Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ostrożnie z bogactwem!

Witaj na rekolekcjach! Dobrze, że "przyjechałeś". Wiem, że nie jest łatwo zostawić bieżące obowiązki, małe i większe zadania, przyjaciół. Ale zdobyłeś się na to. Cenię twój wysiłek, bo jest on dowodem wewnętrznej dojrzałości. Wiesz, że nie można rozwijać życia duchowego, nie zatrzymując się co pewien czas na chwilę refleksji, samotności, modlitwy. Pozwól, że przypomnę o zasadach panujących w czasie naszego Dnia dla Jezusa: cisza (uspokój to, co zakłóca pokój wewnętrzny i zewnętrzną ciszę), dialog (Jezus jest głównym Rozmówcą), pożywienie (Słowo i Eucharystia). A teraz zapraszam cię na konferencję. Najpierw powędrujemy razem, a potem już sam oddasz się przemyśleniom.

1

Zdarza się, że doświadczamy w życiu braków. Zazwyczaj wiążą się one z jakimś bolesnym doświadczeniem. Na przykład, nie chcemy żyć bez przyjaciół - ich brak jest dotkliwy. Boli nas, gdy inni mogą jechać na wycieczkę lub pozwalają sobie na cenny zakup, a my - nie. Czujemy się nieswojo, gdy dyskusja toczy się wokół danego filmu czy określonego wydarzenia artystycznego, a my nic na ten temat nie wiemy. Brakiem, który może spowodować frustrację, jest szczupły portfel, skąpa wiedza, niezdolność do emocjonalnych wzruszeń, duchowa niewrażliwość, życiowe niepowodzenia, itd. Jeśli owe braki dotyczą spraw drugorzędnych, to jeszcze jakoś sobie poradzimy z trudnościami. Jeśli jednak w grę wchodzi coś naprawdę ważnego, wówczas jest już bardzo źle. A takich braków jest naprawdę wiele. Co mają powiedzieć osoby przewlekle chore? Co czują ci, na których lekarze wydali wyrok, i których życie mierzy się już nie w latach, ale w miesiącach i tygodniach? Jakże boli to, że ktoś nie może widzieć albo słyszeć! Do czego można porównać ból członków rozpadającej się rodziny? Czy istnieje większa tęsknota za matką, ojcem, niż ta, którą czują chłopcy czy dziewczynki w domu dziecka? To są braki. Czy można nazwać je ubóstwem? Na pewno tak. Czy o takim ubóstwie myślał Jezus, gdy mówił błogosławieni...!

2

Łatwo byłoby odpowiedzieć na to pytanie, mówiąc, że Jezus Chrystus jest Tym, który nas z tych wszystkich braków wyzwala. Rzeczywiście tak jest, choć prawdą jest też, że aby to zobaczyć, trzeba wznieść się ponad naturalny sposób patrzenia na świat. Trzeba uznać obecność Osoby, która odwraca nasz system myślenia i przyjmowania rzeczywistości. Gdy zaufamy Bogu i uwierzymy Jego słowom, wchodzimy w wymiar tajemnicy: ubóstwo odkrywamy jako bogactwo, dzięki któremu otrzymujemy więcej niż wówczas, gdyby spełniły się wszystkie nasze dążenia, marzenia i najbardziej szlachetne pragnienia. Bywa bowiem, że przyjęte dobro zamiast nas u-bóstwić jedynie nas u-bogaca. Mamy więcej, a jesteśmy warci mniej...

3

Gdy pewnego razu Jezus mijał niewidomego człowieka, uczniowie postawili Mu pytanie o to, czyj grzech spowodował cierpienia niewidomego. Kto ponosi odpowiedzialność za jego ubóstwo? Pytanie było źle postawione, co potwierdziły następujące po nim zdarzenia. Zapraszam cię do przeczytania fragmentu z Ewangelii św. Jana (9,1-12) i do zastanowienia się nad nim. Uruchom wyobraźnię, stań wśród uczestników zajścia, przyglądnij się Jezusowi, Jego gestom, zachowaniu. Jak oceniasz użytą przez Jezusa "metodę" uzdrowienia? Dlaczego Chrystus tak postąpił? Jednak dużo ważniejsze jest zachowanie uzdrowionego - co o nim sądzisz? Czy coś w jego postawie przykuło twoją uwagę? Wszystko wydaje się u niego takie normalne: "poszedłem, obmyłem się, przejrzałem"... Czy nie uważasz, że czegoś w jego postawie brakuje?

Bardzo smutno brzmi w ustach uzdrowionego mężczyzny odpowiedź na pytanie o to, gdzie jest Jezus:"nie wiem". Zatrzymaj się przez chwilę nad tym epizodem. Jakie odczucia rodzą się w tobie w związku z nim? Krótkie, suche stwierdzenie "nie wiem" oznacza brak wdzięczności i obojętność. Jest przejawem duchowej płytkości. Bardzo dziwne zachowanie. Razi i budzi niesmak. Pewnie się zgodzisz z opinią, że taka osoba nie zasługuje już na nic więcej. Czy jest to zachowanie odosobnione? Pewnie nie. Na kartach Biblii znajdujemy analogiczne zdarzenia, jak choćby z owymi dziesięcioma trędowatymi, z których tylko jeden przychodzi podziękować.

Słowo "dziękuję" i postawa wdzięczności urastają do rangi kluczowych. To nie przypadek: one oddają wewnętrzną dyspozycję człowieka. Bez głębi w człowieku nie ma słowa "dziękuję". Właśnie umiejętność dostrzeżenia daru, refleksyjność człowieka, szacunek dla Dawcy jest miarą dojrzałości ducha. A owa dojrzałość wyznacza czyjeś bogactwo lub... ubóstwo.

!!! Zanim podążymy dalej drogą naszego rozważania, zachęcam cię do spojrzenia na twoje życie: rozpoznaj sytuacje, w których otrzymywałeś coś od Boga, rodziców, przyjaciół, od nieznajomych. Nie jest ważne, co to było. Istotne jest, co wydarzyło się później w relacji ty - dawca. Jak dziękowałeś? Czy byłeś przekonujący? Czy to było szczere, hojne, nie zdawkowe? Jest jeszcze drugi aspekt wdzięczności: Czy była ona bezwarunkowa, czysta, szlachetna? Inaczej mówiąc, czy u jej źródła nie kryła się myśl, że będziesz nadal potrzebował, więc nie wypada nie podziękować? Czy nie była więc wyrachowana, wynikająca z czystej kalkulacji?

4

W czasie spotkania niewidomego z Jezusem spełniło się jego największe - bez wątpienia - marzenie. Odzyskał wzrok. Ba! Nie można powiedzieć, że odzyskał - przecież on go nigdy nie posiadał! Pierwszy raz w życiu, tamtego dnia, zobaczył drzewa, owoce, pejzaż rozciągający się po horyzont, niebo z obłokami, ludzi. To musiały być fantastyczne chwile - zobaczyć kolory, przestrzeń, jasność... Skończyło się jego ubóstwo. Nadeszło bogactwo, którego się nie spodziewał. On widział!

Tylko... czy rzeczywiście widział? Kiedyś, gdy siedział przy drodze pogrążony w mroku swej choroby, nie dostrzegał nic. Ale jednocześnie wiedział - a tym samym widział - bardzo wiele: czuł obecność każdego, kto podał mu kubek wody, kto przeprowadził go na drugi koniec miasta, kto zatrzymał się, aby z nim porozmawiać. Odbierał to bardzo wyraźnie. Doświadczał miłości, życzliwości, zainteresowania. Do jego świadomości dochodziło wszystko, co ważne. Uczestniczył w tym. Tak, owszem, był biednym człowiekiem, ale jednocześnie doznawał niezwykłego bogactwa: spotkania z drugą osobą. Każde było zarejestrowane w jego pamięci i świadomości. Nie widział a jednak dostrzegał, cierpiał ale spotykał się ze współczuciem, doznawał ubóstwa a jednak był obsypany bogactwem.

Uzdrowienie odwróciło wszystko. Miał wzrok, ale przestał "widzieć". Mógł się cieszyć, ale to, co się rzeczywiście działo w jego życiu, było w swej istocie smutne. Gdzie jest Jezus? - "Nie wiem". Jeśli ktoś myśli, że ubóstwo zostało zastąpione bogactwem, to się myli. Przywrócony wzrok nie stał się bogactwem tego człowieka. Nie zawsze to, co wydaje się nam lepsze, okazuje się być rzeczywiście dobre... Na ubóstwo nie można patrzeć oczyma tego świata, sądząc, że jest wyłącznie przekleństwem człowieka. Ubóstwo niewidomego było zarazem wielkim darem, który pozwalał mu tworzyć niezwykłe relacje z innymi i tym samym kreować bogactwo. Ubóstwo przezwyciężone darem widzenia nie okazało się korzystne. Wzrok nadszedł, ale serce się zamknęło...

A co zrobił Jezus?

5

Wydaje się, jakby gdzieś odszedł, usunął się. Co czuł? Wyobrazisz to sobie z łatwością. Ale On wciąż jest reżyserem tej historii. Przeczytaj kolejną część epizodu: J 9,13-34. Usiądź wśród świadków tego przesłuchania. Posłuchaj, co mówią faryzeusze, jak odpowiadają rodzice uzdrowionego i on sam. Mężczyzna jest wypytywany o przebieg wypadków, musi odtworzyć całą historię, opisać kolejne zdarzenia. Ale to nie wszystko. Zaczyna wyciągać wnioski. Nie wdaje się w spór o to, czy Jezus jest grzesznikiem, czy nie. Dociera do niego to, że ten Człowiek jest od Boga. Jeszcze nie wie, kim On jest, ale już wie, że dar przyszedł od Boga. Bóg jest Dawcą. Takich słów, takich myśli do tej pory u niego nie spotkaliśmy. Zaczęło się w nim rodzić coś nowego. Przesłuchanie zaczyna przynosić błogosławione owoce...

Wszystko dzieje się jakby poza Jezusem, za Jego plecami. Ale to Pan prowadzi grę, która temu człowiekowi ma dać ostateczny, prawdziwy skarb. Cel był jeden: skłonić, by uzdrowiony sięgnął do historii własnego życia, by ją przemyślał, poukładał fakty. Stało się to w atmosferze nacisków, prześladowania, trudności. To kolejne przejawy ubóstwa. Ale ono ma zrodzić autentyczne bogactwo człowieka. Koniec tej drogi jest już blisko.

"I precz go wyrzucili" - teraz to on poczuł się źle. Ma wzrok, ale nikt się na jego wzroku nie koncentruje. Nikt się nie cieszy z jego uzdrowieniem, nikogo ono nie zachwyca. Przeciwnie: wszystko krąży wokół Jezusa. Faryzeusze oddają doskonałą przysługę uzdrowionemu - skierowują jego myślenie ku Jezusowi. Jeszcze wszystko można odzyskać...

6

Nadchodzi najważniejsza chwila. Po raz drugi Jezus Chrystus staje na drodze mężczyzny. Po raz pierwszy spotkali się, gdy ofiarował mu dar wzroku. Wówczas przezwyciężył jego ubóstwo, choć udzielone bogactwo nie zostało dobrze spożytkowane. Teraz przychodzi, aby dać mu dar wiary. To ona tak naprawdę zdecyduje o tym, czy ów człowiek zostanie wyzwolony do końca ze swego ubóstwa. Jeśli ją przyjmie, będzie bogaty - w pełnym tego słowa znaczeniu. Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? Ale teraz pytam ciebie: Czy ty wierzysz w Jezusa Chrystusa - prawdziwego Boga, twego Odkupiciela, Pana, który staje na drodze twego życia i wyzwala z ubóstwa, w jakim żyjesz? Czy ty wierzysz?

A któż to jest, Panie... ? - zapytał uzdrowiony. Kto to jest, abym i ja mógł w Niego wierzyć? Zauważ to założenie - abym miał w niego uwierzyć, abym... Człowiek szuka powodów, motywacji, argumentów... Jezus daje jeden -Jest nim Ten, którego widzisz. Nie trzeba żadnych innych racji. Jeśli widzisz... skoro widzisz... Ile razy w swoim życiu pytałeś: Dlaczego mam w Ciebie wierzyć, Panie? Kim Ty jesteś, abym miał w Ciebie wierzyć? Czy Bóg odpowiedział? Mylisz się, jeśli twierdzisz, że nie. On wskazał na historię twego życia, pokazał dary, które otrzymałeś, ubóstwo, z którego cię wyzwolił. Tylko trzeba było je dostrzec. Tak buduje się wiara. Jest zachwytem nad Bożą miłością, nad hojnością Ojca i wiernością Przyjaciela. Dostrzegać! Tak ważna to postawa. Widzieć działanie Boże, dostrzegać dary Jezusa, odkrywać po kolei przejawy Jego dobroci. Jeśli zaangażujesz się w to, jeśli wyrazisz swoją wdzięczność, staniesz się prawdziwie bogaty. Jeśli tylko brałeś, to znaczy, że jesteś biedniejszy niż byłeś.

7

Wierzę, Panie! - odpowiedź obdarowanego. Św. Jan dodaje: i oddał Mu pokłon. Trwaj w dziękczynieniu. Uwielbiaj Jezusa. Dziękuj za drobiazgi i za dary największe. Nie pozwól uwieść się iluzji, że żyjesz, zdobywasz, działasz i odnosisz sukcesy dzięki swym talentom. Za tym wszystkim kryje się Niewidzialny, który pragnie przywrócić ci wzrok, abyś widział. Gdy pozwolisz się uzdrowić, przestaniesz cierpieć ubóstwo. Będziesz widział Jezusa. A skoro Go ujrzysz, pozostanie ci już tylko jedno, najważniejsze, powiedzieć: Wierzę, Panie! Życzę ci tego.

ks. Józef Tarnawski SP
eSPe, nr 58


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej