Idzie za mną krokiem niesłyszalnym,
Patrzy na mnie wzrokiem niewidzialnym.
Jego zapachem może być
drzewo lub róża,
A jego oddechem ulewa
albo susza.
Stawia przede mną drogi kręte,
Niebezpieczne, kruche,
a nawet zamarznięte.
Prowadzi mnie po zboczach gór,
niekiedy nawet spycha w dół.
A gdy zatroskana nie wstaję,
On swą mocną dłoń mi podaje,
Wyczuwa mój lęk,
otacza ramieniem,
W każdej chwili życia
jest mym cieniem.
Czy to dzień, czy tez noc,
dla Niego nie ma to znaczenia,
Jest wciąż blisko,
w radości, w złym śnie
i podczas cierpienia.
Czasami Go odpycham,
nie chcę Jego szlachetnej pomocy,
A On na to nie patrzy
i nadal za mną kroczy.
Wystawia me serce>
i duszę na ciężkie próby,
Jednak dzięki Niemu nigdy
nie doświadczyłam zguby.
Potrafi ze mną rozmawiać,
choć wówczas słyszę tylko ciszę,
W samotności, gdy do mnie mówi,
ja zamykam oczy i piszę.
W swym sercu zapisuję
Jego rady i przestrogi,
By nie padać na twarz
i mieć zawsze proste drogi.
On jest mym szczęściem,
smutkiem i mądrością.
Jest dla mnie wszystkim,
bo Bóg jest miłością.
A. Knapik
