Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kara śmierci: czy jeszcze uprawniona?

Pamiętam, jak w czasie studiów rzymskich, blisko 15 lat temu, dyskutowaliśmy o karze śmierci. Na jednym z wykładów pewien poważny teolog, współpracownik Kongregacji Nauki Wiary, powiedział nam, że nowe wydanie Katechizmu Kościoła Katolickiego zawierałoby dużo radykalniejszy zapis nt. kary śmierci, gdyby nie protest biskupów afrykańskich.

Pytani o zdanie mieli oni przekonywać, że dokument magisterialny o tak uniwersalnym zasięgu, odczytując na nowo kondycję człowieka i poddając jego zachowania ocenie moralnej, nie może nie brać pod uwagę ciągle jeszcze złożonej sytuacji na Czarnym Lądzie. Tam ludzie w dużo mniejszym stopniu niż np. w Europie, skłonni są do interpretowania piątego przykazania Bożego w kategoriach absolutnych. Ostatecznie więc w numerze 2266 KKK czytamy: "Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi". Katechizm uczy, iż ostatecznie jest tak dlatego, że: "Pierwszym celem kary jest naprawienie nieporządku wywołanego przez wykroczenie. Gdy kara jest dobrowolnie przyjęta przez winowajcę, ma wartość zadośćuczynienia. Ponadto, kara ma na celu ochronę porządku publicznego i bezpieczeństwa osób. Wreszcie, kara ma wartość leczniczą; powinna w miarę możliwości - przyczynić się do poprawy winowajcy".

Jak wszyscy wiedzą, pomimo tak czytelnej oceny moralnej tego strasznego aktu, cała jednak działalność papieska na tym polu, wzmocniona argumentem o nieodwracalności kary śmierci, była i jest nieustannym wezwaniem do zaprzestania jej stosowania. W tym kontekście, jeszcze jeden smutny argument przeciw karze śmierci przyszedł ostatnio zza oceanu. Chodzi o Teksas, stan, w którym wykonuje się najwięcej wyroków śmierci w USA, a sprawa dotyczy niejakiego Todda Willinghama, który w 1992 roku został oskarżony o umyślne podpalenie swojego domu, w którym zginęły trzy jego malutkie córeczki. Przez 12 lat oskarżony zapewniał o swojej niewinności, jednak w lutym 2004 roku został on stracony poprzez wstrzyknięcie do żył trucizny. Już po wykonaniu wyroku pojawiły się ekspertyzy dowodzące, że pożar jednak wybuchł sam. Jak podaje prasa, po raz pierwszy w historii, władze amerykańskiego stanu zamierzają przyznać się do wykonania wyroku śmierci na osobie skazanej w wyniku pomyłki sądowej.

Czy ujawnienie podobnych wstrząsających przypadków, z których wyżej opisany nie jest prawdopodobnie jedyny, zdołają przekonać obrońców stosowania kary śmierci do zmiany oceny? Trudno powiedzieć. Tym bardziej, że i oni mają za sobą mocne argumenty. Dowodzą, że motyw całkowitego odrzucenia kary śmierci nie tylko nie jest religijny, ale wręcz areligijny! Przypominają bowiem, że religia nie widzi życia jako końca, ale jako środek, służący osiągnięciu celu nadprzyrodzonego, a tego nikt i nigdy nie może człowiekowi odebrać. Dlatego w przypadku osób, dla których cała ich ludzka działalność jest zaprzedaniem się wyłącznie swojemu życiu fizycznemu z poważną szkodą dla bliźnich, dopiero widmo utraty tego życia jako kary za szczególnie ciężkie zbrodnie, może nakierować ich umysły i serca na życie wieczne, o którym w przeciwnym wypadku w ogóle by nie myśleli. Dodajmy, że ten typ argumentacji, według której wolno komuś odebrać życie fizyczne dla ratowania wiecznego, odnajdujemy także u św. Tomasza z Akwinu.

Może więc ostatecznie dlatego w Katechizmie Kościoła Katolickiego nie ma potępienia kary śmierci jako takiej, a widnieje sugestia jej niewykonywania: "Jeśli środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej" (KKK 2267).

Aż do powtórnego przyjścia Zbawiciela, ziemia nie będzie niebem. Miejmy jednak nadzieję, że ludzie osiągną jednak kiedyś taki stan przyjaznych relacji międzyosobowych, że dla ich obrony nie będą się musieli uciekać do odbierania życia ten porządek naruszającym. Z całą pewnością, prorocze nauczanie ostatnich papieży i straszna ofiara Todda Willinghama, przysłużą się temu niepomiernie.

ks. Wacław Madej

Autor jest wykładowcą teologii moralnej
w Wyższym Seminarium Duchownym
w Warszawie-Tarchominie.

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 13 września 2009


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Zbyt pewny siebieZbyt pewny siebie

Skąd czerpiemy wiadomości o apostołach?Skąd czerpiemy wiadomości o apostołach?

Wirtualni wojownicyWirtualni wojownicy

Stara i nowa Era według Cypriana NorwidaStara i nowa Era według Cypriana Norwida

O siekierze i złodziejuO siekierze i złodzieju

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej