Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Placek dżemowy

     Masz, mafio, placek

     - W naszym salonie zadomowiła się mafia. Spolyka się tam w każdą sobotę, już od pięciu lat - rozpoczyna swoją opowieść Lidia Molak, nasza redakcyjna koleżanka, a prywatnie mama dynamicznej szóstki dzieci i młodzieży. Cotygodniowe spotkania z kolegami wymyślił syn Jeremi, gdy był w piątej klasie podstawówki. Zaczęło się właśnie od gry w mafię - popularną grę, która opiera się na umiejętności blefowania. Z czasem pojawiły się też planszówki i inne gry towarzyskie.

     Jeremi już prawie kończy gimnazjum, ale nadal utrzymuje kontakt z kolegami z poprzedniej szkoły. Z czasem do rozegranego towarzystwa dołączyły siostry - młodsza o dwa lata Ludwika i najmłodsza pięcioletnia Hesia, która w ogóle się nie peszy towarzystwem gimnazjalistów i z rozkoszą robi za maskotkę. I tak co tydzień salon u Molaków okupuje prawie dziesięcioosobowa zgraja zapalonych graczy.

     - To niesamowite patrzeć na nich, jak rosną, jak się pozamieniali w panny i kawalerów, jak lubią spędzać ze sobą czas, jak się śmieją, improwizują zabawy, jaką inwencją i wyobraźnią się przy tym wykazują - opowiada Lidka.

     - Znajome matki pytają: "Jak ty to wytrzymujesz? Mało masz własnych dzieci? A jeszcze ci się tabun cudzych zwala na głowę...". A ja sobie myślę, że tak właśnie trzeba. Nie podoba się nam, że młodzież siedzi z nosami w mediach spo- łecznościowych, to musimy jej dać szansę, żeby mogła spędzać czas inaczej. Kiedyś spotykaliśmy się pod trzepakiem czy na podwórku, a teraz gdzie te dzieci pójdą? Trzeba im dać miejsce - zaznacza Lidka. - Poza tym zawsze fascynował mnie model rodziny opisany przez Małgorzatę Musierowicz. Otwarty dom Borejków, w którym wiecznie było mnóstwo dzieci i młodzieży, rozmawiających, dyskutujących, realizujących różne pomysły... I ten wiecznie zawalony wieszak z ubraniami, na którym nic już się nie mieściło. I ta "buciarnia" w progu... To naprawdę są piękne rzeczy - mówi.

     - Ostatnio było mi szczególnie milo, że znowu są i tak dobrze się u nas czują. Jak tylko przyszli, zabrałam się za przygotowanie ciasta. I już po 40 minutach wniosłam do salonu cieplutki placek. Żywiołowa reakcja była bezcenna. No i oczywiście - jak to nastolatki - zjedli wszystko.

     - To ciasto jest naprawdę tanie, proste, szybkie i zawsze się udaje. A takie momenty zostają gdzieś później w skojarzeniach. Może kiedyś, już jako dorośli, będą miło wspominać ten czas, moje ciepłe ciasto i ten korzenny zapach, który ogrzewa jesień.

Składniki: 3 jajka 2 szklanki mąki 3/4 szklanki cukru 1 szklanka mleka, 1/2 szklanki oleju 1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki (najlepiej domowej roboty, z całymi owocami) po 1 łyżeczce sody oczyszczonej, kakao i przyprawy do pierników (ewentualnie cynamonu)

Sposób przygotowania: Wszystkie składniki dokładnie wymieszać mikserem, dodając dżem na samym końcu (jeśli chcemy zachować możliwe duże kawałki owoców). Wylać ciasto do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą blaszki. Piec ok. 40 minut w temperaturze 150 st. C. Najlepiej smakuje krótko po wyjęciu z piekarnika.

Sylwia Gawrysiak

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 631


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej