzy - w istocie różni się od niego zasadniczo. Wydawać by się mogło, że taki związek daje szanse obu płciom. Gdy młodzi dobiegają trzydziestki, sytuacja obu stron zaczyna się jednak istotnie różnić: wybór kobiet się kurczy, mężczyzn - poszerza. Ponieważ taka forma związku z reguły trwa kilka lat, z perspektywy pragnącej wyjść za mąż kobiety w przypadku rozpadu oznacza on czas stracony, natomiast mężczyźnie daje pełną wolność i większość wygód małżeństwa. On nic nie ryzykuje, niczego nie obiecuje. W praktyce okazuje się, że mężczyzna daje się kobiecie obsługiwać, nawet jeśli sam potrafi dobrze sobie radzić z obowiązkami domowymi. Pod względem podziału zajęć domowych sytuacja par mieszkających razem bywa tak "nierówna", jak w tradycyjnych małżeństwach. Jasne jest jedno: w znacznej większości przypadków wolny związek dla mężczyzny to stan wolny, dla kobiety - stan przedmałżeński. Fragment artykułu opublikowanego w "Więzi" 12/2003. Przedruk za zgodą redakcji "Więzi". Joanna Petry-Mroczkowska
Tekst pochodzi z pisma
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |