Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

W cichej służbie

     Z pokorą wykonuje codzienne obowiązki, pogodzona z losem, uśmiechnięta siostra Krystyna Więcławska jest przykładem człowieka, który odnalazł swoją drogę w życiu.

     Ze stoickim spokojem, ukryta w pomieszczeniu dla ministrantów obok zakrystii w licheńskiej bazylice, prasuje kolejną albę. Powoli, palcami burzy nieład zgnieceń, fałdek. Wkłada w tę pracę całe serce, jakby od jej efektów zależało czyjeś życie. O co chodzi w tej opowieści? Na pewno nie o prasowanie. O cierpliwość, skromność i kontemplację. O reguły zakonnego życia, które siostra Krystyna Więcławska prowadzi od 57 lat.

     Ptak w klatce

     - Ja zawsze byłam między ludźmi. Ciągle w ruchu. I kiedy przyszłam do pracy do Lichenia, to poczułam się jak ptak zamknięty w klatce. Dopiero z czasem uświadomiłam sobie, że dzięki temu mam czas na kontemplację, na wyciszenie – wspomina siostra Krystyna. Z licheńskim Sanktuarium związana jest - z roczną przerwą - od 19 lat. Do jej obowiązków należy dbanie o bieliznę ołtarzową, o szaty liturgiczne – pranie ich i prasowanie. Od niedawna ma stałą pomocnicę („góralka, bardzo konkretna” – mówi o niej siostra Krystyna). To jedna z najmniej widocznych sióstr ze Zgromadzenia Najświętszego Imienia Jezus, które posługują w Sanktuarium. Nieznana nawet wielu etatowym pracownikom, cicho przemyka do swojego azylu przy zakrystii, by tam – rzetelnie pracując – pomodlić się, zamyślić. – Jestem tu taka ukryta, niewidoczna. Kiedyś było inaczej. Ale przyzwyczaiłam się i doceniam to, co mam. Z każdym rokiem coraz bardziej lubię tu być – opowiada.

     Za przykładem sióstr

     Urodziła się we wsi Majstry, trzy kilometry od Przedborza, gdzie znajdował się dom zakonny niehabitowych Sióstr Imienia Jezus, które organizowały kursy nauki zawodu. Mimo że uwielbiała robić swetry, zapisała się na kursy kroju i szycia. Czemu taki wybór? Sama nie wie. - Nawet nie wiedziałam, że te kursy prowadzą zakonnice. Pamiętam, że były to takie dostojne, eleganckie panie. Bardzo dobrze opiekowały się młodzieżą, ludzie garnęli się do nich. Zachowywały się jak nasze matki, odnosiły się do nas z takim oddaniem, serdecznością – wspomina. Kiedy zrodziła się myśl o wstąpieniu do zakonu, była nastolatką. Rodzice nie mieli nic przeciwko temu, tylko mama radziła, aby nie opowiadała wszystkim wokół o swoim pomyśle na życie.

     – Mama mówiła, że mam pstry umysł. Pójdę do sióstr i wrócę, i później będzie wstyd. Ani ona, ani ja zbyt wiele wówczas nie wiedziałyśmy o życiu zakonnym – opowiada. Słowa matki nie sprawdziły się. 28 sierpnia 2008 roku minęło 57 lat od czasu, kiedy siostra Krystyna wybrała zakonne życie.

     W drodze

     - Nie żałuję ani dnia spędzonego w zakonie. Nie wybrałabym innego stanu, ani innego zgromadzenia. Jest mi tu dobrze – zapewnia. Bycie zakonnicą wiązało się dla niej z wieloma przeprowadzkami i pracą w miejscach wyznaczonych przez władze zakonne. Najpierw był to dom zakonny w Częstochowie, gdzie miała zajęcie w internacie. Potem roczny nowicjat w Warszawie. Później znów Częstochowa i stolica, gdzie ukończyła kurs księgowości. Ta wiedza przydała jej się podczas pracy w jednej z parafii. Później 7 lat pracowała jako intendentka w przedszkolu w rodzinnym Przedborzu, stamtąd na 13 lat wyjechała na ziemie zachodnie, do Pyrzyc. Jako zakrystianka sprzątała kościół, prała i prasowała bieliznę kościelną, kwiatami ozdabiała ołtarze.

     – Warunki mieszkaniowe były fatalne, kościół zrujnowany, ale ludzie byli serdeczni, a księża oddani parafii. W poniedziałki przychodziło do pomocy wiele pań. Jedna z nich pomagała w dowód wdzięczności za to, że poprosiłam proboszcza, aby dał jej pieniądze na pielgrzymkę do Częstochowy – opowiada siostra. Z Pyrzyc wyjechała do Rembertowa, a stamtąd na 13 lat do Szczecina. Tam pracowała w kościele katedralnym jako zakrystianka.

     – Przed wyjazdem do Szczecina miałam wiele oporów. Szczecinianki to przecież takie eleganckie panie, a ja prosta kobieta ze wsi. No i zaskoczenie, z wieloma parafianami do dziś utrzymuję serdeczny kontakt listowny – wspomina z uśmiechem. W Szczecinie pracowała podczas stanu wojennego. Będąc na co dzień w katedrze, uczestniczyła w patriotycznych Mszach św.

     – Jednego dnia w kościele było wielu młodych ludzi, głównie mężczyzn, a wokół katedry szpaler milicji. Strasznie wtedy bili tę młodzież – wspomina.

     Przystanek Licheń

     W 1989 roku władze zakonne skierowały ją do Lichenia. Po trzech latach na rok została przeniesiona na Litwę, po roku wróciła do Lichenia. Kiedy się spotykamy na rozmowie w Licheniu, widzę drobną kobietę, z krótko przystrzyżonymi włosami, schludnie, ale skromnie ubraną. Widać, że ma opory, aby o sobie mówić. Stale powtarza, że od języka polskiego bliższa jest jej matematyka. Pogodna, cicha, skromna, skoncentrowana na swoich zadaniach. – Z początku było mi trudno tak osiąść w jednym miejscu, ale było mi to potrzebne. Więcej ciszy, spokoju, mniej roztrzepania i myślenia o kilku rzeczach naraz. Lubię tę pracę – podsumowuje siostra Krystyna.

S. Krystyna Więcławska Siostra ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Imienia Jezus (www.marylki.opoka.org.pl). W zakonie od 57 lat. Do licheńskiego Sanktuarium przybyła w 1989 roku


Magda Czapska

Świadectwa łask doznanych za przyczyną bł. Stanisława Papczyńskiego www.stanislawpapczynski.org

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 8, zima 2008


   

Różaniec Różaniec
abp Grzegorz Ryś
Jeśli szukasz głębokich rozważań tajemnic różańcowych, dobrze trafiłeś. Przedstawiamy Ci osobiste, oparte na słowie Bożym rozważania abp. Grzegorza Rysia. Myśli duchownego skupiają się tutaj wokół poszczególnych tajemnic czterech części Różańca.... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej