Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Droga mojego życia

     Jestem siostrą zakonną po ślubach wieczystych. Minęło osiem lat od wstąpienia do klasztoru. I nie żałuję ani jednej z tych chwil. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wybrałabym tę samą drogę. Wiem bowiem, że ona jest moją, że to droga mojego życia, mojego zbawienia.

     Ta decyzja była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nigdy wcześniej nie interesowałam się tego rodzaju powołaniem. Gdy widziałam z daleka siostrę zakonną, przechodziłam na drugą stronę ulicy, by uniknąć "nieszczęścia". Teraz mnie to bawi, gdy ktoś przede mną ucieka. Uśmiecham się, a często życzę mu po prostu szczęścia.

     Moi rodzice, życie i własne zainteresowania przygotowywali mnie do małżeństwa, do życia w rodzinie. Dlatego też rodzina i znajomi nie chcieli wierzyć temu, co mówię. Widzieli przecież mój zapał i przygotowanie do egzaminów na medycynę.

     Mój tata zerwał ze mną wszelkie kontakty, mówiąc: nie mam już ciebie jako córki. Wstydził się mnie i wypisał z rodziny. A ja nie miałam do nich ani krzty żalu. Jeszcze bardziej rosło we mnie pragnienie by zostać siostrą zakonną.

     Największą walkę stoczyłam z porzuceniem kariery lekarskiej. To pragnienie dość często powracało w pierwszych latach życia zakonnego. I spowodowało, że odpowiedziałam na prośbę przełożonej generalnej, która od dłuższego czasu szukała siostry chętnej do pracy wśród ciężko chorych. Zaczęły się narady, bo nie byłam okazem zdrowia, a moja decyzja wielkim zaskoczeniem. Wynik narad był pozytywny. I nie dlatego, że byłam jedyną chętną osobą. Ale dlatego, że Bóg tak chciał.

     Ukończyłam Medyczne Studium Zawodowe. Praca pielęgniarki stała się dla mnie powołaniem w powołaniu. W chorych i cierpiących znalazłam odpowiedzi, dlaczego to ja jestem siostrą i pielęgniarką. Oni nauczyli mnie kochać, cierpieć i milczeć. I nadal uczą, jak być człowiekiem, chrześcijaninem i siostrą zakonną.

s. Emmanuela


   

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 monika: 02.05.2007, 16:24
 ostatnio myśle o wstapieniu do zakonu ale boje sie co nato powiedzia moi rodzice ale wieze w to ze Bóg mi da dość siły zeby zrobic pierszy krok go szczścia
 kamila: 27.04.2007, 14:50
 Szczesc Boze czuje powolanie ale kiedy powiem rodzicom boje sie ze moja mama calkowicie straci do mnie ufnosc ale wiem ze Bog ma w ich opiece
 kasia 19: 25.03.2007, 17:12
 ostatnio zaczęłam zastanawiać ie nad wstąpieniem do zakonu, jednak bardzo obawiam sie reakcji moich rodziców.wiem, ze moja decyzja spotka sie z wielkim zaskoczeniem i niezrozumieniem przede wszystkim ze strony taty.Moi rodzice twierdza, ze życie w zakonie nie jest dla mnie mimo,ze wspominam o nim tylko w żartach. nie wiem jak mam im powiedzieć o mojej decyzji, boje sie, ze mnie tak jak Siostrę wykreślą z rodziny, a ja nie chce ich stracić. Pozdrawiam w Panu i proszę o modlitwę.
 Beata: 23.03.2007, 22:25
 Najwazniejsze jest "miec" powolanie... Siostra je ma a to juz rozwiazuje czesc problemu. Moze jakby Siostry tata zobaczyl, ze to jest zrodlem szczescia i sensem zycia zrozumialby swoj blad i sprobowal jakos naprawic
 Kasia: 07.03.2007, 20:57
 Podziwiam siostry pewność siebie bo z tej wypowiedzi wnioskuje że była siostra pewna tego co robi.Najgorszy jest chyba ten brak akceptacji ze strony najbliższych osób.Brak wsparcia ze strony taty.Podziwiam siostry determinację i wiarę w to że tego właśnie chce Bóg .
[1] [2] [3] [4] (5)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej