|
Gdy ze ścian dziecięcych pokojów zniknęły obrazki z Aniołem Stróżem, to ich miejsce zaczęły zajmować zdjęcia zwierzaków (w najlepszym razie), wielkie fotogramy estradowych czy filmowych idoli (niezbyt opiekuńczych i przyjaznych), a także (w najgorszym razie) plakaty z demonami śmierci i piekła z filmowych horrorów czy z gier komputerowych, tworzących czasem istne pandemonium. Nawet barwne postacie z kreskówek Disneya na ścianach, też nie tworzą nastroju ciepła, zaufania i bezpieczeństwa (są przecież w swych przygodach okrutne, brutalne, przewrotne i cyniczne!). Rzadko który rodzic kreśli na dobranoc dziecku krzyżyk na czole, a coraz częściej usypia ono z utrwalonymi pod powiekami i w psychice obrazami piekielnych raczej, a nie niebiańskich scen czy krajobrazów. Coraz rzadziej dziecko rozpoczyna dzień modlitwą, słuchając potem czytanej mu do snu spokojnej baśni. Trudno się potem dziwić, że niespokojny sen, majaki nocne, nadpobudliwość, znerwicowanie, lęki i agresywność dzieci, są w dużym stopniu efektem nieustannego nakładania siew wyobraźni dziecka oglądanych (czasem kilka godzin dziennie) w telewizji obrazów. Przecież większość "bohaterów" filmów dla dzieci to postacie pół-ludzko - pół-zwierzęce, postacie demonów, potworów złych, perfidnych, niezgładzalnych, zwyciężających poprzez zło i magiczne moce... W tych krajobrazach z komiksów i z ekranów, nigdy nie ma Boga, który ma władzę nad siłami i upostaciowaniem zła, który broni przed złem przy pomocy swoich Aniołów, pod których symboliczne skrzydła można byłoby się schronić ze wszystkimi swoimi lękami. Dlatego ten (często już metafizyczny) lęk rośnie w dziecku aż do zafałszowania jego obrazu świata, aż do chęci naśladowania tych złych monstrów, bo one są (jawią się) najsilniejsze, czyli u nich można szukać opieki i obrony... Dzieci zawsze się bały nieoswojonego jeszcze świata, baśniowych smoków i upiorów z babcinych opowieści - także w czasach Edmunda Bojanowskiego. Jednak wtedy głębsza była wiara w to, że Bóg, przed którym drżą demony, jest blisko, wezwany modlitwą. Ten dzień w ochronkach miał przypomnieć, że Bóg przydaje każdemu człowiekowi Anioła Stróża, pełnego światła, mocy, zwyciężającego dobra. Wiara w obecność Anioła oswajała lęk przed widmami, zapobiegała zauroczeniu złem, dawała poczucie bycia pod opieką, pod obroną, pod strażą potężnego, jasnego i Bożego Anioła, będącego tuż, tuż - "rano, wieczór, we dnie, w nocy..." Cały dzień miał służyć budzeniu oparcia w kimś niewidzialnym, a tak troskliwym. Miał uczyć więzi i pewnej komitywy ze swoim Aniołem. Miał budzić w dzieciach i rozwijać to, co anielskie, co dobre, co jasne, opiekuńcze, troskliwe, łagodne, serdeczne i Boże. No cóż, "z kim przestajesz, takim się stajesz". Nie wiem, czy teraz nawet tzw. pozytywne postacie z filmów dziecięcych, rozbudzają w dzieciach coś, co można określić anielską stroną natury człowieka? Postacie takie, jak Supermen, Bat-man, Heman zastąpiły w dziecięcej wyobraźni Aniołów Stróżów (niektórzy twierdzą, że chce się nimi zastąpić postać Zbawiciela), ale raczej nie wywołują one w dzieciach dobrych, człowieczych zachowań i postaw. I trudno nazwać ich przyjaciółmi dzieci i ich obrońcami. Jednak rosnący w dzieciach lęk, rzuca jakby dzieci ku powierzaniu się i naśladowaniu tych nie tylko że nieprawdziwych, ale i demonicznych trochę postaci. I nie wiem czy te niby - anioły z niektórych filmów amerykańskich, nie zafałszują jeszcze bardziej prawdy o Aniołach Stróżach, o zwyciężającym szatana Archaniele Michale, czy towarzyszącym Tobiaszowi Archaniele Rafale. Lęk (ten zwykły i metafizyczny) może oswoić tylko prawda o Bogu, o Jego Posłańcach, o zwycięskim Dobru, a nie celuloidowe widma zaludniające wyobraźnię dzieci.
Warto byłoby może...
* * * * *
br. Tadeusz Ruciński
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |