Modlitwa zamiast Mszy św.?"Skoro Bóg jest wszędzie, równie dobrze mogę się pomodlić w domu albo na łonie natury, a nie w kościele" - tłumaczą niektórzy. Bywa, że podpierają się dodatkowo ewangeliczną przestrogą Jezusa przed modlitwą na oczach ludzi. Inni wyznają zasadę, że "lepiej wstąpić do pustego kościoła i w ciszy szczerze się pomodlić, niż stać godzinę w tłumie ludzi, nie mogąc się skupić".Z punktu widzenia samej modlitwy pierwszym nie można nic zarzucić, poza tym, że przestrogę Jezusa przed obłudą interpretują dla wygody jako wezwanie wyłącznie do modlitwy w ukryciu. A to może skłaniać do omijania kościoła w ogóle. Drugim, na pierwszy rzut oka, przyświeca słuszny cel - chcą zadbać o jakość modlitwy... Problem pojawia się wówczas, gdy jedni i drudzy próbują usprawiediwić w ten sposób swoją nieobecność na niedzielnej Eucharystii. A wszystko dlatego, że utożsamiają Mszę św. z modlitwą indywidualną. Tymczasem Msza św. nie jest modlitwą w tym znaczeniu. Mszy św. nie może zastąpić żadna, nawet najbardziej wzniosła i szczera modlitwa! Ani indywidualna, ani grupowa. Choć prawdą jest, że Eucharystia przepojona jest modlitewnym odniesieniem do Boga całego Kościoła, jest ona jednak czymś więcej. To już nie tylko słuchanie i rozmowa z Bogiem, to coś wielkiego, co dzieje się na twoich oczach, w czym możesz uczestniczyć! To najważniejsze wydarzenia z życia Jezusa, w które wchodzisz, przekraczając bariery czasu i przestrzeni. Nie jesteś gorszy od apostołów, nie zostałeś odsunięty od tak istotnych spraw w daleką przyszłość. Wspominasz i przeżywasz tę samą rzeczywistość, którą przeżywali pierwsi uczniowie. Jesteś tu i w Wieczerniku zarazem. Słów: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane", słuchasz już z perspektywy wielkanocnej niedzieli. A więc z perspektywy pewności, bo słowa Jezusa zostały wypełnione. Nie zostałeś jednak zaproszony jako widz, ale jako uczestnik, należysz do ścisłego grona przyjaciół, którzy spotykają się na upamiętniającej Uczcie z samym przynosząca ten sam owoc. Szansę dla grzesznego człowieka - wejście w orbitę życia Boskiego, a ostatecznie - życie na wieki. Żadna modlitwa nie gwarantuje Ci nieśmiertelności, a Eucharystia, na której posilasz się Ciałem Boga - tak. Pełne uczestnictwo w niej to najlepsze dziękczynienie za ocalenie od wiecznej beznadziei. Czy człowiek wierzący może lekceważyć największy dar, jakim obdarzył go Bóg? Odrzucać zaproszenie do Eucharystycznego Stołu pod jakimkolwiek pretekstem, to lekceważyć samego Gospodarza. Czy zlekceważylibyśmy zaproszenie człowieka, który poświęciłby się dla nas całkowicie i chciał bezinteresowanie obdarować czymś niespotykanym? Czy spotkanie z przyjacielem, ukochanym, Bogiem. Tu Bóg ciągle "częstuje" sobą. Ciągle rozdaje siebie, jednoczy z sobą przy stole... W ten sposób człowiek ma szansę zakosztować boskości. Jesteś tu i na Golgocie zarazem. Tamta krwawa ofiara Syna złożona Ojcu za nas aktualizuje się tutaj bezkrwawo. Ale to ciągle ona - ofiara krzyża, wspólne dzielenie chwil radości i smutków zastąpilibyśmy rozmową na odległość? Także rozmowa z Bogiem nie zastąpi naszego osobistego uczestnictwa w wydarzeniach, które dokonały się dla nas. Renata Komurka
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |