Czy modlitwa na łonie przyrody może zastąpić uczestnictwo we Mszy świętej?Bardzo się cieszę na tegoroczne wakacje. Planujemy z przyjaciółmi wielką wyprawę. Uwielbiam zwiedzać świat, jego piękno zawsze napełnia mnie zachwytem i kieruje serce ku Bogu. Czuję się wtedy tak blisko Niego. Mam jednak pytanie. Prawdopodobnie w czasie naszej wędrówki będzie nam trudno w niedzielę znaleźć kościół. Czy w takim wypadku nasza modlitwa na łonie przyrody i podziw dla piękna stworzenia nie mogą zastąpić uczestnictwa we Mszy świętej? IlonaŚwiątynia świataMoja Droga!Tak ślicznie zaczęłaś ten list! Pomyślałem sobie: "to dopiero religijna dziewczyna!". Dla mnie świat, cała przyroda też są miejscem szczególnego objawiania się Bożej potęgi i miłości. Zachwytem napełnia mnie obcowanie z pięknem natury. Podziwiam jej piękno, niezwykły porządek, ład dostrzegalny w każdym stworzeniu. Uwielbiam wędrować, czy to w górach, czy po równinach, pieszo, rowerem czy samochodem. Doskonale więc rozumiem Twoje przeżycia. Lecz pytanie o obecność na Mszy świętej mnie zaskoczyło i podłamało. Jeśli bowiem tak bardzo czujesz się bliska Bogu, to dlaczego nie chcesz spotkać się z Nim w najważniejszy i najbardziej cenny dla nas sposób, jakim jest sakrament Eucharystii? Zgadza się: Pan Bóg jest wszędzie! Na łące, w górach, w przepięknym lesie, w czasie zachodu słońca nad morzem aż się serce rwie do modlitwy. Taka jest nasza natura, że - bardzo lubimy takie klimaty i nastroje. One potrafią przenieść nas myślą w inny, duchowy świat. Lecz nie możemy naszego życia w przyjaźni z Bogiem opierać tylko na takich nastrojowych miejscach i chwilach! Przecież wakacje trwają króciutko - dwa, trzy miesiące (dla szczęśliwców studentów). A potem co? Nie ma nastroju, nie ma kontaktu z pięknem przyrody, to nie ma też modlitwy? Rozumiem, że trudno jest - na przykład w górach - schodzić na niedzielę do kościoła. Dlatego tym cenniejsza i większa będzie wasza ofiara, tym większy znak i dowód waszej miłości do Jezusa. Najlepiej tak to potraktować. Będzie to dla was silniejszy motyw zachęcający do uczestnictwa we Mszy - nie z poczucia obowiązku, ale z miłości do naszego Zbawiciela. Oczywiście na terenie naszego kraju sprawa przedstawia się dosyć prosto: nie ma problemu ze znalezieniem katolickiego kościoła. Zagranicą możecie mieć więcej kłopotu. Dlatego zawczasu postarajcie się mądrze zaplanować wasz wyjazd - tak, by znaleźć kościół. Strasznie irytuje mnie w konfesjonale stwierdzenie, że Msza została opuszczona z powodu wyjazdu. Przecież większość wyjazdów zwykle planujemy. Czy nie możemy zatem zaplanować Mszy świętej, może w sobotę wieczorem, w niedzielę po powrocie, gdzieś po drodze? To nie jest takie trudne, a właśnie w takiej roztropności i zapobiegliwości widać żywą wiarę. Tyle mam do powiedzenia. Mam nadzieję, modlę się o to, byście roztropnie, w duchu wiary zaplanowali wasze wakacje. By doświadczenie piękna tego świata pomogło wam znaleźć Boga, mocniej Go pokochać i wyrazić tą miłość w dziękczynnej niedzielnej Mszy świętej. Może Cię dziwi, dlaczego tak podkreślam wagę Mszy, dlaczego mi tak zależy, byście na niej byli? Bo nie ma piękniejszej i ważniejszej modlitwy. Poza tym obecność na Mszy jest sprawdzianem autentyczności życia duchowego, żywej wiary. Tak Pan Jezus to zaplanował, że właśnie poprzez Kościół i sakramenty spotykamy się z Jego łaską i miłością. Łączność z Kościołem sprawującym niedzielną Eucharystię jest prawdziwym znakiem i wyrazem łączności z Jezusem. Niechże On sam prowadzi was po wakacyjnych ścieżkach i obdarzy radością spotkania z pięknem przyrody i z ludźmi. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |