Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jest Jezus. Jest dobrze

     Powołanie jest to coś, co dokonuje się w sercu, duszy i ciele osoby powołanej. Trudno mówić o powołaniu, bo to jest w jakiś sposób tajemnica, nawet dla samej osoby wezwanej; to coś, co przeżywa się w głębi serca, czego często nie da się wyrazić słowami i nie da się odrzucić.

     Z drugiej strony są to proste, wyraźne znaki Boże, sytuacje, które potwierdzają to wewnętrzne wołanie. Stają na naszej drodze ludzie, którzy pomagają nam stopniowo docierać do istoty powołania, do miłości oblubieńczej, jedynej. Ja (słysząc o powołaniu innych osób) słyszałam, że to walka, że osoby powołane muszą walczyć, zmagać się z powołaniem, że Bogu najpierw trzeba powiedzieć nie. Byłam wtedy jeszcze małą dziewczynką i myślałam, że tak trzeba. Pierwszy raz o powołaniu pomyślałam będąc w siódmej klasie szkoły podstawowej. Pojechałam na śluby wieczyste pewnej siostry z mojej parafii. Będąc wśród sióstr, uczestnicząc w jej zaślubinach, poczułam coś, co chciałam zatrzymać. Byłam szczęśliwa, było mi tam bardzo dobrze. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że było mi tam tak dobrze dlatego, że tam był Jezus.

     Dziś jestem pewna, chociaż wtedy na to tak nie patrzyłam, że On na mnie tam czekał, Jego obecność dawała mi to poczucie radości i szczęścia. Tego dnia rozpoczęła się moja świadoma droga do Jezusa, poszukiwanie i znajdowanie Go, momentami bardzo nieudolne. Tak jak potrafiłam i rozumiałam w tym momencie. Jezus, pociągając nas ku sobie, na początku pozwala nam zachwycić się rzeczami, osobami, miejscami, sposobem życia, wspólnotą... a potem stopniowo z wielką miłością oczyszcza nasze intencje, nasze pragnienia, zaprasza do niesamowitej bliskości... Przyjęte powołanie rodzi ogromną wdzięczność za dar tak wielkiej miłości. Za to, że Jezus dopuszcza mnie - marne, słabe, upadające i zdradzające stworzenie - do wspólnoty ze Sobą, do wyjątkowej wspólnoty miłości oblubieńczej.

     "Jam Twoja, Tyś mój". To On jest wierny w tej miłości. Gdybym była w stanie tak naprawdę uświadomić sobie, co to znaczy, pewnie musiałabym umrzeć z wdzięczności.

Siostra w zakonie od 16 lat

Tekst pochodzi pisma "Weronika" nr 3/2017


   

Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej