Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Uboga karawana...

     Wiele już było artykułów o prawdziwym ubóstwie. Ten jest o prawdziwych skarbach.

     Jeśli czasem zabłąkani wielbłądnicy wpadną w taką pułapkę - która nigdy nie zwraca schwytanej ofiary - nie rozpoznają jej zrazu, bo nic jej nie odróżnia od innych miejsc, i wloką się po owym pustkowiu jak cień w słońcu, jak widmo własnej obecności. Zdaje im się, że idą, ale uwięźli w kleistym blasku; zdaje im się, że żyją, ale wieczność już ich wchłonęła. Kierując się ku nie istniejącej studni, radują się świeżością zmierzchu, a przecież to tylko zbędne odroczenie wyroku. Może, naiwni, skarżą się, że noc mija zbyt wolno, a przecież noce będą nad nimi niebawem mijać tak szybko jak trzepotanie powieki. I kiedy schrypłym głosem rzucają na siebie przekleństwa, narzekają na jakieś błahe niesprawiedliwości, nie wiedzą, że sprawiedliwość już im została wymierzona.

     Wydaje ci się, że ta karawana dokądś śpieszy? Wróć zatem, kiedy dwadzieścia wieków minie, i patrz! (A. de Saint-Exupery, Twierdza).

     * * * * *

     Znałem kiedyś człowieka. Wydawało mi się, że miał wszystko. Rodzice nie skąpili mu niczego, otaczało go mnóstwo przyjaciół. Nie brakło mu nawet dobrej poezji do poduszki... Ale coś się stało. Któregoś dnia słońce zaczęło mocniej prażyć, odległości się wydłużyły, świat stawił opór... i wszystko zaczęło znikać. Ostatkiem sił próbował coś jeszcze zrobić, ale nadaremnie wyciągał w błagalnym geście ręce. Obdarty i pozostawiony sam sobie umiera gdzieś na rozstaju dróg...

     Był też inny człowiek, o którym zapewne słyszałeś. Zdarli z niego wszystko, sponiewierali i opluli, a jakby i tego było mało, zawlekli go za miasto i na oczach przerażonych bliskich ukrzyżowali.

     Czyż ci dwaj ludzie nie są do siebie podobni?! Takie same słone łzy płyną po ich twarzy, tak samo spieczone słońcem usta pragną wody, taka sama stróżka krwi cieknie im ze skroni... Ale jest między nimi pewna różnica. Jeden wciąż błaga świat o zwrot utraconych bogactw, drugi nie prosi już o nic... Po co ma prosić, skoro właśnie na drzewie kaźni odnalazł pełnię. Tamten raz jeszcze wyciąga rękę do świata... tak trudno jest mu pojąć, jak blisko jest swojego prawdziwego skarbu.

     Ubogi człowieku! Powiedz, czego tak naprawdę pragniesz? Czy tylko po to chcesz przemierzyć pustynię, aby na końcu swojej drogi pochwalić się światu mnogością tkanin i szlachetnych kamieni, które wiozłeś ze sobą? A nawet, jeśli uda ci się pokonać pustynię - czy nie zapomnisz wtedy o swoich ambicjach, o drogocennych towarach i nie pobiegniesz do studni, aby ukoić swoje pragnienie?! Klęcząc przy niej, zapytaj samego siebie, co właściwie nadawało sens twojej drodze? Kiedy twoje usta dotkną wody, znajdziesz odpowiedź. Wieczorem, kiedy spotkasz się z przyjaciółmi, nie będziesz już opowiadał o skarbach, które wiozłeś ze sobą, ale o piasku, który towarzyszył twojej drodze. To, co jeszcze wczoraj było twoim największym przekleństwem, przez co cierpiałeś i traciłeś nadzieję, dziś jest twoim największym bogactwem.

     Czasem tak trudno jest nam uwierzyć w cierpienie, w jego twórczą moc... Tak bardzo chcemy być bogaci i nie troszczyć się już o nic. Ale czy życie, które nic nie kosztuje, może być pełnią? Spójrzmy na siebie. Rodzimy się, cierpimy i radujemy, próbujemy na przekór wszystkiemu zmierzyć się z pustynią, ale nie potrafimy odkryć wartości naszego trudu. Nie możemy przecież wszystkiego wziąć w ręce, zważyć i wycenić... Czy naprawdę tak trudno nam pojąć, że naszym największym bogactwem nie jest to, co przypadkowo trafia na moment do nas, ale podejmowana przez nas droga i to wszystko, co ona ze sobą niesie?

Robert Kępa
eSPe nr 58


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej