Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Co się wydarza podczas Mszy Świętej? [cz. 1] Obrzędy wstępne. Śpiew na Wejście

     Zgromadzenie, które zwołał Bóg, powstaje i zaczyna śpiewać. Piękno śpiewu nie pozostaje bez znaczenia dla zrozumienia tego, co się wydarza. Świadczy ono o pięknie jednej wiary wielu chrześcijan na całym świecie. W swych różnych częściach śpiew wyraża jedność wiary zgromadzenia. Liczne głosy tworzą jedno piękne brzmienie, polifonię, symfonię. Wyobraźmy sobie, jaka by powstała kakofonia, gdyby każda obecna osoba zaczęła nagle innym głosem wymawiać swe własne skierowane do Boga słowa. Każdy głos wraz ze swym niepowtarzalnym tembrem, cechami charakterystycznymi i rodzajem ekspresji utonąłby w chaosie, który wywołałyby całkiem odmienne głosy pozostałych. Ale w śpiewie wszystkie rozmaite cechy głosów i ich ekspresja zlewają się w jedno piękne brzmienie i jeden piękny głos. Oto głos Kościoła! Dźwięczność, ucieleśnienie jedności wiary, wstawiennictwa, wysławiania, jakie zanosi jeden Kościół, który ma sprawować jedną Eucharystię.

     Śpiew to tajemnica. Coś kryje się w śpiewie tej szczególnej społeczności. Ten śpiew niczym echo naśladuje hymn, wiecznie śpiewany w niebiosach. Tak naprawdę śpiewają setki tysięcy i miriady aniołów. Biblijna Apokalipsa św. Jana opisuje wizję, która odsłania, co kryje się w naszym niewielkim zgromadzeniu, wznoszącym swą pieśń. W wizji niebiańskiego zgromadzenia ukazuje się Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca na czołach swoich wypisane (Ap 14,1). Wszyscy oni śpiewają "pieśń nową" (por. Ap 14,3). Rodzaj ludzki śpiewa teraz tę samą pieśń miłości, która całą wieczność krąży między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Nowym elementem jest to, że do trynitarnych rytmów dołączają inni. Nie istnieje nic, co ludzie mogliby sobie uzurpować; jest to bowiem śpiew nie z tego świata. Nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy - wykupionych z ziemi (Ap 14,3). W porównaniu z porywającymi wizjami, jakie zostały objawione Apostołowi Janowi, nasze ziemskie zgromadzenie eucharystyczne może zdawać się na pierwszy rzut oka skromne i rozczarowujące. Lecz wizje Apostoła zostały nam dane po to właśnie, byśmy dotarli do najgłębszego poziomu rzeczywistości ukrytej w naszym zgromadzeniu.

     Podczas gdy trwa śpiew, przez kościół do prezbiterium przechodzi procesja duchownych, której czoło stanowi biskup lub ksiądz; unaocznia on i ucieleśnia to, czego nasz ziemski wzrok dojrzeć nie może, mianowicie samego Chrystusa jako Głowę naszego zgromadzenia i Tego, który prowadzi nas w modlitwie. Dzięki procesji dokonuje się i faktycznie wydarza to, co ona oznacza. Chrystus nadchodzi i staje pośrodku swego ludu. Oczywiście ludzie powstają z miejsc! Oczywiście jednogłośnie śpiewają radosną pieśń!

     Pozostali duchowni, którzy towarzyszą księdzu, są wszyscy odziani w specjalne szaty, różniące się między sobą po to, by zaznaczyć ich rozmaite role. Niektórzy niosą płomień, inni dymiące kadzidło. Lecz liturgia zawsze stanowi coś więcej niż tylko sumę poszczególnych części. Kiedy do świątyni trafiają płomień i kadzidło, wraz z nimi wstępują do niej niebiańskie chóry aniołów; pomogą nam one oddawać należytą cześć. Będą modlić się za nas i z nami. Będą nas strzec, bo nas kochają. W procesji diakon niesie księgę Ewangelii. Oznacza to, że wraz ze swym słowem przybywa do nas Chrystus. Przemówi On w tym, co nastąpi - słowami mocy i mądrości, słowem, które przeobraża, które odmieni nasze życie i ukształtuje nas na Jego podobieństwo. Księgę Ewangelii ustawia się pionowo na ołtarzu w tym samym miejscu, gdzie później pojawią się święte dary chleba i wina. Widzimy więc od samego początku, że pokarmu Słowa nie da się oddzielić od pokarmu Ciała i Krwi Pana naszego. Widzimy, że zwieńczeniem Pisma Świętego stanie się Ofiara, która spocznie na ołtarzu.

     Kiedy zgromadzenie nadal śpiewa, ksiądz okrąża ołtarz z kadzidłem na znak oddania czci świętemu stołowi, wokół którego i na którym skupia się wszystko, co ma się wydarzyć. I ponownie księga Apokalipsy pomaga nam zajrzeć do rzeczywistości niebiańskiej:

     I przyszedł inny anioł i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. I wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych z ręki anioła przed Bogiem (Ap 8,3-4).

     Widok kadzidła i tajemnicza atmosfera, jaką ono tworzy, jego słodkawa i niezwykła woń, a także trwający nadal radosny śpiew - wszystko to okazuje się nam pomocne, byśmy właściwie rozpoznali i ocenili miejsce, w którym się znajdujemy, oraz to, co ma się wydarzyć. Ołtarz to nic innego jak tron Boga i Baranka.

     Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: "Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie i Barankowi". A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: "Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!" (Ap 7,9-12).

     Ludzka zdolność do śpiewu jest doprawdy zdumiewająca. Psy, konie, krowy - żadne z tych zwierząt nie śpiewa. Pewnie, że wydają swe własne dźwięki i odgłosy, lecz nigdy nie osiągają tego, co da się osiągnąć ludzkim śpiewem. Śpiew ludzki to wizerunek tajemnicy Wcielenia. Powietrze w ciele, w gardle, które wypycha na zewnątrz artykułowany głos o pięknej sile wyrazu - oto wizerunek Ducha w ciele, boskości złączonej z ludzką naturą. Jakie to wspaniałe i jak znakomicie oddaje nasze uczucia. Piękno naszego zgromadzenia, piękno emocji - pochodzą od Chrystusa, który złączył swą boskość z naszą cielesnością, aby móc prowadzić swe Ciało w śpiewie dziękczynienia Ojcu. Słusznie powiedział święty Augustyn: "Śpiewać to modlić się w dwójnasób".

Fragment książki "Co się wydarza podczas Mszy"

Jeremy Driscoll OSB (ur. 1951) jest benedyktynem, cenionym liturgistą, znawcą patrystyki, tłumaczem dzieł Ojców Kościoła i autorem wielu publikacji teologicznych. Jest także poetą oraz miłośnikiem i znawcą poezji Miłosza. Wykłada teologię w opactwie Mount Angel w stanie Oregon oraz w Kolegium Św. Anzelma w Rzymie.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej