Kto to taki... przyjaciel?Pewnego dnia, na łące spotkałam Pasikonika...Wpatrzona w bezchmurne, lazurowe niebo leżałam wśród wzburzonego przez wiatr morza pszenicy. Słońce tak mocno świeciło mi w oczy, że ledwie go dostrzegłam. Ogromnie kontrastował ze spragnioną ciepła, turkusową główką bławatka - on, taki zielony i smutny. Urzeczona pięknem - długo go obserwowałam. W ogóle nie zwracał na mnie uwagi... Nerwowo rozglądał się po okolicy. I na pewno nic zachwyciło go piękno rozciągającego się niedaleko kobierca różnokolorowych kwiatów, ani nikły, dochodzący z oddali szum wodospadu. Nic. on wyraźnie kogoś szukał... Współczułam mu, kiedy zrezygnowany opadł bez sił na płatki chabra. Wtedy mnie zauważył... - Co tutaj robisz? - zapytał nieśmiało. - Właściwie nic ciekawego. A ty? - Bardzo mnie intrygował. Wydawał mi się taki tajemniczy i niedostępny. - Czekam na kogoś - powiedział po długiej chwili wahania i prawic natychmiast dodał: - Czy masz przyjaciela? - Zdziwiło mnie jego pytanie. - Tak i to nawet kilku - odrzekłam. Konik polny spojrzał na mnie z wyrzutem. - Chciałbym mieć więcej przyjaciół, ale niestety, mam tylko jednego. - W jego głosie wyczułam smutek. Bojąc się jego reakcji zapytałam cicho: - Czemu jesteś smutny? - Byłam pewna, że mnie nie usłyszał... - Bo i on nie zawsze znajduje dla mnie czas - żachnął się. - Zastanów się, może robi wtedy coś bardzo dla niego ważnego? - dałam mu do myślenia. - A cóż może być na świecie ważniejszego od przyjaciela, który potrzebuje pomocy? - Nic! - pomyślałam, ale nie powiedziałam tego głośno. - Już kilka razy mnie zawiódł. - Mówił jakby sam do siebie. Nie przerywałam mu, ciekawa jego opowieści. - A ja powierzyłem mu tyle moich sekretów. On jj zna moje słabostki i zalety. To właśnie jemu zaufałem... - Przecież tak naprawdę jesteśmy trochę inni od tych, jakimi nas widzą... Może on nie wie, że cię rani - zamyśliłam się na chwilę, widząc jak spuszcza wzrok... - A próbowałeś poznać kogoś innego? Bo powolne poznawanie drugiej osoby, oswajanie jej, wytwarza między ludźmi intymną więź, do której nikt poza nimi nie ma dostępu... - Ale ja nie chcę! - przerwał mi - a poza tym jestem Pasikonikiem... - Nic ma znaczenia to, kim jesteś. Ważne jest to, co chcesz komuś dać, czym chcesz się podzielić. I pamiętaj, że bycie z kimś nie powinno być wymuszone, wynikające tylko z przyzwyczajenia. A przyjaciel... On powinien znać twoje myśli, pragnienia. Wiedzieć o czym marzysz. Powinien znać twoje sekrety... Jestem pewna, ze znajdziesz nowego przyjaciela - dodałam po namyśle. - Może spróbuję. Czy zostaniesz moim przyjacielem? - w jego głosie było tyle nadziei. - Chyba tak... - powiedziałam i poczułam się najszczęśliwszą osobą na Ziemi... Kiedy już wracałam do domu, spotkałam na pniu drzewa smutnego Konika szachowego... - A tak bardzo chciałem do niego podejść, ale bałem się, że mnie odrzuci, że nie da mi szansy. A przecież tak wiele dla mnie znaczy - westchnął ciężko... - Spróbujcie jeszcze raz! - krzyknęłam głośno, a wiatr poniósł moje słowa daleko na swoich skrzydłach. Czy mnie usłyszeli?... Dedykacja: Wszystkim moim przyjaciołom dziękuję za to, że SĄ. Anka Bławat, Mały Pielgrzym nr 73
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |