ks. Alojzy Arendt(1904 - 1982)26 czerwca 1982 - W Warszawie zmarł ks. Alojzy Arendt (ur. 5 sierpnia 1904 w Koślince, niem. Kiesling, w parafii Dąbrówka Malborska, niem. Deutsch Damerau, w diecezji warmińskiej), sekretarz prowincjalny.Po święceniach kapłańskich był zatrudniony od IX 1934 w pallotyńskim gimnazjum Collegium Josephianum w Chełmnie jako wychowawca. W czasie II wojny światowej pracował duszpastersko w Chełmnie i w okolicy, w parafiach, z których księża zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych lub rozstrzelani - Sarnowo (od XI 1940 - do końca wojny), Wabcz (od połowy XII 1940 - do końca wojny) i Błędowo (II 1943 - II 1944). Od IX 1946 pełnił obowiązki wikariusza parafii św. Michała Archanioła w Sopocie, a jednocześnie 16 I 1947 ks. Andrzej Wronka, administrator apostolski diecezji gdańskiej, zamianował go sekretarzem diecezjalnego związku Caritas diecezji gdańskiej. 1 IX 1947 - 31 VIII 1956 pełnił funkcję sekretarza prowincjalnego, mieszkając najpierw w Ołtarzewie, a od 26 IX 1949 w Warszawie. 11 VIII 1958 został mianowany pierwszym rektorem domu studenckiego w Lublinie. W 1960 powrócił do Warszawy, gdzie pozostał do końca swego życia, oddając się pracy duszpasterskiej, szczególnie w konfesjonale. Zmarł w Warszawie 26 VI 1982 o godz. 4.00. Pierwszy etap uroczystości pogrzebowych odbył się 28 VI w pallotyńskim kościele Chrystusa Króla Pokoju w Warszawie. Mszy koncelebrowanej przez ok. 40 księży przewodniczył i homilię wygłosił prowincjał Henryk Kietliński. Mimo powszedniego dnia i godziny przedpołudniowej licznie przybyli miejscowi parafianie. Po mszy szczątki zmarłego zostały przewiezione samochodem do Chełmna, gdzie 29 VI miał miejsce drugi etap uroczystości pogrzebowych. Został pochowany w kwaterze pallotyńskiej na cmentarzu w Chełmnie, zgodnie z życzeniem zmarłego i rodziny. "Umierał jak święty i był jak święty" (ks. Henryk Kietliński). Mszę zawsze odprawiał w wyjątkowym skupieniu i z pobożnością. Kochał pracę spowiednika i trwał w konfesjonale przez wiele godzin każdego dnia, spowiadając świeckich, duchownych i współbraci. Bywały dni, że wychodził z konfesjonału po godz. 20.00 i nie miał już ochoty nawet na kolację. Był człowiekiem prawym i wiernym Prawu Bożemu. Dużo się modlił i zawsze przychodził punktualnie na modlitwy wspólnotowe. Odznaczał się pracowitością i dokładnością w pracy. Szanował każdego człowieka. Umiał dziękować, powiedzieć słowo uznania, podnieść na duchu. Kochał Stowarzyszenie i pozostał mu wierny. Umiał cieszyć się osiągnięciami współbraci i smucić ich troskami i niepokojami. Wspólnota domowa była dla niego miejscem pracy, radości i wytchnienia. Pamiętał o uroczystościach i chętnie brał w nich udział. Był gościnny - często powtarzał słowa: "Witamy u nas". Cenił sobie przyrzeczenie ubóstwa. Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |