Uboga
W roztargnieniu
jak z drzewa suchy liść
spadł ze mnie wiersz
tyle że nie skonał
mimochodem
wilgocią rosy
pajęczą nicią
atramentem nieba,
papier ubrał się
nagle w słowa
przynoszę Ci go Panie
jak modlitwę ubogą
która dopiero rodzi
się i dojrzewa
niechaj za mnie wyprosi
pragnten em dotknie
Twego serca
bo nic oprócz tego
nie jest tak
zwykłe proste
liści sto
pajęczyn sto
i tony atramentu n eoa
mimo ze wszystko mam
najważniejszego
co może dać ziem ?
brak mi
brak...
wiersz przeżyje
ale nie ja
Elżbieta Tąta

|