Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wstępowanie ku Bogu

     Wstępowanie umysłu ku Bogu, czy też ciążenie ku niemu, kształtuje się w miarę umocnienia praktyk wewnętrznych. W nich rodzi się jako nasienie, dojrzewa w nich, jak w glebie. Chroniąc owo wewnętrzne po to, by szybciej obudzić pociąg do Boga, należy:

     1) Przyuczać umysł do chodzenia przed Bogiem. Niechaj człowiek wysila się ciągle widzieć Boga, jako obecnego po prawicy, i dochodzić do poczucia bycia oglądanym przez Boga. Przyzwyczajenie się do tego jest bramą wiodącą ku Bogu, otwarciem nieba dla umysłu.

     2) Wszystko czynić na chwałę Boga i w niczym - ani na zewnątrz, ani wewnątrz - nie szukać niczego oprócz tej chwały: ona powinna być miarą poczynań i nakładać na nich jakby swą pieczęć.

     3) Wszystko czynić po uświadomieniu sobie woli Bożej o tym przedmiocie, chodzić w tej woli, we wszystkim się jej podporządkowywać i ulegać z całej duszy. Postępowanie zgodnie z wolą Bożą obejmuje wszystko co pochodzi od człowieka, a uległość wobec niej obejmuje wszystko co się mu przydarza. Co byś nie czynił, staraj się dojrzeć, czy Bóg chce od ciebie tego uczynku; co by cię nie spotkało - przyjmij wszystko z radością, podporządkuj się wszystkiemu z chęcią, z przyjemnością, pokojowo, nie bacząc na niepożądany charakter zdarzenia.

     Przez te praktyki duchowe umysł coraz bardziej będzie przejrzewać ku Bogu i umacniać się w oglądaniu Boga, - nawyknie trwać umysłem w oglądaniu Boga w Jego nieskończonej doskonałości. Owo oglądanie jest dawane przeważnie podczas stania przed Bogiem w modlitwie i dojrzewa dzięki temuż staniu w modlitwie przed Bogiem. Jest ono początkiem wspinaczki ku żywemu obcowaniu z Bogiem.

     Równocześnie z oglądaniem Boga pojawia się również doskonała adoracja Go w duchu, kiedy ten, w bolesnym wołaniu do Boga, upada przed Nim w samoupokorzeniu, jako stworzenie, nie z chorobliwym wszak poczuciem bycia poniewieranym i odrzuconym, zaś ze świadomością tego, że się jest przyjmowanym, ułaskawianym, obsypywanym dobrodziejstwami. W wyniku tego powstawać będą niepowstrzymane dążenia skierowane do wewnątrz oraz zachwyty ku Bogu.

     Dążenie do Boga jest celem. Początkowo jednak istnieje tylko w zamierzeniu, jest poszukiwane. Trzeba uczynić je rzeczywistym, żywym, jak naturalny pociąg, słodki, chętny, niepowstrzymany. Tylko tego rodzaju pociąg pokazuje nam, iż znajdujemy się we właściwym sobie stanie, że Bóg przyjmuje nas, że zmierzamy do Niego. Kiedy żelazo przyciągane jest przez magnes, oznacza to iż wpływa nań siła magnetyczna; to samo się dzieje w dziedzinie duchowej: tylko wtedy widać, że Bóg nas dotyka, kiedy jest owo żywe dążenie, - kiedy duch, pomijając wszystko, dąży do Boga, porywa się doń. Na początku tego nie ma, - człowiek gorliwy jest w całości zwrócony ku sobie, choć i ze względu na Boga; lecz to spoglądanie na Boga ma charakter wyłącznie myślowy. Pan jeszcze nie daje skosztować Siebie, zresztą i sam człowiek jest do tego niezdolny z powodu swojej nieczystości. Służy on Bogu, że tak powiem, bez smaku. Potem w miarę oczyszczenia i uzdrowienia serca zaczyna odczuwać słodycz życia miłego Bogu, z lubością i chęcią porusza się w nim, - staje się ono żywiołem przynoszącym rozkosz. Dusza zaczyna odrywać się od wszystkiego, jak od czegoś zimnego, i ciągnie się ku Bogu, Który ją ogrzewa. Początki tej ciągoty zakłada łaska Boża. Dzięki nawiedzeniom i kierownictwu łaski dojrzewa ona wśród wspomnianego porządku, którym się żywi nawet bez wiedzy samego działającego. Znakami tego zrodzenia są: chętne, ciche, nie napięte przebywanie wewnątrz przed Bogiem, któremu towarzyszy uczucie pobożnej czci, bojaźni, radości itp. Przedtem duch wciskał się wewnątrz siebie, a teraz sam ustanawia się tam i trwa niewzruszenie. Przebywanie tam samemu z Bogiem, z dala od innych, lub nie zwracając uwagi na to, co zewnętrzne, sprawia mu radość. Znajduje wewnątrz siebie królestwo Boże, które jest pokojem w Duchu Świętym. Takie zanurzenie wewnątrz, albo zanurzenie w Bogu nazywa się wyciszeniem (milczeniem) umysłu albo pochwyceniem ku Bogu. Bywa to stan przejściowy, lecz powinno się uczynić go stałym, albowiem to jest nasz cel. Bóg jest w nas, gdy duch nasz prawdziwie jest w Bogu, nie jest to bowiem obcowanie myślowe lecz żywe, milczące, oderwane od wszystkiego zanurzenie w Bogu. Jak promień słońca unosi kropelkę rosy, tak też Pan porywa ducha, dotykając doń. Pochwycił mnie duch, powiada Prorok. Mnodzy spośród świętych stale przebywali w zachwycie ku Bogu, na innych zaś duch nachodził okresowo lecz często. W ten sposób, przez łaskę Bożą, zaczyna się, dojrzewa i doskonali się takie dążenie, czy też wchodzenie w Boga, w tym, kto szczerze, sumiennie i gorliwie szuka Boga. Istotnym tego warunkiem jest oczyszczenie serca dla przyjęcia pociągającego Boga: czystego serca, oni Boga oglądać będą (Mt. 5,8). Dlatego tez wszystkie dotąd przedstawione czyny, ćwiczenia i uczynki stanowią niezbędne, nieodzowne ku temu przygotowanie. Z tym że wszystkie je powinno się praktykować w sposób należyty, mianowicie z ukierunkowaniem ku oczyszczeniu serca. Rzeczą najważniejszą jest tu chronienie serca: siedlisko ducha gorliwego jest wewnątrz; czyny ascetyczne, ćwiczenia i uczynki są skuteczne, kiedy wychodzą z wnętrza, sukcesy w walce tylko z wnętrza. Najlepszym sposobem kształtowania dążenia do Boga jest sposób wewnętrzny. A więc działanie wewnętrzne jest centralnym źródłem duchowego, naprawdę chrześcijańskiego życia. Ze względu na to u świętych ojców, tylko ono uznawane jest za jedyną drogę ku doskonałości. Bądźcie trzeźwi i baczcie, czuwajcie i módlcie się, powiada Pan. Trzeźwość lub chronienie serca - to główny czyn ascetyczny. U św. Ojców właśnie tu kieruje się wszystko: wszystko - w sercu, albowiem co w nim, to i w czynach.

     Decydującym zaś krokiem we wspinaczce ku Bogu, samym przedsionkiem obcowania z Bogiem, jest całkowite oddanie się Mu, po czym to On jest już tym, który działa, a nie człowiek. W czym zawiera się cała moc, albo czego właściwie szukamy? Obcowania z Bogiem, czyli tego, by Bóg zamieszkał w nas, zaczął w nas chodzić, przyoblekł się jak gdyby w naszego ducha, kierował i jego rozumem, i wolą i uczuciem, ażeby sprawiał w nas i chcenie i wykonanie , ażeby był sprawcą wszystkiego we wszystkim, a my zostalibyśmy narzędziami Jego, albo czynnymi w Nim, i w myślach, i w chęciach, i w słowach i w czynach. Tego szuka Pan, Władca wszechrzeczy, gdyż On jeden działa w stworzeniu poprzez stworzenia. Tego też powinien szukać i świadomy siebie duch.

     Warunkiem owego zamieszkania i zapanowania Boga w nas, albo przyjmowania całego Jego działania, jest wyrzeczenie się własnej wolności. Wolne stworzenie, według swojej świadomości i określenia, działa samodzielnie, ale tak być nie powinno. W królestwie Bożym nie powinno być nikogo, kto by działał sam, ale we wszystkim ma działać Bóg. Nie będzie tego, dopóki swoboda nasza stoi sama - neguje ona i odrzuca siłę Bożą. Tylko wtedy ustanie ten opór wobec siły Bożej, kiedy upadnie przed nim nasza swoboda, czyli nasza samodzielna i indywidualna działalność, kiedy w człowieku wypowie się stanowcze błaganie "Panie, czyń we mnie, co chcesz, jestem ślepy i słaby".

     W tym właśnie momencie siła Boża wstępuje w ducha ludzkiego i rozpoczyna swoje działanie. Otóż warunkiem zamieszkania w nas Boga jest stanowcze oddanie Mu siebie.

     Oddanie się Bogu stanowi głęboko wewnętrzny, wysoce dyskretny akt naszego ducha, momentalny, jak i wszystkie akty, lecz nie wnet osiągany, a dojrzewający stopniowo, dłużej lub krócej, zależnie od umiejętności i roztropności praktykującego chrześcijanina. Początek jego zakłada się już w pierwszym nawróceniu, gdyż tam pokutnik, składając obietnicę, niechybnie powiada: "będę unikał zła i czynił dobro; tylko Ty, Panie, nie pozostawiaj mnie bez pomocy twojej łaski". Z takim nastawieniem wkracza on na szlak ascezy i gorliwie na nim działa, w nadziei uzyskania pomocy Bożej. Widać jednak, że tutaj jako pierwsze idzie jego gorliwość, działanie zaś Boże postępuje za nim. Jest to konieczne ze względu na nastrój początkującego i na Bożą intencję. Początkujący pragnie popracować dla Pana, posłużyć Jemu - i pracuje. W ten sposób kształtuje się u niego dobra nadzieja i jakby ufna śmiałość by spoglądać ku Bogu. Ale, rzecz jasna, to nie powinno tak pozostawać. Konieczne jest, żeby człowiek szedł za pociągającym go Bożym wołaniem, pogasiwszy samowolną gorliwość. A więc człowiek nie powinien pozostawać w pierwotnym swym nastawieniu, lecz nie osłabiając tejże gorliwości, podporządkowywać się Bogu, poddawać się pod Jego kierownictwo, nauczyć się postępować według Jego sugestii i poruszeń. W sposób tajemniczy napomyka o tym Ewangelia, gdzie powiada się Piotrowi: gdy byłeś młodszy, opasywałeś się, i chodziłeś, gdzie chciałeś; lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce twoje, a inny cię opasze, i poprowadzi, gdzie ty nie chcesz (Jan 21, 18). Na początku sam człowiek okazuje gorliwość, a potem powiada: "Sam, Panie, według znanych Tobie wyroków, urządzaj moje zbawienie. Jak więzień będę szedł, gdzie rozkażesz". Jest to właśnie akt zdecydowanego Bogu oddania. Pierwszy rodzaj działania jest tak piękny z wyglądu i wspaniały - tyle owoców! Dlatego też może przywiązać do siebie na zawsze. Powinno się tego obawiać, gdyż będzie to niczym innym, jak poceniem się nad niewdzięczną ziemia: dużo piasku i kamieni i brak witalności. Trzeba się starać, odszedłszy od niej, przejść do oddania się Bogu. Co prawda, w jakiś sposób ono i samo może wzrastać w procesie pierwszego działania, jednakże trzeba pielęgnować ową roślinę i sprzyjać jej, albo, lepiej, przyjmować to co rośnie i się kształtuje. Właściwie również wtedy czynny jest Bóg, bez Niego bowiem jesteśmy niczym; ale człowiek powiada: "ja wybrałem, ja chciałem, ja pracowałem, i Bóg pomógł". I chcenie, i wybór, i trudy są czynami dobrymi, a więc Bożymi; lecz człowiekowi ze względu na troski i wysiłki, wydaje się, że dokonał tego własnymi siłami. Dlatego też dokonujące wewnątrz przejście od gorliwości do gorliwego oddania się Bogu jest niczym innym, jak ujawnienie i ukazanie się naszej świadomości działania Bożego w nas, czy też w urządzeniu naszego zbawienia i oczyszczenia. Gorliwiec uświadamia się odnośnie tego przez liczne niepowodzenia, które go spotkały mimo maksymalnego wysiłku, przez wielkie i niespodziewane sukcesy osiągnięte bez większego napięcia oraz przez błędy i upadki, szczególnie pouczające, bo związane z odstąpieniem łaski. To wszystko doprowadza człowieka do myśli i wiary, że jest niczym, Bóg zaś i jego wszechmocna łaska - wszystkim. Jest to ostatnia kropka w kursie przygotowawczym do oddania się Bogu. Nie jest ona możliwa inaczej, jak tylko przy odczuwaniu przez człowieka swojej nicości. Ze swojej strony człowiek dołożyć, co następuje: rozpatrzenie zdarzeń i przypadków, w jaki sposób są zbudowane, ażeby dojrzeć w nich siłę Bożą; zgłębianie z mocną wiarą warunków usprawiedliwienia, aż do wołania: według znanych Tobie wyroków, zbaw mnie"; widzenie niezliczonej rzeszy wrogów, świadomość skrytości drogi, mroku przed oczyma, niezmierzonej ilości rozdroży, tajemniczości wyroków Bożych. Te przygotowania myślowe otrzymują szczególną siłę od strony czynnej, mianowicie: przez rozdanie całego majątku, wydanie się na powszechne naigrawanie się ( w jurodstwie - szaleństwie dla Chrystusa), zamknięcie w celi, pustelnictwo. Są to takie zwroty w życiu, po których nie masz dokąd się zwrócić, jeno do Boga. Wszyscy tacy wprost powierzają się w ręce Boże i zostają przezeń przyjęci. Pod tym względem nieoceniona jest pomoc kierownika duchowego, jeśli on niepostrzeżenie dla kierowanego, wprowadza go w takie okoliczności, z których może go wybawić sama tylko niewidzialna pomoc Boża. Starożytni ojcowie powiadali: powinno się dostarczać nowicjuszom okazji do zdobywania koron. Najlepiej owo poczucie własnej nicości i oddanie wobec Boga kształtują się przez nieustające udręki a zwłaszcza przez nadzwyczajne zsyłane przez Boga krzyże, o których wspominaliśmy wyżej.

     Ten, kto powierzył się Bogu, albo dostąpił owego daru, zaczyna być czynnie kierowanym przez Boga i przebywać w Nim. Swoboda nie zostaje unicestwiona, a wciąż istnieje, ponieważ oddanie się nie jest aktem ostatecznym, trwałym, lecz ciągle powtarzanym. Człowiek powierza się Bogu, i Bóg przyjmuje go i działa w nim, albo przez jego siły. Na tym polega prawdziwe, Boskie życie naszego ducha. Kto powierza się w ręce Boże, ten przyjmuje od Boga i działa tym, co przyjmuje. Jest to żywy związek, życie w Bogu, umocnienie się w Nim całym jestestwem: myślą, sercem, wolą. Ukazuje się ono po oddaniu się. Ale, jeśli oddanie wzrasta stopniowo, a konkretnie zaczyna rosnąć jeszcze w czasie pierwszego działania, to wraz z nim nie może nie wzrastać również owe przyjmowanie Boga i trwanie w nim. Tak to jest; wzrasta ono samo. Lecz znowuż i z naszej strony powinno mieć miejsce coś sprzyjającego jego szybszemu dojrzewaniu. Dziedziną obcowania z Bogiem, miejscem, gdzie ono powstaje i się dokonuje jest umysłowa, duchowa modlitwa... Modlący się przebywa w Bogu i w wysokim stopniu przygotowany jest na to, by Bóg przebywał w nim. Modlitwa ta jednak nie jest tym samym co odmawianie modlitw. Jest to szczególne działanie duchowe, nie tyle kierowane, ile dojrzewające bezwiednie zarówno dla kierownika, jak i kierowanego. W niej, rzec można, znajduje się ostatni kres reguł ascezy. Albowiem kiedy stanie i utrwali się owa modlitwa, wtedy Bóg będzie jedno z duchem naszym. Reguły zaś dotyczą tylko jej początków; a to, co się w niej dzieje po udoskonaleniu, jest ukryte, niewidzialne, jak Mojżesz za obłokiem.


Św. Teofan Rekluz,
Droga do zbawienia, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


   

Wasze komentarze:
 Marek: 24.11.2009, 23:51
 Święci ojcowie Jezuici, co się z Wami dzieje? Budujecie i zachwalacie drzwi w katolickim kościele z jakąś pogańską boginką, bez rąk i nóg, w przezroczystym okryciu, prawie nagą, budzącą erotyczne skojarzenia........twarz piękna, ale reszta? to nie jest Matka Najświętsza, to jest Jej profanacja - przykro, że Patronka Warszawy doczekała się tego. Jakbym oglądała "Nowe szaty cesarza" Andersena, pamiętacie? B. to przykre.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej