Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Potem przyjdź i chodź za Mną...

     Dlaczego wciąż chcemy posiadać więcej? Dlaczego ciągle odczuwamy pragnienie bogactwa?

     Jezus mu powiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną! (Mt 19,1-22) A on odszedł zasmucony... Dlaczego to jest takie trudne? Dlaczego odchodzimy od Boga, a nie potrafimy odejść od siebie, od tego co nas zniewala, co przesłania nam sens istnienia? Dlaczego... Mamy przecież wszystko, czego potrzeba - nawet wiele ponad to - a jednak, nie wiedzieć czemu, to nam nie wystarcza.

     Oczy, uszy, dwie ręce i dwie nogi, a wszystkie takie, jakie być powinny - do- skonale ulepione ręką Pana, z tak wielką troską, że nikomu się nie śniło. Dach nad głową, własne cztery kąty, zawsze ogrzane obecnością ludzi. Rodziców bardziej naszych niż kogoś innego i rodzeństwa akurat tyle, ile każdy mieć powinien. Przyjaciół na wyciągnięcie ręki, a często nawet na wysłanie listu, bo w listach tak się pięknie mówi. Uśmiechy do kolekcji i gesty warte zachodu, bo zawierają w sobie więcej niż tysiąc słów... Telefon na zmianę rozdzwoniony i głuchy. Swoją własną drogę tam i z powrotem albo -jak kto woli - stąd dotąd. Na dodatek ulubioną ścieżkę gwiazd na niebie, po której spacerujemy, gdy ziemię wydeptuje zbyt wiele ludzkich stóp, co brutalnie wchodzą z buciorami w misternie budowane życie, układane od "a" do "z". Mamy ciszę - raz boli i krzywdzi, choć nawet nie wie o tym, innym razem leczy, bo swym cichym dotykiem pozwala zapomnieć. Także samotność taką, której na pewno nie ma nikt inny, bo iest tylko nasza.

     Bogaci jesteśmy również w zabieganie - z kroplą potu u czoła. Dawanie siebie mnym, by także coś dostać, chociaż to dawanie jest stokroć ważniejsze. Czas podzielony bardziej niż to konieczne i dlatego właśnie tak krótki i szybki - między jednym a drugim zamknięciem oczu, autobusem, wypitą herbatą, podaniem sobie dłoni. wymianą uśmiechów, wymówionym zdaniem...

     I są jeszcze marzenia: błękitne o zielonych oczach, wylegujące się na obłokach, szybujące z ptakami w przestworzach, przybite gwiazdami do nieba - raz spadną ni z tego ni z owego, by się nagle spełnić, innym razem uparcie nie spełniają się wcale, bo wolą, by je śnić tylko, nawet gdyby wcale nie miały się wyśnić.

     Czy tego chcemy, czy nie - mamy także wspomnienia, jak czarno-białe i kolorowe zdjęcia - przetasowane, nadszarpnięte, podniszczone łzami i trzęsące się cicho, głośniej, a nawet krzykliwie, jak słońce, które budzi się, promieniując radością życia. Wspomnienia są czasem mniej lub bardziej nieudane, ale i tak to jest niesamowite, że się w ogóle żyje.

     A ponadto... Nie, nie... a co najważniejsze - w sobie i obok siebie, w czułym dotyku ludzi i każdym najmniejszym ich geście, w myśli, słowie i w ciszy rozszepta- nej modlitwą mamy przecież Boga i maleńką wiarę, która mimo wszystko jest wystarczająco duża, żebyśmy od czasu do czasu mogli naprawdę w sens świata uwierzyć... Czy tego jest mało? Mamy wszystko... Dlaczego zatem tak trudno nam zapomnieć o sobie? Dlaczego mając tak wielkie bogactwo, które dał nam Pan, ciągle chcemy więcej i więcej? (To bogactwo jest dobre, które jest bez grzechu, a ubóstwo jest grzechem w ustach bezbożnego - Syr 13,24).

     Czemu rzeczy materialne zasłaniają to, co jest najważniejsze. Na początku prawie nie znaczą nic, a im ich więcej, tym bardziej o nie zabiegamy, bardziej nas osaczają, zaprzątają naszą uwagę i wcale nas nie cieszą, a wręcz przeciwnie. Bo trzeba jakoś przeżyć, zarabiać, mieć to i tamto, bo nie można być gorszym od innych, bo jeszcze by można...

     Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy (Mt 6,34).

     Panie, daj każdemu z nas umiejętność cieszenia się tym, co mamy; bez zbędnego zabiegania o to, co niekonieczne, bez niepotrzebnych trosk o to, czym i tak Ty sam dysponujesz. Pozwól nam cieszyć się drobiazgami, a one otworzą nam drogę do prawdziwego bogactwa, które tkwi w nas samych - nie potrzeba do tego wcale materialnych dóbr, nie potrzeba. One jedynie niszczą w nas ducha.

Elżbieta Tąta
eSPe nr 58


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej