Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

W świat - na skrzydłach wiatru

Ksiądz Andrzej Jaskuła - proboszcz z Sośna i zarazem dyrektor Chrześcijańskiej Szkoły pod Żaglami z siedzibą w Pelplinie to chyba największy w naszej diecezji entuzjasta żeglowania. Typowy wilk morski, który na lądzie nie potrafi długo wytrzymać, bo wciąż brakuje mu rozkołysanych fal, słonego wiatru i niezwykłych widoków, takich, że "piękno świata łamie się w słowach i gniecie", jakby powiedziała poetka Mieczysława Buczkówna.

Dla księdza Jaskuły morze nie jest tylko wielkim zbiornikiem wody, zmaganiem się z żywiołem czy tęsknotą za podróżą i przygodą. Ono po prostu staje się przestrzenią konieczną do życia. Tę przestrzenność morza ks. Andrzeja najlepiej tłumaczy, moim zdaniem, poezja Zbigniewa Jankowskiego: "Trzeba je brać pionowo, a nie jak leży pocięte w martwe łuski łowisk. Postawić morze jak kosmiczny żagiel przecież unieść nas powinno," bo przecież mówi dalej autor - "To my jesteśmy morzem". Morzem jest wszystko!

Ma więc rację Ksiądz z Sośna, że trzyma się morza. Posiada stopień jachtowego sternika morskiego, przepłynął 10 mórz i ponad 15 tysięcy mil morskich. Gdy kończy rejs, a odbył ich wiele, już tęskni za następnym... i zaraża pasją żeglowania innych. Zorganizował przecież dla 60 osób rejs 13 jachtów i kopii łodzi Świętego Wojciecha Szprotawą i Wisłą, na trasie Bydgoszcz - Elbląg, a więc śladami misyjnej wyprawy do Prusów sprzed tysiąca lat.

W ramach Chrześcijańskiej Szkoły pod Żaglami, o której szerzej za chwilę, zorganizował też w czasie przerwy semestralnej warsztaty marynistyczne dla 70 uczniów z liceów katolickich. Odbywały się one w gdyńskiej szkole na Obłużu (gdzie młodzież uczyła się śpiewu i polskich tańców, np. krakowiaka, poloneza) oraz na jachcie "Pogoria" - żaglowcu cieszącym się dobrą sławą, gdyż opłynął cały świat. W czasie stanu wojennego w Polsce wyczarterowali go na 3-4 lata, wraz z polską załogą i kapitanami, Kanadyjczycy dla swojej Szkoły pod Żaglami. Zachwyceni "drobiną", mierzącą zaledwie 47 m długości i 8 m szerokości, zamówili w polskich stoczniach jacht już nieco większy - nazywa się "Concordia" i brał udział w regatach Columbus '92.

No więc na "Pogorii", zacumowanej na Motławie u nabrzeża gdańskiej Ołowianki, dziewczęta i chłopcy pod czujnym okiem ks. Jaskuły (szkolenie prowadziła kadra) uczyli się morskiego abecadła, ale nie po to, żeby zostać marynarzami, ale by pokochać morze. Gdy odwiedziłam jacht uczestnicy warsztatów przygotowywali się właśnie do egzaminu u bosmana z ożaglowania i olinowania. Patrycja Bucholz i Magda Jankowska z katolickiego LO w Chełmnie, Dorota Spiker z Liceum Jezuitów w Gdyni, Jakub Kalfas z Liceum Ojców Pijarów w Krakowie oraz Robert Cybulski z Katowic przyswajali wiadomości w kambuzie. Wachtę bosmańską na pokładzie pełnił Marek Stanke z kl. I b Katolickiego Liceum Ogólnokształącego w Chojnicach. Witek Stefaniak i Karol Rembiarz z Krakowa odpoczywali w swojej kajucie, mieszczącej się na dziobie żaglowca.

W czasie warsztatów, które stanowiły pierwszy etap przygotowań do szkolnego rejsu, "Pogorię" dwukrotnie wizytował i spotkał się z młodzieżą bp Jan Bernard Szlaga. Ordynariusz Pelpliński 23 maja 1997 roku objął bowiem oficjalnie patronat nad Chrześcijańską Szkołą pod Żaglami (od 11.02. 1998 r. honorowo pełni go także przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Marian Krzaklewski). Tę niezwykłą szkołę utworzył, jak się rzekło wcześniej, ks. Andrzej Jaskuła - zapalony marynarz i członek Sail Training Association Poland.

Organizacji, która otacza opieką Chrześcijańską Szkołę pod Żaglami i stawia sobie za cel, tak jak i pelplińska placówka: wychowanie i formowanie młodych ludzi w warunkach trudnej żeglugi morskiej, gdy trzeba zmagać się z falami, wiatrem i własnymi słabościami. Kształtować charakter, siłę woli i sprawność fizyczną. Brać odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i współuczestników rejsu. Poznawać podczas wyprawy eg- zotycznąi wciąż nieujarzmioną przyrodę, kraje, inne kultury i ludzi, na których warto się otwierać.

Chrześcijańska Szkoła pod Żaglami, zgodnie z już zatwierdzonym statutem, chce realizować program wychowawczy oparty na zasadach chrześcijańskich. W czasie szkolnego rejsu dookoła Ameryki Południowej - w który w połowie września br. wybiera się ks. Ja- skuła z nauczycielami i uczniami (40 osób) - chce realizować autorski program nauczania młodzieży z drugiej klasy liceum ogólnokształcącego lub pierwszy semestr - trzeciej. Nauka na jachcie podczas rejsu, trwającego 4-4,5 miesiąca, będzie więc przebiegała dwu- zmianowo. Dwie wachty, każda po 8 osób, będą miały lekcje do południa, a dwie inne zajmą się w tym czasie nawigowaniem, sprzątaniem żaglowca i przygotowaniem posiłku (pomoc kucharzowi). Po obiedzie nastąpi zamiana ról. - Nie ma możliwości, mówi Ksiądz Dyrektor - żeby naukę potraktować sobie ulgowo, niczym dodatek do atrakcyjnego rejsu. To jest przecież szkoła, tyle że pod żaglami, i dziewczęta i chłopcy muszą zdobyć wiedzę wymaganą przez program, niezbędną do otrzymania promocji do następnej klasy. Dlatego w wyprawie "Pogorią" muszą uczestniczyć nauczyciele, katecheta (prawdopodobnie popłynie jeszcze jeden kapłan), którzy jednocześnie będą wychowawcami i to surowymi. Na morzu nie ma "róbta co chceta", bo taka postawa mogłaby kogoś kosztować życie. W żeglarstwie obowiązuje - jak w szkołach średniowiecza - hierarchia, podległość autorytetom, dyscyplina i porządek, wszystko po prostu wykonuje się na rozkaz, komendę. Dla krnąbrnych i obrażalskich nie ma miejsca, gdyż na środku Atlantyku nikt sobie nie wysiądzie z jachtu i nie pójdzie do domu...

Trasa rejsu - mówiąc w wielkim skrócie - prowadzić będzie z Gdyni, przez Atlantyk, Kanał Panamski i dalej wzdłuż Ameryki na południe, aż po słynny i niebezpieczny dla żeglarzy przylądek Horn, potem na północ wzdłuż Brazylii, Argentyny, z planowanym wpłynięciem na Amazonkę i żeglugą w głąb lądu. Powrót do Gdyni planowany jest około 15 maja 1999 roku, ale w połowie rejsu, czyli po pierwszym semestrze, nastąpi wymiana uczestników i w wyprawie weźmie udział kolejna grupa. W obu fragmentach podróży przewiduje się, że na około 120 dni rejsu, 30-40 dni przeznaczy się na postoje w portach i zwiedzanie egzotycznych krajów, poznawanie ich cywilizacji, kultury, dzikiej i nieujarz- mionej jeszcze przyrody. Bo to przecież ma być jedyna, niepowtarzalna w życiu - podróż z marzeń - gdy na skrzydłach wiatru mknie się w świat.

W czasie rejsu uczniowie pelplińskiej Szkoły pod Żaglami będą nie tylko się uczyć, pracować i zwiedzać, ale i promować w Ameryce Łacińskiej Polskę i jej Kościół katolicki. Niekiedy tacy "młodzi ambasadorzy" i współcześni "świeccy misjonarze" mogą więcej zdziałać na polu pojednania narodów czy nawet krzewienia wiary, niż zrobiliby to wytrawni mężowie stanu czy duchowni.

Dziewczęta i chłopcy z "Pogorii", jak planuje ks. Andrzej, będą bowiem gośćmi amerykańskiej Polonii (pośrednictwo Wspólnoty Polskiej), ambasad, konsulów honorowych, księży biskupów, polskich placówek duszpasterskich (są tam nasi np. salezjanie, werbi- ści, franciszkanie). O pomoc w nawiązaniu wcześniejszych kontaktów Ksiądz Dyrektor zamierza się zwrócić do nuncjusza apostolskiego abpa Józefa Kowalczyka. Przedsięwzięcie jest więc bardzo ambitne i niebywale trudne do zrealizowania (tu ukłon w stronę proboszcza z Sośna), wymaga też ogromnych nakładów finansowych. Koszt uczestnictwa w nim jednej osoby - oszczędnie skalkulowany - wyniesie około 20 tys. zł, z czego 5 tys. zł pokryje z własnej kieszeni lub dzięki sponsoringowi (musi zabiegać sam) biorący w rejsie uczeń, bądź nauczyciel (kadra nie jest zwolniona z opłat).

Ksiądz Dyrektor liczy, że gros środków: pieniądze albo towar, np. żywność, paliwo, sprzęt do filmowania itd., w ramach reklamy, podarują różne firmy. Dlatego już dziś stara się pozyskać ich przychylność. I trzeba przyznać, że na tej niwie wykazuje wielką aktywność, pomysłowość, mądrość i konieczną dyplomację. Jest bowiem optymistą i wierzy, że wyprawa dojdzie do skutku i nie będzie tylko przedsięwzięciem jednorazowym.

- Przecież dzięki "wdowiemu grosikowi" - mówi - udaje się zrealizować tyle wspaniałych inicjatyw. - My chcielibyśmy w roku jubileuszowym 2000 zorganizować w czasie wakacji jednomiesięczne rejsy po Morzu Śródziemnym, które byłyby "chodzeniem" po śladach pierwszych chrześcijan. Odwiedzilibyśmy Watykan i grób św. Piotra, po spotkaniu z Ojcem Świętym i otrzymaniu jego błogosławieństwa, wyruszylibyśmy na wyprawę żeglarską do Ziemi Świętej, zwiedzając po drodze miejsca pobytu apostołów, jak np. Efez, Korynt. Bo skoro mamy żyć w jednej Europie bez granic, musimy szukać jej korzeni, co nie jest możliwe bez zrozumienia sposobu myślenia protoplastów kultury europejskiej. Z jednej strony - filozofów i twórców kutlury greckiej, z drugiej - prawodawców Rzymu i wreszcie twórców tradycji judaistycznej Starego Testamentu. Bez tego, jak się rzekło, trudno zrozumieć Europę i to, co przez wieki reprezentowała względem innych kultur i cywilizacji - dodaje ks. Jaskuła.

Szkoła pod Żaglami ma w nazwie przymiotnik chrześcijańska, a nie katolicka, co jest wybieganiem w przyszłość. Jej założyciele wierzą w działanie Ducha Świętego i to, że Ojcu Świętemu uda się zjednoczyć chrześcijan. Dlatego marzą, aby na pokładzie jachtu już niedługo spotkała się młodzież różnych wyznań, co byłoby rzeczywistym zbliżeniem, połączeniem i wspólnotą. W następnym tysiącleciu ci młodzi ludzie mogliby wyruszyć w rejs dookoła Afryki, żeby poznać tamtejsze kultury, cywilizacje, afrykański Kościół, który - jak mówi Jan Paweł II - jest młodziutki, jest "wiosną Kościoła katolickiego" oraz odwiedzić polskich misjonarzy. W tej wyprawie mogliby wziąć udział: dziewczęta i chłopcy z krajów sąsiadujących z Polską, a także z Rumunii, Bułgarii itd.

- No i jeśli można marzyć - dopowiada ks. Andrzej Jaskuła, entuzjasta idei - warto pomyśleć nad powiększeniem armady żaglowców i wybudowaniem nowoczesnego jachtu dla Chrześcijańskiej Szkoły pod Żaglami.

- Choć sędziwa "Pogoria" - dopowiadam w myślach - trzyma się całkiem krzepko i warto, by na skrzydłach wiatru pomknęła w świat - w niezwykły rejs dookoła Ameryki Południowej. Rejs, w który ks. Jaskuła - wilk morski w koloratce zaangażował się bez reszty...

Marzenna Bławat
Pielgrzym nr 219


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej