Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Szkolna miłość

Wszystko już ucichło. Usłyszała ostatni dzwonek. Koledzy zaczęli wolno się rozchodzić. Po chwili została sama. W ręku trzymała świadectwo i całą masę nagród książkowych. Z kieszeni wystawały jej kartki z adresami, na które ma skierować pocztówki z wakacji. Wpatrywała się w ciemny korytarz szarej instytucji zwanej szkołą. Coś nie pozwalało jej stąd odejść, a przecież jeszcze kilka dni temu mówiła, że gdy tylko jej ręka dotknie świadectwa, ta szkoła będzie musiała szybko o niej zapomnieć. Z zadumy wyrwał ją głos nauczycielki historii.

- Patrycja, ty jeszcze tutaj? Nie zanosisz świadectwa do nowej szkoły?

- Czekam jeszcze na dokumenty, są u pani dyrektor - skłamała.

- No cóż, życzę ci zdania egzaminów i wspaniałych wakacji! Do widzenia!

- Do widzenia - mruknęła.

Nie miała ochoty na dłuższą rozmowę. Przeszła się jeszcze raz korytarzem, tym samym, przez który przechodziła tyle razy dziennie przez kilka lat. Oparła się o filar. Spojrzała na gabinet matematyczny. Tak, to tu właśnie przeżywała chwile grozy. Nie lubiła tego przedmiotu. Na matematykę szła jak na ścięcie. A tak w ogóle nie lubiła całej szkoły. Była zła, gdy nauczyciele wymagali od niej czegoś, czego nie potrafiła zrobić. Była zła na wszystkich, którzy nie docenili jej umiejętności, jej pracy.

A może tylko zdawało jej się, że nie lubi szkoły? Może ta niechęć, godzina po godzinie, dzień po dniu, była nieświadomie podsycana przez samych nauczycieli? Myśli biegły szybko.

Przypomniała sobie wszystkie wspaniałe wycieczki, na których miło spędziła czas. Wszystkie "pomoce naukowe", które były czasami ostatnią deską ratunku na klasówkach. Przypomniała sobie wszystkie potyczki z nauczycielami, których ceną był dobry sto- . pień. Nagle łzy zaczęły jej spływać po policzkach. Uświadomiła sobie, jak wiele jej dała ta "przeklęta buda". Wychodziła stąd przecież z zapisanym rozdziałem życia.

Poczuła się jakoś lżej. Wszystko nagle stało się piękniejsze, bardziej jasne. Nawet ten korytarz wydał się milszy. Wytarła szybko łzy. Postanowiła wracać już do domu. Na schodach spotkała kochaną woźną Władzię.

- Do widzenia! Życzę pani trochę odpoczynku i dużo wspaniałej I pogody. - Do widzenia, moje doroje dziecko, a pokaż no się, gdy już będzie po egzaminach, dobrze?

- Przyjdę na pewno, obiecuję. Przeszła przez szatnię i skierowała się do drzwi wyjściowych. Wtedy właśnie szepnęła: Żegnaj stara, kochana podstawówko, może jeszcze zatęsknisz do mnie, może obie do siebie zatęsknimy?...

To było dziewięć lat temu. Z małej Patrycji wyrosła wspaniała młoda kobieta. Oczywiście, zdała egzamin do liceum. A później na studia. A teraz zadziwiające, ale z magisterium w ręku przyszła do tej samej szkoły podstawowej, w której spędziła osiem lat dzieciństwa, żeby prosić o pracę nauczycielki historii.

Niestety, kochana pani Władzia już nie żyje, ale Patrycja dotrzymała obietnicy, zatęskniła do starej, kochanej budy i wróciła.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej