Bajka o miłości
Daleko od drogi
Na skraju lasu
Mieszkał Pan Młody -
tak jak ten winny
I od czasu pewnego spoglądał
Na wdzięczne wdzięki niewinnej,
młodej dziewczyny
Spoglądał na nią już
nie kontem oka
Lecz prosto w twarz
wyznawał jej słowa:
"Jestem obok, zrozum teraz
Przyjdź dc mnie, bo jesteś
mi potrzebna"
Nie było to ma chwilę
Lecz ciągle on dążył
By ona choć raz powiedziała
"Tak - książę! Przyjdę do
Ciebie, gdy noc nastanie
Nie bądź taki, gdy zechcę
Mię napieraj więcej" lecz
Na próżno były jego rosłe
spojrzenia
I słowa - próżne naloty
Ona nie przyszła
Inne strony wybrała
Serce zostało skołatane tylko
Przebite, bo zbyt cierpiało...
A ona była szczęśliwa z innym
Była płomienna, była niewinna
Była rosła, była owocem,
którego on nigdy nie dostał...
A ona została i była szczęśliwa
Radosna z innym
Choć serce złamała mu!
Lecz taka jest miłość
Taka i będzie
Nie ma co płakać
Takie jest życie!!!
Małgorzata Mazuga
Kraków, 14.1.2000 r.
|