Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Coraz więcej i radośniej

      Pytam siebie i innych: skoro ci się podoba tutaj przychodzić, dlaczego o tym nie mówisz innym, dlaczego innych - z kręgu swoich krewnych lub z swojego sąsiedztwa - nie próbujesz przyprowadzić na spotkanie parafialne? Jeżeli należysz do jakiegoś stowarzyszenia, do jakiejś Akcji Katolickiej, klubu lub innej grupy, albo organizujesz coś dla parafii - czy do tego wciągasz nowych ludzi? Czy myślisz o innych, aby razem, zespołowo, w małej grupie - jako chrześcijanie - programowo rozmawiać, dzielić się wiarą i swoim świadectwem życia? Przecież minęło kilka, kilkanaście lat, a te piękne, wesołe nastolatki i ci nastolatko wie z pierwszym zarostem mają już 20 i więcej lat - czy rozmawiałeś z nimi, aby ich pozyskać do jakiejś zespołowej aktywności katolickiej? Przecież może to być nawet sekcja sportowa przy parafii? Nie musi być randka w ciemno ani wielki ubaw, a jedynie zwyczajne spotkanie z kolegami i przyjaciółmi, dwie lub trzy pary narzeczeńskie... Przecież są sale w poszczególnych wioskach, gdzie mogłyby odbywać się popołudnia niedzielne lub latem rodzinne rekreacje na kocach?

     Tak sobie myślę, ile można zrobić. Odrzucić bierność i rozbudzić entuzjazm. Radość. W parafii są duże możliwości. Są osoby i pomieszczenia. Są ludzie uzdolnieni i wspaniali. Chociaż zdarzają się jakieś spotkania co tydzień, grupy, zespoły, rekolekcje z noclegiem i posiłkami... Zasięg tych inicjatyw jest za mały. Skutki duchowe są podobne do ukrytego Boga, którego nie widać. Pewnie, że Boże działanie nie jest wolnym rynkiem ani na pokaz. Zgoda. Tak się mówi. Ale Jezus miał świadków wokół siebie i przez stulecia. Nieraz Jego świadkowie zalewali się krwią męczeńską. Dziś też giną misjonarze w różnych krajach. Ci świadkowie są koniecznie potrzebni wokół nas: w swoim sąsiedztwie, w krewności i w całej parafii. Wierzę, że chodzą polskimi ulicami. Jest tych świadków nawet dużo. To matka trudząca się o gromadkę dzieci wraz ze swoim mężem. To mąż, ojciec, pracujący na dwa etaty, aby zagwarantować materialnie wszystkie potrzeby rodziny, dorastających córek i synów. To niejedna samotna kobieta, bardzo pobożna i głęboko wierząca. Staruszka wdowa - wierna i do końca życia. Rolnik siadający do stołu z żoną i dziećmi, z babcią, z modlitwą i radością dobrego ojca... Katechetka, świecki szafarz Komunii Św., radny parafialny, i nauczyciel, i... To są wspaniali ludzie! Jednak czegoś nam brakuje. Czego? Wyjścia ku innym z Ewangelią, z rozmową religijną, z próbą katolickiej interpretacji zdarzeń i problemów współczesności. Chodzi o odwagę stawania się ewangelizatorem skłonnym do świadectwa wobec innych, do organizowania w małej grupie bycia chrześcijaninem, zapalonym Ewangelią Jezusa 'Chrystusa, katolicką nauką społeczną, a nie przypadkowymi sądami, światowymi opiniami czy polskim widzimisię. Nie jest świadkiem ten, kto mówi, co mu się wydaje, ale ten, kto realistycznie, wnikając w mądrość Pisma Św., przyjmuje światło Chrystusa i tym światłem zmniejsza ciemności błędu, przesądów i głupoty.

     Wedle ks. J. Mariańskiego, wypowiadającego się na łamach "Więzi" w "Rachunku sumienia Kościoła w Polsce", można zauważyć w tym względzie większą troskę o mnożenie liczby środków kościelnego masowego przekazu niż o właściwe ich funkcjonowanie. Autorowi trudno także oprzeć się wrażeniu, że idzie przede wszystkim o rozbudowę katolickich środków przekazu, obok świeckich, jakby o alternatywę, katolicką strukturę medialną. Grozi to mimo woli samoizolacją Kościoła i sprowadzeniem jego uniwersalnej misji do przekonywania przekonanych, czyli utwierdzenia w wierze. Rodzi to także nie- ewangeliczne podziały wśród polskich katolików, manifestujące się preferowaniem określonych radiostacji, pism czy osób w Kościele i niechętnym odnoszeniem do innych współbraci w wierze, co bp Józef Życiński nie wahał się nazwać "bolesną zabawą w Kościół". Może to również zdradzać postawę, którą o. Maciej Zięba nazywa postmodernizmem w chrześcijańskim wydaniu, czyli nastawienie na sukces, sławę, pieniądze, siłę przebicia. Wszystko to zaś razem nie sprzyja, rzecz jasna, dziełu nowej ewangelizacji" (o. prof. Gerard Siwek, pamiętam jego znakomite misje w Gniewie przed prawie 30 laty - "Więź" nr 4/1997 str. 55). Co sprzyja ewangelizacji? Drogi Czytelniku, co zrobić, aby Jezus był w Tobie - jak życie, i wokół Ciebie - jak światło i świętowanie?

ks. Franciszek Kamecki
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 8/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej