Janek z Człuchowa[ Bliżej ][ Przewodnik ] [ Powiedz ] [ Droga po miłość ] [ Ślepiec ] [ Spotkanie ze słowem ] [ Ręce ] [ Droga ] [ Kto pomorze Chrystusowi? ] [ Czas ] [ Ognisko ] [ Pokój ] [ Swą rodzinę oddaj Bogu ] Weź za rękę swego brata Przytul się do jego życia Powiedz jedno dobre słowo Słowo z serca tak po prostu Weź pod rękę jego problem Przytul się do jego bólu Teraz czynem potwierdź słowo Czynem z serca wprost płynącym Żyj dla innych drogi bracie Miłość z serca dawaj wszystkim Bliżej Boga pragniesz bywać Przybliż się do swego brata. ![]() Przewodnik Każdy z nas, co żyje dzisiaj Przewodnikiem jest dla innych Odpowiada on za ludzi Ludzi, których on prowadzi Może myślisz, że tak nie jest? W błędzie jesteś drogi bracie Bóg ułożył świat tak właśnie By, ktoś kogoś, gdzieś prowadził Teraz przystań, pomyśl chwilę Kogo ty, prowadzić możesz Kto zaufał twej mądrości I jak myślisz, czy jest dobrze? Czy idący twoim śladem Szczęście wieczne zdoła zdobyć? Ty poniesiesz konsekwencje Gdy zmarnujesz czyjeś życie Przewodnikiem jesteś komuś... ![]() Powiedz Powiedz mi coś miłego Powiedz gdyż serce mi łga Tak szaro jest w moim życiu Dlaczego, tak smutno mi Gdzie źródło jest tego stanu Czy moja to wina, czy nie? Jak długo można tak cierpieć Jak długo dusza ma wyć Słyszałem, jest taki lekarz Co dusze potrafi uzdrowić? Ja nie wiem gdzie mam go szukać Jak dostać do niego się Dlatego ty, bracie mój drogi Poratuj w tej chwili mnie Powiedz mi coś, coś o tym Panie Gdyż strasznie jest cierpieć tak. Czy prawdą jest, że uzdrawia Tych, którzy poproszą Go Powiedz, powiedz mi bracie Ty już spotkałeś Go ![]() Droga po miłość Życie nasze wieczna droga Ani prosta, ani łatwa Wszystko na niej trzeba zdobyć W ciężkim trudzie i cierpieniu Sens mej drogi to jest miłość I to dla niej ciągle idę Ciągle szukam , ciągle żebram By, choć kęs miłości zyskać Moja miłość jest w cierpieniu Ból na co dzień, ból mej duszy Sens cierpienia miłość niesie Co mnie trzyma w takim stanie? Dokąd ja właściwie idę? Życie tracę bezpowrotnie Ciągle w mroku, w łzawym smutku W każdym kroku bólu więcej Coś przygniata mnie do dołu I choć nieraz poprzez chmury Nikły promyk mnie ogrzeje To za chwilę znów ulewa Zmoczy mnie do suchej nitki Tak me życie w czasie mija Jak w klepsydrze ziarna piasku A do celu wciąż daleko Wciąż o miłość swą zabiegam Tylko dusza jakaś inna Bo gdy ciało swe zużywam Ona ciągle we mnie wzrasta W swej potędze oraz sile I czym więcej bólu dźwigam Większa pewność celu życia Iść mi trzeba, iść pod górę Bosą stopą po kamieniu Ślad swój znacząc krwią i potem To są dary dla miłości Ona jest na samym szczycie Droga do niej poprzez ciernie Drogowskazu też nie znajdę Na wyczucie iść ja muszę Stanąć w miejscu to przekreślić Całe życie, całą drogę Choć już nawet na kolanach Choć bez wzroku po omacku Ja ku górze ciągle kroczę Często w drwinie i szyderstwie Tych, co pod tą górą tańczą A na koniec sił człowieczych Gdy już zniszczę się zupełnie Leżąc gdzieś w pobliżu szczytu Resztką sił, co w duszy drzemie Rzucę ją na szczyt miłości By osiągnąć cel mej drogi Nie wiem czy osiągnę miłość Nie wiem czy nagrodą będzie Drugie życie w wiecznej chwale Ale wiem, że wiara wygra Że z tą wiarą szczyt zdobyłem. Szczyt miłości, szczyt mej wiary. ![]() Ślepiec Życie nie jest takie proste Zawsze staje coś na drodze I czym więcej tych kłopotów Tym ci trudniej iść do przodu Los cierpienie często daje Nam jest ciężko je udźwignąć I szukamy tych sposobów By złagodzić jego skutki Gdy już nieraz się pozbierasz Jakoś sobie coś ułożysz Ktoś podcina twoje nogi I znów padasz , i znów leżysz Nie załamuj się w tych chwilach Myślisz może sam zostałem Nikt mi ręki nie chce podać Abym wstał na nogi znowu Tak po ludzku często bywa Że choć ludzi wokół mnóstwo To nie widzą leżącego Bo im duma wzrok przesłania Choć cię nieraz nawet zdepczą Nie przeklinaj, bo nie warto Bo ty także jesteś ślepcem Może gorszym niż ci ludzie Popatrz , przetrzyj swoje oczy To sam Jezus jest przy tobie On ci krzyża daje ciężar Byś zbawienia doznać raczył ![]() Spotkanie ze słowem Życie ludzkie Boga słowem Wiara w słowo bardzo mocna Boga słowo naszą siłą To jest pokarm nasz codzienny Każda dusza słowa głodna Gdyż bez niego bardzo cierpi Jest to światło w drodze naszej Daje pewność naszym krokom Mniej lub bardziej każdy szuka Chce napełnić się tym słowem Chociaż wokół mnóstwo słowa Te właściwe trudno znaleźć W każdej chwili jest okazja Byśmy słowem się wzmocnili Bóg je powie poprzez Pismo Gdy w natchnieniu czytać będziem. Wyrzuć z serca drogi bracie Wszystkie ziemskie , brudne słowa Przyjdź wraz z sercem , swoim pustym On napełni je po brzegi. ![]() Ręce Obie ręce masz dość silne Możesz nimi dźwigać tony Tak twe ręce , sprawne ręce Zrobić mogą mnóstwo rzeczy W pracy , w domu ci pomogą Zaspokoić , twe , potrzeby Lecz czy twoje to są ręce ? Tobie tylko mają służyć ? Jest ktoś wielki , ktoś kto czeka Byś pozwolił Mu skorzystać Z twoich silnych mocnych rąk On jest w niebie , ty na ziemi I przez ciebie On chce dźwigać Tych co padli , tych co leżą Pod ciężarem grzechu swego Daj Mu ręce daj Mu podnieść Przez to ty skorzystasz wiele Gdyż zaplata jest podwójna Gdy z miłości ręce oddasz ![]() Droga Gdy dorośniesz w swoich oczach Kiedy sił poczujesz nadmiar? Gdy opieka ci przeszkadza Wtedy pewnie się poczujesz W własną drogę pragniesz ruszyć Oczywiście bez pomocy Boś ty silny, młody, zdrowy Sam dasz radę dojść do końca Pocuż ci jest zbędna rada Ograniczy ci swobody Zamknie tobie kawał świata Sam dasz radę oczywiście Zawsze sobie tak powiadasz No i idziesz Pierwsze kroki w nowym świecie Jakże łatwe, jakże proste Sił masz nadmiar toteż skaczesz Dzisiaj tutaj, jutro w lewo A po jutrze troszkę naprzód Zawsze jesteś w innym miejscu Lecz do czasu mój ty bracie Bo po pewnej chwili stwierdzisz Że już byłeś raz w tym miejscu Ale nic nie robisz z tego Przecież sił masz jeszcze sporo Choć już mniej niż na początku Idziesz dalej sam no jasne I następne robisz kółko Gdy to stwierdzisz troszkę zadrżysz Lecz na krótko, boś bohater Dalsze kółka zrobisz szybko Ale z każdym tym kółeczkiem Siły ludzkie znacznie słabną Wtedy ciało się odzywa Woła boli, boli mocno I gdy staniesz w pewnym miejscu Drogę swą spróbujesz zliczyć To ci wyjdzie bardzo prosto Żeś jej mnóstwo już pokonał Lecz ze strachem, z przerażeniem Stwierdzisz jedną smutną prawdę Że do przodu tam gdzie trzeba Ani kroku nie zrobiłeś Czas i siły przetrwoniłeś Załamałeś się zupełnie Z czymże teraz ruszać w drogę? Gdy kierunku nawet nie znasz W swej rozpaczy przeogromnej Padasz twarzą swą na ziemię Łzy wylewasz i cichutko, delikatnie Resztką sił, co pozostały Wołasz - Pomóż! Bo nie zdołam o swych siłach Nic już zrobić, nawet kroczku I gdy łez ci już zabraknie Kiedy przetrzesz swoje oczy Nagle ujrzysz cud prawdziwy Na tej drodze, którą idziesz Ślad przepiękny, ślad uroczy Ludzkiej stopy, ale jakiej Pełnej blasku i miłości Cnót wszelakich i prostoty Bije z tego śladu siła Moc cudowna, przeogromna Wstajesz szybko na swe nogi Serce ci dygocze mocno Stawiasz nogi na te ślady I cóż czujesz mój ty bracie Nowe siły nową wiarę Chęć do drogi ci przybywa Bo poczułeś nagle szczerze Że po śladach dojdziesz pewnie Tam gdzie wszyscy pójść powinni A gdzie dojść jest bardzo trudno Gdy samemu szukasz drogi Ślad ten został po to przecież Byś skorzystał z niego pewnie Byś zaufał mu do końca Gdy pragniesz dojść tam Gdzie wszyscy być powinni. ![]() Kto pomorze Chrystusowi? Potrzebuje ciebie Chrystus On cię woła, On przyzywa Nie odpychaj Jego słowa On pomocy twojej pragnie On posyłać ciebie pragnie Byś swą siłą innym służył Abyś zaniósł wszystkim słabym Pokarm, co ich dusze wzmocni Bądź lekarzem z Jego woli Idź uzdrawiaj rany ciężkie Opatrz serca, te złamane By na nowo mogły kochać Bądź rycerzem w jego armii Stój na straży wiary zawsze Tam gdzie inni miłość depczą Ty miłością masz zwyciężać Masz ocierać łzy płaczącym Gdy nieszczęście ich spotyka Daj im radość, daj im miłość By ich twarz promienną była Zanieść wiarę na kraj świata Mów o łaskach miłosierdzia Wszyscy muszą poznać Pana Aby mieli równą szansę Wiele pracy, wiele trudu Jest w Chrystusa misii, co dzień On pomocy, twej pomocy Oczekuje dziś od ciebie ![]() Czas Czas już nadszedł, czas już przyszedł Gdzie jest miejsce dla dzieciątka Kto mnie wpuści, odda kącik W swoim domu, w swoim sercu I dziś Matka znowu puka Jak przed laty, tam w Betlejem Lecz już inne drzwi wybiera Drzwi do serca , twojej duszy Wpuść Maryje, otwórz serce Pozwól Syna jej porodzić W twojej duszy, w twym sumieniu By odmienić twoje życie Nie odkładaj tego dłużej Nie wiesz ile razy jeszcze Ktoś zapuka do drzwi twoich By ci pomóc, ciebie zbawić ![]() Ognisko Widzisz miasto swe zmarznięte Mało ciepła z niego bije Wszędzie zimno, wszędzie chłodno Lecz nie wszędzie jest tak przecież Jest też miejsce ciepłe jasne W którym ogrzać można dusze Gdzie w płomieniu blasku ujrzysz Kochające serce Boże Ogień który tu zapłonął Powstał z iskier samej Marty Która pierwsza rozpaliła Swoim sercem, cudem życia Choć nikt nie znał tej dziewczyny Bóg tak zechciał dał kapłana Zebrał wszystkich w jednym miejscu I jej dzieło w nas rozpalił Ten miłości blask ogniska Pali się już od lat kilku I codziennie ktoś się modli Trwa przy ogniu by nie zagasł Wszyscy którzy tu się modlą Otrzymują darów mnóstwo Nie dla siebie , a dla innych By z tym ogniem iść do ludzi Sam Mistrz z Nieba, tu przewodzi On prowadzi Swoim Słowem On nas karmi, On poucza On zadania nam wyznacza Wielką łaskę tutaj mamy Gdyż Mateczce morzem służyć Na rycerzy nas wybrała Byśmy wiary mogli bronić Różne stany ducha mamy Nie lękamy się już tego Gdyż Duch Święty nas prowadzi On otwiera serca nasze I nie sami tu jesteśmy Z całym światem Bóg nas łączy On poznaje bratnie dusze By nawzajem się wspierały Każdy z nas ma swoją drogę Każdy z nas ma swe cierpienia Lecz tu wszyscy się wzmacniamy Swoje dusze, tu łatamy Wspierać chcemy wszystkie dusze Dłoń do wszystkich wyciągamy Na kolanach upraszamy Łask u Boga, miłosierdzia Syna Tak to płonie to ognisko Blaskiem świeci, ciepłem grzeje Nasze domy, naszych bliskich Wszystkich ludzi z tego miasta Wiele takich ognisk trzeba By móc stopić lód w tych sercach Co powinny kochać szczerze Po to przecież Bóg je stworzył My ufamy że tak będzie My wierzymy, w to zwycięstwo I w nadziei trwać będziemy Gdyż kochamy Ojca w Niebie. ![]() Pokój Lecą bomby, świszczą kule W wielu miastach na tym świecie Matki płaczą, dzieci cierpią Wielu z nich zabito bliskich Tak to dzisiaj niesie człowiek To przesłanie o pokoju Piękne słowo krwią zbryzgane Niesie z sobą moc cierpienia. Czemuś człeku je wypaczył? Czemuś zmienił jego barwę? Gdzie jest miłość w twym pokoju? Gdzie pokora w twoim sercu? O czymś świat zapomniał dzisiaj Że jest, jedno tylko źródło W nim się rodzi dobroć, pokuj Z niego czerpać, dawać innym Zobacz człeku coś sam stworzył! Jak twój pokuj niszczy wszystko?! W imię, czego ty zabijasz?! Jednym dajesz, innych gładzisz. Schowaj miecz głęboko w pochwie Niech niewinna krew nie płynie. Choć mocarzem jesteś silnym, To nie po to, byś bił słabszych. Padnij, padnij teraz na kolana Ku niebiosom wznieś swe ręce Proś w pokorze, Ojca z Nieba By On mądrość, dał nam ludziom. Dziś już mało, kto się modli Zło swe żniwa ma tu teraz. Pokoju w świecie miecz nie niesie Lecz modlitwa, szczera, mocna. Czemu ty nie ufasz Bogu? Siebie stawiasz ponad wszystko Choć intencje masz ty dobre To bez Niego nic nie wyjdzie. Jakże prosta jest to prawda Na kolanach po nią sięgaj Wtedy świat otoczy tęcza Gdy przymniemy Boga Pokój. ![]() Swą rodzinę oddaj Bogu Wszyscy ludzie na tym świecie W mocnej więzi trwać powinni Być w jedności ze swym Ojcem W każdej chwili, Jego godni Trwać przy Ojcu, w Jego sercu Swoim życiem to potwierdzać Tam gdzie jesteś, w swoim domu W każdej chwili, w każdym czynie W swych rodzinach kochać Boga Kochać żonę , kochać dzieci Przez nich miłość potęguje W każdej chwili, więcej kochać W tej miłości mieszka Ojciec On, rodzinę twą prowadzi Daje łaski, daje pokój W każdej chwili, zawsze czuwa Jakaż radość w naszych duszach Gdy zawierzysz wszystkich Bogu Wtedy wiara nasza wzrasta W każdej chwili, w twej rodzinie. ![]() Autor wierszy Janek z Człuchowa - grupa modlitewna Ognisko Miłości
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |