Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jak w domu...

     Najtrudniej zacząć... S. Rita poprosiła mnie, abym "coś" napisała do 100 nr Weroniki. Najlepiej o powołaniu. Swoim oczywiście. Ale jak tu pisać o tajemnicy? Może już ktoś zna historię mojego powołania i uzna to za nudne, ale powracanie do tych początków sprawia mi prawdziwą radość. A zapowiadało się dość zwyczajnie...

     Zaczęło się od rekolekcji w Częstochowie (prawie 20 lat temu!), na których byłam z moją przyjaciółką. Ja studiowałam na ostatnim roku Akademii Muzycznej w Warszawie altówkę, a Kasia - prawo na ATK. W zimowej przerwie semestralnej wybrałyśmy się na kilka dni do Zakopanego, a po drodze "zahaczyłyśmy" o siostry obliczanki. O siostrach nic nie wiedziałam oprócz tego, że Kasia bardzo je kochała i oczywiście chciała zostać jedną z nich, a ja pojechałam tam dla towarzystwa. Mój stan wewnętrzny przedstawiał się dość fatalnie, bo przeżywałam kolejny zawód miłosny. Cały czas modliłam się o dobrego męża! I o prawdziwą miłość...

     Pierwsze wrażenie kiedy weszłam do domu na ul. Kubiny? Pomyślałam, że ja to miejsce chyba znam i czuję się tu jak u siebie w domu! Zapachy, atmosfera, wszystko, co w sumie mało ważne i takie "przy okazji", dawało mi sygnały, że to miejsce już jest mi bliskie. Dziś dziwią mnie te zapamiętane zapachy życia - wymieszane ze sobą, nieuchwytne - zapachy z kuchni, z szatni z butami, kwiaty... Drobiazgi.

     Rekolekcje prowadziła s. Kamila z jakimś księdzem - nie pamiętam imienia. Nieznany kapłan, taki "przy okazji", taki zwyczajny. Dziś już wiem, że to, co dla mnie mogło być przeszkodą w słuchaniu i przyjęciu Słowa (nieznany ksiądz, dziś mówi się, że ma mało odsłon na YT), to dla Pana Boga było narzędziem. Wśród uczestniczek, których było całkiem sporo - można to sprawdzić w zeszyciku powołaniowym:-) - ja byłam najstarsza i czułam się na początku jak dinozaur. 24 lata! Najmłodsza miała połowę lat mniej! Ja z nimi? Wiedziałam, że potrzebuję wyciszenia, zatrzymania, spotkania z Jezusem, a tu takie dzieciaki. Szybko jednak okazało się, że taka różnorodność wieku nie była żadną przeszkodą w owocnym przeżyciu rekolekcji.

    Zapisywałam sobie w notatniku różne myśli, wrażenia. Mam je do dziś. Odnalazłam tam moje pierwsze wrażenie ze spotkania z siostrami! "Zawstydzają mnie i wzruszają swą niewiarygodną postawą. Ufają Bogu i we wszystko, co robi, jak oblubienice. One naprawdę są tu z miłości do Niego!" Tak, dobrze pamiętam te pierwsze spotkania z moimi - wkrótce - siostrami. Ale najważniejsze spotkania miały miejsce w kaplicy... W czasie modlitwy... Sam na sam. Tam doświadczyłam czym jest prawdziwa miłość... Odkryłam bardzo wyraźnie, że prawdziwa Miłość, to ta na krzyżu... Zapisałam to nieśmiało wierszem.

     Miłość. Nie było drżenia serca,
     nie było też skowronka na niebie,
     wiatr po duszy nie hulał,
     nie wytrzeszczał oczu ze zdziwienia.
     Ja nie wiem, jak to było,
     pamiętam tylko szmer,
     drgnienie blade, dotknięcie, jak piórkiem po licu...
     I od tej chwili już wiem,
     i chcę,
     aby ślad po piórku został,
     a choćby nie wiem jaki paw
     stroił się i ogonem błyskał,
     i jak by nie śpiewał,
     to wiem,
     daleko w duszy to czuję,
     że Ten, co szmerem mnie ukołysał,
     Ten mi pisany w niebie.

     Może naiwne, nieudolne, ale za to szczere słowa. Właściwie te wrażenia towarzyszą mi do dziś. Nigdy nikomu ich nie czytałam. Premiera :-)...

     Powołanie - to tajemnica miłości. Nie da się jej wytłumaczyć i rozebrać na części pierwsze; tej delikatności Kogoś, kto kocha i powołuje do bliskości. Miałam mnóstwo wątpliwości, czy życie zakonne to rzeczywiście moje powołanie. Miałam zupełnie inne plany! Moi rodzice, bracia, nauczyciele, przyjaciele - wszyscy dobrze mi życzyli, ale żeby zaraz życie zakonne? Dwa lata chodziłam z pytaniami o cel mojego życia i szczęście. I za każdym razem, gdy szczerze rozmawiałam ze sobą, to odkrywałam, że pokój w sercu przynosi mi tylko myśl o oddaniu swego życia Jezusowi. Wszystko inne wydawało się takie niewystarczające, puste, bez życia, bez radości.

     Decyzja o wstąpieniu do zakonu była najwłaściwszą decyzją mojego życia, najbardziej wolną, choć ryzykowną, bo niosącą za sobą fakt wypłynięcia w nieznane! Najważniejsze chyba w tym wszystkim to jest to, z KIM wyrusza się w tę drogę. Dobrze było przypomnieć sobie o tym dziś, wieczorem, na godzinę przed północą...

s. Gracjana Makarska
redaktor pisemka " Weronika - czyli twarzą w Twarz" w latach 2010-2012

Tekst pochodzi Biuletyna Sióstr Obliczanek "Weronika" nr 3/2017


   

O Mszy Świętej najprościej [mały format] O Mszy Świętej najprościej [mały format]
Ks. Jerzy Stefański
Człowiek, który w pełni uczestniczy we Mszy Świętej, jest największym bogaczem świata. Zostaje bowiem obdarowany samym Bogiem, Jezusem Chrystusem. Z miłości do nas stał się On człowiekiem, a potem, by być jeszcze bliżej, stał się dla nas pokarmem i każdego z nas pragnie karmić Sobą... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej