Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Miłosierdziem jest sam Bóg

     Spotkanie z o. Marco Rupnikiem podczas sympozjum w Dolinie Miłosierdzia

     Ks. Jarosław Rodzik SAC: Ojcze, proszę nam przybliżyć teologię, którą Ojciec chce przekazać mozaikami w naszym sanktuarium.

     Tworząc wizję teologiczną i ikonograficzną sanktuarium, współpracowaliśmy z Księżmi Pallotynami. Dla mnie każde miejsce, gdzie zaczynam pracować, jest miejscem łaski. Myśl, która przyszła od razu, kiedy tu po raz pierwszy przyjechałem, to refleksja z Listu do Calatów. Paweł broni swojej ewangelii, stawia wiarę ponad prawem. To wiara zbawia, a nie prawo (zob. Ga 1). Natomiast Jan na początku swojej Ewangelii mówi, że prawo zostało nam przekazane przez Mojżesza, a łaska i miłość przez Chrystusa. Chrystus przyszedł, aby wyzwolić człowieka od zła grzechu. "Będziecie rzeczywiście wolni (...), jeżeli Syn was wyzwoli" (por. J 8,36). Myślę, że dzisiaj problemem chrześcijaństwa jest to, że ślizgamy się między wiarą a religią. Co to jest religia? To jest struktura, która nas popycha do więzi z Bogiem, żeby w konsekwencji Bóg nas zbawił. A czym jest wiara? To jest przyjęcie życia według Boga. "Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo Boże] przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w imię Jego [Jezusa]" (J 1,12). To nie człowiek szuka Boga, to raczej Bóg szuka człowieka, ponieważ go kocha i pragnie nawiązać z nim dialog. Miłosierdziem jest sam Bóg. Bóg nie karze, Bóg nas doświadcza swoją miłością. Ratuje człowieka przez Jezusa Chrystusa. A my tworzymy sobie rozmaite substytuty, byleby tylko pozostać samodzielnymi i niezależnymi. Dla mnie Miłosierdzie Boże to być znalezionym przez Boga, kiedy ja już nie mogę nic zrobić.

     Ks. Jarosław Rodzik SAC: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć/jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9). Jak Ojciec wyobraża sobie niebo: jako ksiądz, teolog i artysta?

     Niebo to jest zrealizowana miłość, to jest królestwo Ojca. Cała ludzkość, która jest w niebie, to dzieci Boże. Od momentu, kiedy Bóg o mnie pomyślał pierwszy raz, zostaję w Jego pamięci na zawsze. To jest wieczna pamięć. My doświadczamy tego bardzo często, ponieważ nasze uczestnictwo we Mszy Świętej jest wejściem do królestwa Bożego. Właśnie to jest piękne. Msza Święta to ofiara Chrystusa, to centrum naszego życia i podziękowanie, które składamy Bogu za Jego wielką miłość do nas. To nie jest kolejna zwykła ofiara. To ciągle ta sama ofiara Jezusa. Ja ofiaruję chleb (wszyscy ofiarujemy), który jest pokarmem dla naszego życia, dla naszego ciała. Razem z chlebem i winem oddajemy Bogu siebie. Ofiarowujemy Mu nasze starania, poświęcenia, radości i cierpienia. Kiedy Bóg zmienia chleb i wino w Ciało i Krew, również zmienia nas, sprawia, że jesteśmy lepsi. Święty Jan Chryzostom mówi: "Jeżeli nie ma ofiary, nie ma Mszy Świętej". Gdzie się dokonuje cud eucharystyczny? Kiedy ksiądz podnosi chleb i wino i mówi: "Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże, Ojcze...", i my jesteśmy w tym chlebie i w tym winie, które stało się Ciałem Chrystusa, zmarłym i zmartwychwstałym. W Chrystusie weszliśmy do królestwa niebieskiego. Prawie natychmiast modlimy się Ojcze nasz, nie modlimy się własnymi słowami, ale tymi samymi słowami, których nauczył nas Jezus. To zaproszenie do miłowania się, braterstwa, pojednania. Kiedy przyjmujemy Ciało Chrystusa, dzieje się coś jeszcze: nie tylko On staje się częścią nas, ale przede wszystkim my stajemy się tym, co jemy, stajemy się podobni do Chrystusa, stajemy się bardziej Jezusem. To prawdziwe pożywienie, pokarm wiecznego życia, ten, kto go przyjmuje, będzie żył wiecznie. Później wracamy do świata, żeby go przemieniać. Co niedziela przynosimy cały tydzień Panu, za każdym razem, kiedy dokonujemy gestu miłości, zostaje to zapamiętane przez Ojca. Wszystko przemija, tylko miłość pozostaje. Miłość zrealizowana jest piękna, dlatego niebo jest piękne.

     Ks. Jarosław Rodzik SAC: Pochodzi Ojciec ze Słowenii, państwa położonego w Europie Środkowej nad Morzem Adriatyckim, graniczącego od zachodu z Włochami, od północy z Austrią, od wschodu z Węgrami oraz od południa z Chorwacją. Na ile ta złożoność miejsc i kultur ma swoje odzwierciedlenie w Ojca twórczości duszpasterskiej i artystycznej?

     Urodziłem się w Słowenii, niedaleko granicy z Włochami. Ta część Słowenii po pierwszej wojnie światowej przynależała do Włoch. Moi rodzice byli moimi najlepszymi nauczycielami. Tata uczył nas języka włoskiego i miłości do Włoch. Przestrzegał przed "wkradaniem się" w chrześcijaństwo nacjonalizmu, który odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa. Myślę, że miał rację, bo wiara oznacza chrzest, nową komunię. Chrzest przyłącza nas do Kościoła, czyli do Ciała Chrystusa na ziemi. Za jego pośrednictwem dokonuje się jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne przejście człowieka do nowego życia z Bogiem. W przeszłości, narodowość była związana z religią. W obecnych czasach narodowość nie determinuje religii. Za to Bóg zaczął być postrzegany jako pewna doktryna, idealny system. To jest tragedia, że nie rozumiemy tego, że Bóg, Chrystus daje nam nową jedność. Ani naród, ani kultura, ani państwo nie są wartościami najwyższymi. Bo to miejsce należy się tylko Bogu. Ja zawsze żyłem pomiędzy krajami. Jadę do Serbii i jestem przyjęty, jakbym był Serbem, jadę do Chorwacji i jestem przyjęty, jakbym był Chorwatem...

     Maria Brzózka: Ojcze, a co z tymi, którzy są nieochrzczeni, niewierzący, i z tymi, którzy są po chrzcie, ale nie chodzą do kościoła?

     Muszę wyznać, że nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ponieważ zawsze myślałem, że to nie jest mój problem, to jest problem Boga Ojca. I jestem pewny, że Bóg Ojciec znajdzie drogę, żeby zbawić dzieci. Chrystus umarł za wszystkich, więc zbawieni mogą być także ci, którzy Go nie znają i nie przyjęli chrztu, ale szczerze szukają Boga i usiłują pełnić Jego wolę. On jest Bogiem wszystkich. Zbawi wszystkich ludzi, a nie tylko chrześcijan. Jezus powiedział: "Jeśli ktoś Mnie kocha, będzie wypełniał moje Słowo i mój Ojciec otoczy go miłością. Do takiej osoby przyjdziemy i zatrzymamy się u niej" (J 14,23).

     Katarzyna Smyda: O ile dobrze zrozumiałam. Ojciec powiedział, że innym torem może iść religijność, a innym torem wiara. Do jakiego stopnia religia może nam przeszkadzać wejść w klimat wiary?

     To jest bardzo dobre pytanie. Wiara jest przede wszystkim rzeczywistością relacyjną, naszą relacją z Bogiem. To właśnie w ramach tej relacji można poznawać i przeżywać treści wiary. Nasza wiara wzrasta w miłości. Jeśli świat zostanie dotknięty naszą miłością, miłością do Boga, bo to jest jedna miłość, wtedy otworzy się na wiarę. Później niezbędne jest, żeby czynić rzeczy konkretne, więc miłość to też konkret, drobne, codzienne sprawy, o których wielu powiedziałoby, że są nieistotne. Kiedy zaczynam żyć według reguł, nie dotrę do Boga. To miłość jest miarą wiary. Natomiast my zawsze zaczynamy od doktryny. Tymczasem trzeba zacząć od życia. Wiara jest na tyle żywa, na ile wypływa z osobistego spotkania z Bogiem. "Pewien faryzeusz, który miał na imię Nikodem, dostojnik żydowski, przyszedł do Jezusa nocą i oświadczył: "Rabbi wiemy, że przybyłeś jako nauczyciel od Boga; nikt bowiem wiem nie mógłby czynić takich znaków, jakich Ty dokonujesz, jeśli Bóg nie byłby z nim". Wówczas Jezus oznajmił: "Uroczyście zapewniam cię: Żaden człowiek nie może zobaczyć królestwa Bożego, jeśli się nie narodzi na nowo" (J 3,1-3). Jak człowiek może narodzić się powtórnie? Zdecydowana większość katolików żyje takim życiem, jakie oferuje świat. W naszych domach autorytetem jest telewizor, Internet... Potrzebujemy przemiany serca, duchowej przemiany. Jak jest pięknie, kiedy jesteśmy razem, kiedy cieszymy się jeden z drugiego. Wiara przychodzi do nas też przez wspólnotę. Przez innych. Dobrze, że jesteście...

     Ks. Jarosław Rodzik SAC: Bardzo dziękuję za to spotkanie. Specjalne podziękowania składam ks. Kamilowi Kudełko SAC za tłumaczenie rozmowy.

Tekst pochodzi z Kwartalnika Pollotyńskiego
Apostoł Miłosierdzie Bożego
Lipiec-Sierpień-Wrzesień
nr 3 2018



   

Uzdrowienie finansów. Jak z Bożą pomocą wyjść z długów? Uzdrowienie finansów. Jak z Bożą pomocą wyjść z długów?
Małgorzata i Wojciech Nowiccy
Jeśli chcesz uporządkować swoje finanse, albo zmagasz się z długami, których nie możesz spłacić, nie myśl, że jesteś w sytuacji bez wyjścia.

Nie martw się i nie polegaj wyłącznie na swoim rozumie. Możesz pokonać każdą trudność. Potrzebujesz jedynie podjęcia pewnej decyzji...... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej