Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pan Bóg uwalnia!

Jezus Chrystus jest moim Panem.

Oto jest świadectwo o tym jak bardzo Pan Bóg zmienił moje życie.

Zacznę od początku narodziłem się w bardzo wierzącej rodzinie moi rodzice są najlepszymi rodzicami jakich mogłem kiedykolwiek mieć więc gdyby im coś zarzucał byłbym najgorszym palantem świata. W życiu przychodzi czas kiedy nastolatkowi odbija i zaczyna szaleć niektórzy nazywają to dojrzewaniem burzliwym procesem biologicznym w ciele młodego człowieka i mówią, że to każdy musi to przejść - nic bardziej mylnego po prostu to czas błądzenia, czas kiedy jesteśmy łatwym łupem dla Szatana, a nie wojna hormonów u mnie było tak:

Byłem nastolatkiem, ministrantem i oazowiczem jak przystało na chłopaka z wierzącej rodziny i nagle coś zaczęło się nie zgadzać służyłem przy ołtarzu i nie wiedziałem po co, chodziłem na oazę bo była tam fajna dziewczyna.

Zacząłem interesować się imprezami, a jak wiadomo do tego dochodziły papierosy, alkohol, później nawet narkotyki co prawda w znikomych ilościach ale były.

Jak każdy zdrowy nastolatek zaczęły mnie interesować kontakty z dziewczynami, miałem dziewczynę i chyba sam Pan Bóg strzegł mojej czystości, bo jej nie straciłem.

Po jakimś czasie zerwaliśmy ze sobą po kolejnej kłótni o to, że zaczęła flirtować z moim kolegą.

Interesowałem się mocną, demoniczną i satanistyczną muzyką, a potem nawet nie wiedziałem kiedy zacząłem plątać się w różne akty bałwochwalstwa interesować się Szatanem i kultem wokół jego osoby w pewnej momencie oddałem swoje życie złemu. To było prawdziwe piekło kiedy przestałem chodzić do kościoła o służbie już nie było mowy w niedziele z domu wychodziłem na mszę ale na nią nie docierałem.

Nie chodziłem do kościoła regularnie, a nie miałem bierzmowania więc brakowało mi obowiązkowych Mszy Świętych potrzebnych do przyjęcia tego sakramentu wiec obecny prefekt mojej parafii zaproponował mi żebym uczestniczył w rekolekcjach w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie, a będę mógł przystąpić do tego sakramentu, pomyślałem to tylko 3 dni rekolekcji - da się przeżyć" i pojechałem. Normalne rekolekcje powołaniowe czułem się jak wilk w owczej skórze, ale trudno trzeba było odpracować swoją nieodpowiedzialność.

Drugiego dnia było spotkanie z pewnym kapłanem który mówił o zniewoleniu i o osobie która nas zakuwa w kajdany - szatanie. Dla mnie wtedy to było "BLE BLE BLE", a pod koniec spotkania ten ksiądz powiedział, że takie osoby można poznać nawet po tym jak się ubierają - najczęściej na czarno popatrzałem na siebie i zobaczyłem, że na nogach mam glany czarne, spodnie czarne sztruksy, golf też czarny pod golfem koszulka czarna, włosy spięte w gumkę czarną. Wtedy ten ksiądz powiedział, żebyśmy się trochę pomodlili o ochronę przed szatanem mówię sobie, a niech tam się modlą, nagle usłyszałem słowa "w imię Jezusa niech będą oczyszczone nasze serca z wszelkiego zła" wtedy moje nogi zaczęły drżeć serce zaczęło walić jak młotem, czułem się strasznie, miałem ochotę wybiegnąć z tej sali z krzykiem ale wyszedłem spokojnie w momencie kiedy wszyscy się jeszcze modlili, a kiedy czekałem na mojego kolegę z pokoju przeszedł koło mnie ten kapłan patrząc mi prosto w oczy nie powiedział ani słowa, a ja aż poczułem dreszcze na plecach, kiedy mój kumpel powiedział żebym wszedł z nim do kaplicy się pomodlić jeszcze trochę, wszedłem z nim ale kiedy przekroczyłem próg musiałem się wrócić bo się panicznie bałem, ręki nie chciałem zanurzyć w wodzie święconej. Kiedy wróciłem do pokoju słuchawki włożyłem do uszu i już poczułem się "lepiej".

Wróciłem do domu i bez większej świadomości przyjąłem sakrament bierzmowania. Kiedy przyszedł nowy prefekt do naszej parafii z ciekawości poszedłem na Oaze żeby go poznać. To była msza odprawiało ją dwóch kapłanów i nagle z za ołtarza padają takie słowa że "jest pośród nas osoba czująca się źle, która posiada w swoim domu jakieś okultystyczne przedmioty" - to byłem ja.

Po mszy wchodzę do zakrystii i pytam o co chodzi, a ksiądz pyta mnie o te wszystkie różne rzeczy i zaproponował modlitwę nade mną ja powiedziałem, że jak to coś pomoże to tak, a oni położyli swoje ręce na mojej głowie zaczęli modlić się językami nie wiedziałem wtedy że jest coś takiego myślałem że to jakaś formuła wyuczona na pamięć, nagle jeden z nich pochylił się nade mną i powiedział "słuchaj stary słuchasz satanistycznej muzyki, oglądasz demoniczne i nieodpowiednie filmy, jesteś zaplątany w początki okultyzmu żyjesz w nieczystości" i wymieniał tak i wymieniał powiedział mi wszystko, a ja miałem ochotę mu przywalić powiedział, że lepiej dla mnie będzie kiedy się tego wszystkiego wyrzeknę ja się uśmiechnąłem i powiedziałem "ale to jest wszystko może jeszcze mi jeść mi zabronicie co?"

Lecz po jakimś czasie Wyrzekłem się Szatana, filmów, i satanistycznej muzyki ale to niestety była tylko 1/4 moich zniewoleń takie modlitwy powtarzały się kilka razy za każdym razem trząsłem się jak galareta i było mi źle i nie miałem ochoty do czegokolwiek, a już szczególnie do życia po takiej modlitwie czułem straszną złość na wszystko. Po czwartej modlitwie okazało się, że wyrzekłem się wszystkiego co pochodziło od złego i wtedy poczułem spokój serca i dziękowałem tym którzy się modlili za moją wolność. W międzyczasie została mi zaproponowana funkcja animatora Oazowego w naszej wspólnocie byłem nadzorowany przez księdza żebym głupot ludziom do głowy nie wciskał.

Pojechałem na rekolekcje letnie oazowe tam dopełniło się moje uwolnienie. Zawsze jednak sprawiało mi dużo kłopotów zrozumienie darów charyzmatycznych i nie wierzyłem do końca w nie, a kiedy jeden z moich znajomych został obdarowany darem proroctwa zazdrość jeszcze bardziej nie pozwalała mi w te dary wierzyć.

Aż pojechałem z moim księdzem na pewną mszę do Częstochowy to była msza o uzdrowienie kiedy wszedłem do kościoła wiedziałem, że mam w sercu kamień niewiary i zazdrości nie wierzyłem w moje uzdrowienie i wtedy poszedłem tam do spowiedzi.

Spowiednik wytłumaczył mi wszystko i po modlitwie kiedy wyszedłem z kofesjonału poczułem jak wiara mnie napełniała w wielkie dzieła pańskie. Wtedy siadłem do ławki i zobaczyłem, że ten sam kapłan który mówił o zniewoleniu w Seminarium stoi za ołtarzem. Wtedy zobaczyłem że jest możliwość przystąpienia do modlitwy wstawienniczej ustawiłem się do kolejki a kiedy zobaczyłem tego księdza z Seminarium, gdy patrzał takim samym spojrzeniem jak wtedy - uciekłem jak najdalej żeby tylko nie mieć z nim kontaktu choćby wzrokowego, później stwierdziłem że to jakiś uraz, który został w pamięci. Kiedy znalazłem sobie inną kolejkę stałem tam około dwóch i pół godziny do momentu nadejścia pory modlitwy nade mną zostało jakieś 5 minut jednak zza rogu wyszedł ten ksiądz przed, którym tak uciekałem wtedy powiedziałem sobie "choćby nie wiem co to się nie ruszę z tego miejsca" podszedł do mnie zapytał "pomodlić się nad tobą" odpowiedziałem że tak, a zaczął się modlić ja nie mogłem się skupić tak się go bałem, a on powiedział żebym się nie zamykał i zapraszał Ducha Świętego pomyślałem "łatwo Ci mówić" pamiętam jedynie że modliłem się tymi słowami "Panie Jezu proszę przyjdź i daj mi Twojego Ducha żebym mógł się modlić" wtedy moje usta się same otworzyły i zaczęły mówić w zupełnie mi nie znanym języku i na dodatek do melodii piosenki która była właśnie śpiewana na całym kościele czułem taki spokój i radość że chyba nigdy nie czułem się tak dobrze, kiedy wstałem ksiądz powiedział, że Pan Bóg obdarował mnie darem języków, który trzeba będzie rozpalać zrozumiałem wtedy, że usta które głoszą chwałę Pana Boga nie mogą bluźnić.

Kiedy wróciłem do ławki płakałem jak dziecko i cieszyłem się jak dziecko Pan Bóg w jeden wieczór uzdrowił moje wnętrze moje relacje z bliźnim i pozwolił mi nacieszyć się darem Jego Ducha. To był czas kiedy już zupełnie świadomie zapraszałem Pana Boga do swojego życia zdarzały się jakieś malutkie upadki ale Pan Bóg przychodzi i przebacza w Swoim miłosierdziu.

Teraz uświadamiam sobie, że to Bóg dopuścił, abym upadł pokazał mi tym, że jestem niczym w obliczu jego wielkiego majestatu i że cały czas babram się w błocie ale też zobaczyłem że dawał mi dużo ludzi którzy mnie wyciągali z tego bagienka. Dlatego Panu Bogu chcę podziękować za moich kochanych Rodziców za świadectwo, za dziewczynę Nastkę, która była przy mojej przemianie, za kapłanów którzy stawali niekiedy na głowie żeby nie dopuścić złego do mojego serca: kapłanowi z Seminarium, ks. Karolowi, ks. Łukaszowi; siostrze Małgorzacie za wsparcie w momencie upadku i za mocną modlitwę. Za wszystkich tych ludzi którzy modlili się za mnie i moją wolności w Chrystusie Panu. Za to, że Pan Bóg ciągle działa, że pokazuje mi Swoje cuda i Jego ogromną miłość do mnie za to że mogę Mu dziękować i służyć niech będzie CHWAŁA PANU.

Piotr (20 lat)
ExtraPan


   

Wasze komentarze:
 K: 12.09.2020, 15:36
 Matko Boża proszę Cię o dobrego męża, dobrze płatną pracę i pomyślność w życiu.
 Mada: 15.07.2020, 07:28
 Matko Maryjo, wczoraj zakończyłam nowennę do Ciebie. Proszę Cię spraw cud i rozwiąż węzeł uwolnienia mojego syna Szymona od Złego i wszystkich negatywnych energii. Matko Maryjo dopomóż, wysłuchaj mnie.
 Samotna: 19.05.2020, 05:04
 Matko Boża rozwiązująca węzły, rozwiąż węzeł mojego małżeństwa
 Maria: 18.04.2020, 12:46
 Matko Boska Rozwiązująca Węzły, proszę o rozwiązanie mojego węzła samotności, pomóż odnaleźć mi Mężczyznę, z którym stworzę stabilny, silny i pełen miłość związek małżeński. Proszę Cię o pomoc, jestem bezsilna.
 MA: 21.02.2020, 21:41
 Dziękuję Ci Matko Boża za wewnętrzny spokój.
 Dorota: 05.02.2020, 00:10
 Matko Przenajświętsza rozwiązująca węzły, błagam Cię całym sercem, rozwiąż węzeł białaczki mojej siostry Joli, dla Ciebie nie ma spraw niemożliwych, spraw by obecne diagnozy się rozwiązały, Módl się Matko za nami. Amen.
 Maga: 19.01.2020, 23:32
 Maryjo gorąco proszę o rozwiązanie węzła braku pracy.
 Danuta: 19.01.2020, 11:53
 MATENKO ROZWIĄZUJĄCA WĘZŁY proszę cię pomóż
 Kocham Boga: 05.12.2019, 21:15
 Matko Boża bardzo dziękuję za stypendium, w nowej szkole o takiej samej kwocie jaka przysługiwała mi w starej a że ja opusciłam z musu to utraciłam pieniądze. Dziękuję Ci Mamo i św Józefowi za stypendium to prawdziwy cud. To wydarzenie pokazało mi, że Bóg jest Dobry i troszczy się o każdego nawet człowieka z pozoru nic nie wartego w oczach świata. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!


 I: 22.11.2019, 07:16
 Matko Boża rozwiązująca węzły proszę rozwiąż węzeł mojego męża i kochanki nawróć ich bo nie wiedzą co czynią. Nawróć mojego męża na drogę naszego sakramentalnego małżeństwa
 Zofia: 18.10.2019, 21:34
 Matko Boża rozwiązująca węzły życia , proszę Cię rozwiąż węzeł małżeństwa Magdaleny i Jakuba, który nie pozwala cieszyć się pełnią życia, codziennością, macierzyństwem.Rozwiąż węzeł depresji u Magdaleny.
 Kasia : 20.08.2019, 11:48
 Matko Boza Prosze o rozwiazanie wezla ktory niszczy nasze narzeczenstwo
 Matka: 14.07.2019, 13:53
 Matko Boża rozwiąż węzeł braku mieszkania i węzeł trudności finansowej u córki.Tobie Maryjo to powierzam
 Mama: 30.06.2019, 18:54
 Proszę aby winiki mazury mojego syna były pazytywne amen
 Iwona : 27.06.2019, 05:00
 Witam Cię Piotr, czytałam z zainteresowaniem Twoje świadectwo, wierzę we wszystko co napisałeś i gratuluję bo faktem jest że miałeś wokół siebie życzliwych ludzi ale to głównie zasługa Twoja bo chciałeś tej przemiany no i nie da się ukryć Bóg zadziałał - jestem pod wrażeniem i gratuluję przemiany Też bym chciała opisać moje świadectwa ale nie wiem jak, może podpowiesz jak do tego zabrać? Serdecznie pozdrawiam Iwona
 Irena: 02.05.2019, 14:41
 Matko Najcudowniejsza rozwiaz wezel utraty pracy dla syna
 wiesia: 13.04.2019, 13:53
 Matko Najświętsza dzisiaj zakończyłam nowennę do MB Rozwiązującej Węzły, Mateńko proszę za Twoim wstawiennictwem o CUD rozwiązania tego węzła mojego małżeństwa. Tylko gorycz, płacz, cierpienie i tak 40 lat. Jezu Ty się Tym zajmij. Matuchno proszę i dziękuję!
 wiesia: 06.04.2019, 13:21
 Matko Najświętsza, Najcudowniejsza, Najkochańsza, proszę spraw CUD, i rozwiąż ten Węzeł naszego małżeństwa. Mateńko, jeśli mój mąż się przemieni i będzie dobry dla mnie, albo nasze małżeństwo przestanie istnieć. Nie może być przemocy psychicznej, cichych dni trwających miesiącami. Matko dopomóż, bo ja już nie mam siły, zdrowia. Mateńko dziękuję!
 Mama: 04.03.2019, 04:23
 Matko Boża prosze Cię o dar pracy dla mojej córki Ewy, rozwiąż ten węzeł, który przeszkadza w życiu. Twoja czcicielka K.
 CELINA: 23.02.2019, 20:26
 MATKO. NAJDRIZSZA ROZWIAZ WEZEL SAMOTNOSCI MOJEGO SYNA
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10]


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej