...dałby BógPewien wieśniak, podczas żniw, po całodziennej pracy w polu powrócił do domu. Powiedział do żony:- Jutro w południe na pewno skończę żąć. A ta dobra kobieta odrzekła: - Powinieneś dodać: "Dałby Bóg", bo przecież wiesz, że ludzka wola się nie liczy. - Zapewniam cię, małżonko, że ani Bóg, ani diabeł nie zdołają mi przeszkodzić w skończeniu pracy w południe. Następnego ranka, o świcie, idąc na pole, wieśniak natknął się na orszak towarzyszący sułtanowi. Jeden z jeźdźców zatrzymał chłopa i powiedział doń: - Dobry człowieku, nakazuję ci poprowadzić nas na tę górę, którą widzisz tam, w głębi doliny. Sułtan powinien tam stanąć przed zachodem słońca, a my nie znamy drogi. Wieśniak nie mógł odmówić. Wrócił dopiero późnym wieczorem. Zapukał do swoich drzwi. - Kto idzie o tak późnej porze? - zapytała żona - To ja, twój mąż, dałby Bóg. Otwórz mi, dałby Bóg, bo chcę się położyć i spać, dałby Bóg. Pier d'Aubrigy Opowiadanie nadesłała Gosia - Dziękuje :)
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |