Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Puste ręce

     Mała Święta powiedziała kiedyś: "Dobrze jest mówić o uprzywilejowaniu Maryi, ale przede, wszystkim trzeba móc Ją naśladować. Ona woli, gdy Ją naśladujemy, niż gdy Ją podziwiamy. A Jej życie było takie proste..."

     Św. Teresa żyła treścią tych słów już od najmłodszych lat, od uzdrawiającego uśmiechu Najświętszej Panny. Żyła nimi w cierpieniach i ciemnościach wiary, zapierając się samej siebie. Będąc dzieckiem Maryi, ukryta pod Jej płaszczem, zapatrzona w Nią, pozwoliła się prowadzić Matce Niebieskiej aż do końca. Ufała, że Ona najlepiej wie, co jest dobre dla dziecka. Życie Maryi potwierdzało jej "małą drogę" i doświadczenie ofiary z miłości. Pod koniec swej ziemskiej wędrówki, gdy na wiele spraw spoglądała już w świetle coraz bardziej ogarniającej ją miłości Bożej, napisała: "Droga moja jest wyłącznie drogą ufności i miłości;... widzę, że wystarczy tylko uznać swą nicość i oddać się jak dziecko w ręce dobrego Boga". A to znaczy, że wystarczy stawać się jak Maryja służebnicą Pańską, kochać jak Maryja, ufać jak Ona i modlić się jak Ona, wyciągając nieustannie do Boga swe puste dłonie, aby On napełniał je Boskimi darami...

     Jeżeli Stwórca świata dał cierpienia tyle Swej Matce, że konała z bólu i goryczy, To łaską dla nas cierpieć przez wygnania chwilę, A cierpienie z miłości jest szczytem słodyczy! Wszystko, co dał mi Jezus, niech weźmie z powrotem, Powiedz Mu, Przenajświętsza, niech mnie nie oszczędza. Gdy się skryje, zaczekam, Ty wiesz dobrze o tym, Do dnia, w którym się zetli życia mego przędza.

     W Nazarecie, Przeczysta, pełna Bożej łaski, W pracy i biedzie żyłaś pośród swej rodźmy, Nie zdobiły zachwyty, uniesienia, blaski Dni Twoich szarych, Matko Królewskiej Dzieciny. Biedakom, których mnóstwo na ziemskim padole, Otuchę niosło Twoje oblicze anielskie. Znosiłaś w ciężkim trudzie wspólną z nimi dolę, By wskazać im wieczyste wybrzeża niebieskie.

     Podczas tych dni przesmutnych, Matko Uwielbiana, Pragnę z Tobą być razem, gdy trwa me wygnanie. Jakże do głębi dusza moja zachwycona, Odkrywając w Twym Sercu miłości otchłanie! Ty mnie uczysz, Najświętsza, smutku i wesela, Pod ócz Twoich spojrzeniem pryska bojaźń wszelka, Wiem, że łzy i radości Serce Twe podziela I błogosławi życiu Twoja dobroć wielka!

     Widząc niepokój w Kanie młodych oblubieńców Powiedziałaś Synowi, co było ich troską, Tyś współczuła w kłopotach biednych nowożeńców I znałaś niepojętą Jezusa moc Boską. Nie zaraz spełnił prośbę, rzekł: "Co mnie i tobie, niewiasto, jeszcze moja nie przyszła godzina". Lecz w Sercu zwie Cię Matką i o Twej osobie Myśli, gdy na Twą prośbę cuda rozpoczyna.

     Dnia jednego, gdy rzesza nauki słuchała Tego, którego miłość wszechświat ogarnęła, Ktoś się do Pana zwrócił, Tyś na wzgórzu stała, Żeś się, Najświętsza, z Synem zobaczyć pragnęła Pan powiódł po zebranych miłosiernym, rzewnym Wzrokiem, a chcąc okazać wszystkim miłość swoją, Powiedział: "Któż jest matką, kto jest moim krewnym, Jeżeli nie ten, który czyni wolę moją".

     Matko Niepokalana, Tyś się nie zdziwiła, Ani słowa Jezusa nie były przyczyną Smutku Twego, przeciwnie, Tyś się ucieszyła, Że Jezus tu, na ziemi, zwie nas swą rodziną. Jakże Cię, Matko nasza, mamy nie miłować? W bezgranicznej hojności skarb niebieski dajesz; Gdy Jezus ma swe życie za nas ofiarować, Ty w Sercu swym strapionym radości doznajesz! Twą miłość równać można tylko z Jezusową, Godzisz się na rozstanie, na Syna ofiarę, By nam być wspomożeniem na ziemi, Królowo; Kochać, to dawać wszystko wraz z sobą bez miary! Zbawiciel widział w Serca Twojego skarbnicy I znał ogrom uczucia, miłości i troski, Więc chciał, by w Tobie mieli ucieczkę grzesznicy, Gdy po męce do nieba wróci On, Syn Boski!

     Ty mi się jawisz na Kalwarii szczycie, U stóp Krzyża, jak kapłan, gdy ofiarę składa. By przebłagać gniew Ojca, Zbawiciela życie Niesiesz, Twe Serce większych skarbów nie posiada. Już prorok przepowiadał tę mękę bezkresną: Nie ma w świecie cierpienia podobnego Twemu". Królowo męczenników, Tyś Matką Bolesną, Za krew Serca oddaną ludowi grzesznemu!

     W ostatniej chwili Chrystus poleca Ci Jana 1 schronieniem dla Ciebie jego dom się staje. Oprócz tych wiadomości, Matko Ukochana, Nic więcej Ewangelia o Tobie nie daje. To głębokie milczenie Ewangelii świętej Pozwala nam zrozumieć, że wszystko opowie Swoim wiernym sam Jezus, w łasce niepojętej, Że w niebie o Twym życiu każdy z nas się dowie!

     Wkrótce w Bożych niebiosach będę Cię widziała Gdzie pieśń świętych o Tobie napełnia przestrzenie, W ranku życia mojego Tyś mi uśmiech dała; Uśmiechnij się znów, oto już wieczoru cienie!... Nie trwożę się Twych blasków po ziemskiej ciemności, Jam cierpienia dzieliła Twe i ciężkie znoje... Teraz u stóp Twych pragnę śpiewać hymn radości: Czemu kocham Cię, Matko? - bom ja dziecię Twoje!

mała Teresa

Tekst pochodzi z Miesiecznika
Formacji Różańcowej "Różaniec" nr 2



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej