Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
O rozpoznawaniu powołania

     1. Boży projekt życia

     Jeśli pragniesz rozpoznać swoje powołanie, miejsce w życiu, znaleźć Boży projekt życia dla siebie, postaraj się najpierw rozpoznać Jezusa, znaleźć Go, spotkać się z Nim. Nie uciekaj przed Jego głosem, wzrokiem. Otwórz się całkowicie na Jego Ducha i proś Go tak jak umiesz swoimi słowami, sercem, myślą. Niech to będzie modlitwa Twojego życia. Stań w prostocie swego ducha i uświadom sobie obecność Tego, który jest Panem naszego życia, także Twojego. On jest Drogą, którą chcemy iść. On jest Prawdą, którą szukamy. On jest Życiem, za którym tęsknimy. On jest Słowem Bożym dla każdego z nas. To On - Jezus Chrystus - powołuje człowieka do pełni wiary, nadziei i miłości, do życia autentycznego, ewangelicznego.

     Potrzeba więc spotkać się z Nim na modlitwie. Jak przyjaciel z przyjacielem - z Boskim Przyjacielem (nie ma lepszego przyjaciela, jes li go masz - to zdradzasz swoja wiarę), jak człowiek z kochającym nas Zbawicielem. Zaufaj Mu bezgranicznie. On ma dla Ciebie najlepszy projekt życia. Najwspanialszy - jeśli zgodzisz się z nim i przyjmiesz jako Boży dar. Nie załamuj się swoimi upadkami, grzechami czy niewiernościami. One świadczą tylko o naszej ludzkiej nędzy. Niekiedy dopuszcza je Pan, abyśmy nie polegali na swoich siłach, ale na mocy i łasce Bożej, codziennie zdobywanej życiem wiary, uczynkami, modlitwą, miłością bliźniego czy wiernością Bożemu natchnieniu jak i swojemu powołaniu.

     Z tych grzechowych ran możemy powstać mocą Jezusa. To On zbawia; nie ja i nie Ty. Ani rady kogoś innego. Do Jezusa zatem się odwołuj. Powierz się Jemu całkowicie. "Nic beze Mnie uczynić nie możecie" - woła On z kart Pisma św. Jeśli chcemy powstać z grzechu, wybrać właściwą drogę w życiu czy zdecydować o czymś najważniejszym, musimy rozpoznać Jezusa, mieć Jego przebaczenie, światło, łaskę, czy jakiś stały pokarm dla naszego życia duchowego.

     Jezus Chrystus, którego rozpoznałeś, ukochał Ciebie do granic szaleństwa. Znakiem Jego miłości jest Krzyż, Eucharystia, drugi człowiek. Tak konkretna jest miłość Jego do nas. Ukochał nas do końca aż po śmierć krzyżową aż po bycie dla wszystkich pokarmem, aż po bycie z nami zawsze i aż po utożsamienie się z każdym człowiekiem ("Cokolwiek uczynilis cie...").

     Każdy chrześcijanin to człowiek idący za Chrystusem, zasłuchany w Jego głos i realizujący w swoim życiu słowa Ewangelii - radosnej Dobrej Nowiny. Nasz Pan wzywa każdego z nas do konkretnej drogi, na której będziemy rozwijać się, wzrastać i urzeczywistniać swoje chrześcijańskie powołanie. Bóg pierwszy umiłował człowieka i oczekuje odpowiedzi. Takiej samej odpowiedzi. Nie jakiegoś życia przeciętnego, szarego, skarłowaciałego duchowo, ale życia pełnego, autentycznego. Miłość domaga się miłości. To jest zasada psychologii. Nie można przeżyć życia bez spotkania się z Chrystusem, bez doświadczenia Jego miłości pełnej, przebaczającej i ciągle dającej się ludziom. Dopiero po przeżyciu spotkania z Jezusem i ukochaniu Go możesz iść dalej.

     Nie podejmuj żadnych decyzji wiążących w chwilach strapienia, zwątpienia czy kuszenia. Możesz iść za Chrystusem różną drogą: naturalną drogą życia małżeńskiego, drogą bezżenności kapłańskiej (celibatu) bądź drogą rad ewangelicznych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa wg reguły jakiegoś zakonu czy instytutu, żyjąc w samotności lub we wspólnocie w zależności od różnorodnego charyzmatu. Życie zakonne mogą prowadzić również kapłani i ludzie świeccy. Co więcej, każdy chrześcijanin ma żyć na co dzień Ewangelią - radosna Dobra Nowina o Zbawieniu. Wybór drogi zależy więc od Ciebie, od tego w jaki sposób kochasz Jezusa. Czy jest On Panem Twojego życia ? Czy jest On jedynym Twoim Zbawicielem ? Czy kochasz Go nade wszystko ? Jeśli tak, to bądź konsekwentny, odważny, wspaniałomyślny. To Pan daje nam czyste pragnienia, podsuwa dobre myśli. On też dodaje łaski i mocy zwłaszcza tym, którzy Mu służą z serca i z rados cia . Jeśli chcesz wybrać Jego drogę, to staraj się porozmawiać z Nim. Pozwól przemówić Jezusowi. On przemawia w sercu, w ciszy, w pięknie przyrody, w Kościele, w słowie Biblii, w Eucharystii, przez drugiego człowieka, w codzienności... Niech to nie będzie monolog ale dialog pełen miłości Bożej i ludzkiej.

     Taki szczególny czas modlitwy i pomoc w rozeznawaniu Bożego projektu życia wobec Ciebie ofiaruję Ci podczas rekolekcji i dni skupień dla młodzieży męskiej, na które w progi Karmelu zapraszam Ciebie i Twoich kolegów.

     2. Kryteria rozpoznawcze powołania

     Rozpoznanie powołania zakonnego dokonuje się nie tylko przed wstąpieniem do zakonu, ale również przez wszystkie etapy formacji (postulat, nowicjat, studia). Proces dojrzewania powołania jest bowiem włączony w rozwój osoby i jej dojrzałości ludzkiej.

     Ze strony kandydata (aspiranta) do zakonu wymaga się przede wszystkim otwartości, prostoty, prawej intencji woli poświęcenia się Bogu oraz ludziom. Powinien się on najpierw zapytać siebie ze szczerością, na modlitwie przed Panem, czy został powołany do życia zakonnego (karmelitańskiego). Pomocą ku daniu odpowiedzi mogą służyć:

  • znaki pozwalające rozpoznać wolę Bożą,
  • przejście określonych prób klarujących powołanie,
  • kierownictwo duchowe stałego spowiednika,
  • szczere rozmowy duchowe z osobami pracującymi przy dziele powołań.
  •      Kryteria rozpoznawcze zdatnośc kandydata do życia zakonnego

         a/ negatywne (niedobór wskazujący na brak prawdziwego wezwania Pana do życia zakonnego):

  • brak równowagi psychicznej lub zdrowia (psychicznego lub fizycznego)
  • istnienie sytuacji rodzinnej stojącej na przeszkodzie zupełnemu oddaniu się życiu konsekrowanemu,
  • temperament niezdolny do życia w posłuszeństwie, ubóstwie, czystości, we wspólnocie, w skupieniu czy poświęceniu się apostolstwu,
  • brak równowagi uczuciowej, bez której niemożliwe jest życie w celibacie,
  • niezdolność do osobistej integracji ze wspólnotą zakonną.
  •      b/ pozytywne (przymioty osoby, które uzdalniają ją do podjęcia życia zakonnego):

  • wartości moralne jak szczerość, wierność danemu słowu, szacunek wobec innych, poczucie sprawiedliwości, dobra wspólnego, zdolność do przyjaźni,
  • dyspozycje psychologiczne jak zdrowie, równowaga, dojrzałość, umiłowanie pracy, umiejętność współpracy,
  • zalety natury intelektualnej jak zdolność słusznego osądu, zrozumienie i przyjęcie wartości życia zakonnego,
  • zdatność do podjęcia studiów filozoficzno-teologicznych (dotyczy kandydatów do kapłaństwa),
  • przede wszystkim życie we współpracy z Bożą łaską (autentyczne życie chrześcijańskie).
  •      Wymagania Zakonu przy dopuszczeniu do konkretnego życia charyzmatem terezjańskim (przy profesji wieczystej):

  • zdolność do relacji osobowych z Bogiem i do przyjaźni z Chrystusem, właściwych życiu modlitwy,
  • oderwanie i samotność,
  • dyspozycja do życia we wspólnocie braterskiej z prostotą i umiarem,
  • żywy zmysł Kościoła, który wyraża się w gotowości do pracy na jego usługach,
  • chęć realizacji w swoim życiu charyzmatu Karmelu terezjańskiego.
  •      Trzeba jednak pamiętać, że nie wystarczy stwierdzić istnienia kilku warunków pozytywnych. Bardziej konieczna jest rzeczywista zgodność większości z nich pomiędzy sobą, a przede wszystkim, by widoczne było życie łaską Bożą w wewnętrznej przemianie dokonującej się w powołanym. Powyższe kryteria są wymagane przy profesji wieczystej (po sześciu latach formacji), a przy wstąpieniu do zakonu powinny one wystąpić przynajmniej w formie zalążkowej.



       

    Wasze komentarze:
     Magda: 26.03.2007, 16:19
     Jak mam odczytać ten znak od Boga?Co chce mi przez to powiedzieć?Straciłam najleprzą przyjaciółkę.Pogodziłam się już z tym chociaż na początku nie było mi łatwo.Może musiało tak być.No,ale w takim razie co dalej?Czyżby Bóg kieruje mnie teraz na inną drogę życia? Co robić??Pomóżcie.Pozdrawiam.
     Aśka: 19.03.2007, 10:37
     zakochałam sie w kleryku, on we mnie też. Chciał odejść. Teraz jednak powiedział ze potrzebuje czasu ze chce tam zostac. Wiem ze sie meczy, Probuje to wszystko zorumiec. Jest rozdarty. Kocham go na tyle ze zaakceptuje kazda jego decyzje choc to mnie moze zniszczyc. Wy wiecie co to jest powolanie, zostaliscie powolani. Rozumiecie go. Jak moge mu pomoc.? Co powinnam zrobic?Jak mam go wspierac zeby nie wplywac na jego decyzje?
     Gosia: 19.03.2007, 09:36
     Witaj Pawle rowiesniku;) Pisze nie dlatego, ze jestem "madrzejsza w tych sprawach", ale dlatego zeby Ci dodac otuchy. Podobnie jak Ty zadaje sobie ostatnio bardzo wiele pytan dotyczacych mojego powolania. (na to nigdy nie jest za pozno) Bardzo sie ciesze, ze zauwazyles w Bogu Tego, ktory nas kocha i chce, abysmy przede wszystkim byli szczesliwi. Niby czlowiek to wszystko wie, ale potrzebuje sobie co jakis czas to odswiezac, bo jest tylko czlowiekiem. Tak sobie mysle, ze powolanie ludzkie realizuje sie tylko i wylacznie poprzez dar Bozy jakim jest wolnosc. Ona uzdalnia nas do podejmowania takich a nie innych dzialan. Bog nie chce nikogo na sile do czegos zmuszac, ale dopiero bedac swiadomymi naszej wolnosci mozemy Bogu tak naprawde calym soba powiedziec szczerze TAK PANIE... Zycze Ci, abys realizowal swoje powolanie poprzez doskonala jednosc woli Twojej i Woli Boga. Oczywiscie bede pamietac o modlitwie w tej intencji. Niech Pan Bog prowadzi, a Matka Boza wspiera swoja Matczyna opieka. Z Panem Bogiem :)))
     paweł: 18.03.2007, 13:33
     nie bylem u spowiedzi az por roku ale do naszej parafii przyjechał ksiadz rekolekcjonista Piotr Kustosz i uswiadomilem sobie jak wazna jest spowiedz co trzeba robi by zmyc z siebie grzechy mimo po tak dlugim nie spotkaniu sie z Bogiem. mialem rekolekcje a wczoraj zawital do nas obraz Matki Bozej Czestochowskiej. prosilem jej o to by moje zycie bylo wsrod ludzi ktorzy wieza w boga i sa mu bliscy. mam na mysli o zakon i zycie zakonne. Wlasnie ten ksiadz rekolekcjonista dal mi wiare. od mal;ego marzylem by zostac misjonarzem albo wogole jakas osoba duchowna mam nadzieje ze to sie spełni. tylko nie wiem jak to powiem rodzica i calej mojej rodzinie. Panie Boze wsakarz Mi droge po ktorej bede kroczył. pozdrowienia dla ksiedza zakonnika Piotra Kustosza ktory mi pomogl( mam nadzieje ze sie spotkamy w tym samym domu Bozym)Szczes Boze:))))))
     Paweł: 16.03.2007, 23:50
     Ileż tu pięknych słów o miłości, wierze, powołaniu... Ileż rozterek i pytań... Czytając te słowa podnoszę się na duchu, bo okazuje się, że nie jestem osamotniony w swoich rozterkach. To miło przekonać się, że nie jest się dziwolągiem... :-) A co dopiero znaleźć się w gronie podobnych do siebie - "normalnych inaczej" :-) Odbiegam od większości z was trochę wiekiem - Chrystusowe mi właśnie pęka... Poza tym, na łonie Kościoła odnalazłem się w czasie, gdy odchodził od nas Największy Polak - JPII. Po niemal 12-tu latach błądzenia, z dala od Boga, przyszedłem do konfesjonału... Spowiednik życzył mi, aby nie było to chwilowe uniesienie... :-)) Tak więc ta "chwila" trwa już dwa lata, a ja stoję przed największym wyborem w swoim życiu. Pomimo zaawansowanego wieku (jak na takie dylematy) nie mam żadnych zobowiązań rodzinnych. Tak jak wielu z was, pytałem Jezusa: "Co mam zrobić ze swoim życiem, aby Cię zadowolić?" Jasne dla mnie się stało, że Jego wola jest najważniejsza, ale jak ją rozpoznać - oto jest pytanie! Pytanie, które wręcz wykrzykiwałem przed Bogiem... Ale w odpowiedzi słyszałem jedynie echo. Wydaje mi się..., czy Jezus faktycznie ma dość specyficzne poczucie humoru? :-) Postawił na mojej drodze Misjonarzy Kombonianów... WoW!!! Afryka! Po przetrząśnięciu tematu na wszystkie możliwe sposoby, po rozmowie z mamą (która robi co może, aby mnie od tego odwieść), odnalazłem odpowiedź. Okazało się, że pytanie nie powinno brzmieć - "czego chcesz ode mnie Jezu?", ale to On - jak ślepca napotkanego przy drodze pyta-"co chcesz abym ci uczynił?"!!! :-))) Co za ulga! Solidny dębowy krzyż zdjęty z pleców - świadom, że droga może się zmienić (w sensie konkretów) - cieszę się z dokonanego wyboru odnośnie kierunku, w którym będę podążał... I tu daje o sobie znać poczucie humoru naszego Pana... Gdy ja pogrążam się w modlitwie o utrwalenie mojego powołania, On stawia na mojej drodze kobietę! Wspaniałą..., kobietę, z którą mógłbym przeżyć swoje życie. Kobietę, jakiej nie spotkałem przez ponad trzydzieści lat! Moje pytanie brzmi: Czy słusznie interpretuję fakty, sądząc, że chodzi tu o uświadomienie mi, z czego chcę zrezygnować? Jaką cenę trzeba płacić za bliskość, w której łatwo się rozsmakować - bliskość Jezusa - Boga i Przyjaciela? Jestem niemal pewien, że wypowiadając swoje ponowne TAK, w obecnej sytuacji, przypieczętuję swój wybór... Jeśli zajrzy tu ktoś mądrzejszy ode mnie w tych tematach, to proszę o komentarz. I nie pogardzę żadną modlitwą w intencji mojego powołania. Z Panem Bogiem
     s.Agnieszka: 16.03.2007, 23:35
     Betuniu, nie martw się! Jestes jeszcze bardzo młodziutka i przed Tobą duzo czasu by dojrzec i własciwie rozeznać swoją droge powołania, aby ostatecznie podjać decyzję. W modlitwie pros Jezusa by kształtował Twoje serce i prowadził swoimi drogami, mów Mu także o Adamie i innych osobach, które spotykasz w swym zyciu.
     Betunia: 15.03.2007, 19:10
     Ja mam dopiero 16 lat ale jestem w strasznej rozterce. Od dzieciństwa planowałam moją przyszła rodzinę. Teraz bardzo sie zbliżyłam do Boga. Często wyjeżdżam na dni skupienia , przy parafii uczęszczam na oazę i ostatnio byłam pewna że moją drogą życiową jest zakon, ale niedawno poznałam Adama. Czuję że się w nim zakochałam choć ostatnio coś zaczęło się między nami psuć. Nie wiem co o tym wszystkim mysleć. Proszę pomóżcie!!!!
     kasia 19: 08.03.2007, 19:07
     dzięki Gosiu za informacje:) mam nadzieje ze uda mi sie pojechać:) bo mieszkam tylko 30km od Krakowa:) pozdrawiam serdecznie:*
     Gosia: 07.03.2007, 09:18
     Witaj Kasiu! Piszesz, ze myslisz o wstapieniu do siostr Nazaretanek, ale masz watpliwosci. Wlasnie kolezanka pozyczyla mi ksiazke, w ktorej zostawila swoja zakladke "Rekolekcje dla dziewczat w Nazarecie". Moze mialabys ochote pojechac? Najblizszy termin "Powolani do milosci"- o rozeznaniu powolania w Krakowie 22-26 VI 2007. Zycze powodzenia i owocnego rozeznawania w Panu - Jedynej Prawdzie :-*
     Strapiona: 06.03.2007, 21:22
     lat 24 a ja bym chciala załozyć rodzine pragne tego z całego serca to jest moje marzenie:) ale bardzo skomplikowana jest moja droga szukania męża.... narazie jestem sama.... czy to powolanie? co robic?
     kasia 19: 04.03.2007, 21:12
     Jestem w klasie maturalnej i zastanawiam sie co dalej zrobić ze swoim życiem? Od jkiegoś czasu myślę o wstąpieniu do sióstr Nazaretanek. Jednak wydaje mi się, że nie kocham wystarczająco mocno Jezusa i nie potrafię Mu zaufać. Poza tym myślę, ze moi rodzice nie będą wstanie przyjąć tego do wiadomości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
     Agnieszka: 20.02.2007, 21:45
     Witaj Przemku;) Zastanowiło mnie twoje pytanie.Myślę że musisz wsłuchiwać się w Boga-Jego Słowo które jest żywe i skuteczne.Jeżeli Pan Cie powołuje to zaopiekuje się Twoją mamą -ufaj Jezusowi ! modlę się za Ciebie!
     Przemek,27: 19.02.2007, 14:49
     Ja tez wciaz szukam...w moim przypadku to troche skomplikowane,bo kiedys nie za bardo interesowalo mnie "praktykowanie" chrzescijanstwa,a mimo to Bog dawal mi rozne(czasem wrecz niepojete)znaki,choc bylem zatwardzialym grzesznikiem co zrozumialem nie tak dawno-(lepiej pozno niz wcale...)Od kilku lat wlocze sie za granica.Rok temu min.po modlitwie wstawienniczej wszystko sie zmienilo i dostaje wiele znakow od Boga ale nie wiem,czy maja tylko wzmocnic moja wiare(to na pewno),czy tez mnie powoluje...Zastanawiam sie tez,czy to ze wstepujac np.do zakonu musialbym zostawic sama matke(nie mam rodzenstwa ani ojca),nie bylo by zaprzeczeniem idei milosci...
     Darek: 11.02.2007, 00:29
     Jestem na drugim roku informatyki, idzie mi całkiem dobrze i lubię to co robię. Jednak coś dzieje się w moim życiu... Zaczęło się już wcześniej ale to wakacje, nie wiem czy coś we mnie obudziły. Chyba takie pierwsze w moim życiu tak w pełni przeżyte z Bogiem, one zmieniły coś w moim życiu, pielgrzymka na Jasną Górę i FSM... Poznałem wspaniałą dziewczynę ale jakoś nie wyszło... Tylko Jezus był moim pocieszeniem. Zbliżyłem się do Boga. Chcę żyć zgodnie z jego wolą, aby jego wola stała się wszystkim w moim życiu. Czuję że chcę być bliżej Niego i jakby przez Niego pomagać ludziom. Modlę się ciągle abym żył zgodnie z jego wolą i stojąc jakby na rozdrożu pytam sam siebie "Czy to woła mnie Bóg ?" Staram się zrozumieć i proszę Ducha Św. o Światło przy tym jakiego wyboru mam dokonać...
     Asia: 10.02.2007, 22:00
     Ja wciąż szukam... Uważam że rozpoznanie powołania przeznaczonego właśnie dla siebie to największe szczęście i łaska jaką można dostać. Dlatego uparcie czekam...
     Magda: 08.02.2007, 22:55
      Kapłaństwo oraz życie zakonne jest to droga "wyznaczona "nam przez Pana,zobowiązuje nas to do pewnych wyrzeczeń,jeśeli chcemy podążać za nim.Jeżeli Pan Bóg obdarował kogoś właśnie takim powołaniem to osoba ta musi podjąć decyzję czy zgadza się aby to zrobić. Musimy wsztstko dokładnie przemyśleć,"zobaczyć siebie" w różnych rolach które zsyła na ludzi, czy to będzie kapłaństwo ,zakon,samotność z wyboru czy małżeństwo.Trzeba być w tym przypadku zdolnym do pewnych wyrzeczeń w niektórych sytuacjach nawet jeżeli pokusa jest dużo silniejsza od nas!Jeżeli podejmiemy taką decyzję iż jesteśmy gotowi poświęcić swoje życie dla tego aby służyć Bogu(mam tu na myśli kapłaństwo i życie zakonne).
     Magda: 03.02.2007, 19:32
      Przydarzyła mi się historia której chyba nigdy nie zapomnę :( .Chodzi o to co zrobiła mi moja najlepsza przyjaciółka. Znamy się od 1-szej klasy szkoły podstawowej.Jestem teraz w trzeciej gimnazjum. Pisała do mnie listy podając się za inną osobę!Trwało to chyba z rok może trochę mniej.A ja uwierzyłam że to ktoś inny.Powiedziała mi że to jej koleżanka.Opowiadała mi o niej w samych superlatywach.Pewwnego dnia wszystko się wydało.Byłyśmy trochę pokłócone ale nie było jeszcze tak żle wiecprzyniosła mi ten list poszłyśmy do mojego pokoju i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. A ja dałam jej list od Sylwii , w tym liście który jej dałam napisałam co tak naprawdę myślę o Kaśce. Moja mama zauważyła że Kaśka daje mi jakąś kopertę,zapytała co to jest. ja powiedziałam że to list od tej koleżanki Kasi. Zapytała mnie kim jest ta Sylwia itp.Ja powiedziałam że to od tej dziewczyny i że to jest Kasi przyjaciółka i chciałaby mnie poznać.Moja mama przeczytała i zapytała czy takich listów jest więcej,ja wtedy powiedziałam że tak.Kaśka przeczytała list i powiedziała że jak ja mogłam o niej takie rzeczy pisać!!!No więc ja zapytałam się skąd to wie ,wtedy powiedziała że Sylwia dała jej przeczytać ten list.Ja powiedziałam że ona to wymyśliła i że tej Sylwii tak naprawdę nie ma że ona ją wymyślliła .Kaśka upierała się że nie, no i się pokłuciłyśmy.NIE WIEM PO CO ONA TO ZROBIŁA ? JAKI BYŁ CEL PISANIA TYCH LISTÓW?CO CHCIAŁA PRZEZ TO OSIĄGNĄĆ.Wydarzyło się to na początku września. Pojechałam z moją mamą około20 września na pielgrzymke leśników do Częstochowy, i widziałyśmy się z moim wujkiem. To jest kuzyn mojego taty. On jest księdzem powiedziałam że dostawałam te listy. On powiedział że to jest znak od Boga i że wszystko będzie dobrze. No ale ja nie wiem za bardzo jak mam odczytać to co Bóg chciał mi przekazać. Powiedzcie mi co ja mam o tym myśleć , i co mam teraz zrobić!
     Gosia: 01.02.2007, 09:45
     Witam Wszystkich w Panu :))) Wlasnie naszla mnie taka mysl, ze przeciez obecny rok liturgiczny jest pod haslem "przyjrzyjcie sie bracia powolaniu waszemu". Patrzac na wszystkie wypowiedzi mysle, ze Pan dal nam ta Laske, iz nie bagatelizujemy tego zawolania. Kazdy z nas na swoj sposob przypatruje sie wlasnemu powolaniu. Wiemy jednak, ze tylko wypelniajac Wole Boza tak naprawde bedziemy wolni, szczesliwi i pelni pokoju niezaleznie od tego czy to bedzie furta klasztorna,malzenstwo czy samotnosc. Pan wie co dla nas jest najlepsze:) Wlasnie wybieram sie na rekolekcje powolaniowe i mam nadzieje, ze Pan wskaze mi ta droge, ktora przeznaczyl dla mnie. Prosze o modlitwe i obiecuje modlitwe za Was wszystkich, bo choc na odleglosc tworzymy przeciez taka malutka Wspolnote, a "gdzie dwoch spotyka sie w imie Moje tam Ja jestem":) Oby Dobry Bog kazdemu z nas wskazal jego powolanie i obysmy potrafili przyjac je z miloscia Z Panem Bogiem :)))
     Agnieszka: 31.01.2007, 23:15
     Droga Agato! 'Nie lękaj się' jeżeli Pan dał Ci łaske powołania to przeprowadzi cię przez wszystkie trudności.Módl się wiele i ufaj Jezusowi i pytaj Go wciąż jaka jest Jego wola -bo tylko spełniając Wolę Bożą możemy być szczęśliwi -nawet wtedy gdy cierpimy;) Z Bogiem
     Agata, lat 24: 31.01.2007, 17:26
     Czy to że pochodzę z rodziny patologicznej gdzie ojciec jest alkoholikiem a brat ateistą może być przeszkodą do wstąpienia do czynnego zgromadzenia sióstr Urszulanek SJK? Ja bardzo pragnę sł↓żyć Bogu. Pan Bóg dał mi już wiele znaków bym szła Jego Drogą. Boję się że sytuacja mojej rodziny nie pozwoli mi wstąpićc i zrealizować powołania. Jestem na 4 roku studiów i czekam kiedy je skończę by móc służyć Jezusowi i ludziom
    [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] (14) [15] [16]


    Autor

    Tresć




    [ Powrót ]
     
    [ Strona główna ]


    Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

    © 2001-2019 Pomoc Duchowa
    Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej