Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nasza wiara - wiarą innych: oto nasze zadanie

"Tak, wierzę"... Te dwa krótkie słowa wypowiedział w szczególnych okolicznościach (w marcu 1941 r. na Pawiaku) św. Maksymilian Kolbe. Jakaż więc silna wiara musiała cechować tego franciszkańskiego zakonnika, skoro nawet w zagrożeniu swego życia, patrząc prosto w oczy gestapowcowi, wyznał wiarę w Chrystusa.

Kłopoty ateisty

Na podobną próbę wiary wystawiają nas i obecne czasy. Faktem jest, iż wielu gotowych by było i dziś oddać za wiarę życie. Ale prawdą jest także, że wielu mówi dziś: "Nie wierzę w Boga". I to musi budzić nasz niepokój i troskę. Tym bardziej, iż z winy naszego słabego świadectwa wiary inni mają często powody zwątpienia czy nawet negacji Boga. Ateizm, czyli niewiara w Boga, nie jest bowiem zjawiskiem wpisanym w ludzką naturę, choć istnieje od dawien dawna. Ateizm ma swoje przyczyny i uwarunkowania. Świadczą o tym ci, którzy stali się ateistami.

Pytanie o Boga stawia sobie jednak każdy, nawet ten, który w Niego nie wierzy, ponieważ "niespokojne jest serce człowieka". W Paryżu, podczas spotkania Jana Pawła II z młodzieżą, na trybunę wszedł młody człowiek z kartką w ręku i gorączkowo zadał Ojcu Świętemu całą serię pytań. Młody człowiek powiedział, że jest ateistą, ale że nie chce rozminąć się z szansą wiary, jaką daje obecność Papieża.

Wiara nie powstała jako sztuczny produkt uwarunkowań historycznych, ale wynika z normalnego rozwoju ludzkiej natury. Jak dziecko od początku swego życia odczuwa potrzebę odniesienia do ojca i matki, tak też człowiek od początku myśli i serce nakierowane ma na Stwórcę.

Sens i cel człowieka da się wyjaśnić jedynie w Bogu. A ponieważ życia nie da się pojąć do końca bez Boga, dlatego ludzi niewierzących nawiedzają szczególne rozterki, wątpliwości i niepokoje. Ani nauki przyrodnicze, ani nauki ekonomiczno-społeczne nie potrafią przekonać, iż jesteśmy wytworem działania tylko sił materialnych. Co więcej, nauka stoi bezradna wobec takich właściwości życia ludzkiego, jak: cierpienie, poświęcenie, bohaterstwo, bezinteresowność, samotność, śmierć itp. Nauki szczegółowe ponadto stoją dopiero na początku wyjaśniania takich zagadnień, jak: powstanie życia, pochodzenie człowieka, struktura materii i tysiące innych tajemnic. Słuszność ma tu fizyk i astronom Michał Heller, gdy pisze: "Bóg jest tym, dzięki czemu pytajniki mają swoje odpowiedzi".

Ateista więc, odrzucając Boga, straci wiarę w rozumność bytu albo będzie szukał rozwiązania w samym świecie i w sobie tylko. Świat jest jednak niestały, często, z ludzkiego punktu widzenia, nonsensowny, nauka o nim zmienna, normy moralne, jakie daje, bez oparcia o trwałe wartości, uzależnione od tych czy innych sytuacji czy poglądów i postanowień rządzących. W takim świecie musi ogarnąć zniechęcenie, pesymizm, a nawet rozpacz (por. Srtre, Camus). "Gdyby Bóg nie istniał, wszystko byłoby dozwolone" - powiedział F. Dostojewski.

Niewierzący, chcąc nie chcąc, szuka oparcia tylko o materię (monizm), a przecież człowieka nie można zredukować tylko do materii, posiada on bowiem także wymiar duchowy. Ateiście zatem - parafrazując Orwella - grozi nowo-życie, a więc zawężenie życia ludzkiego, w tym wypadku do materii, tak jak "nowo-mowa" zawęża zasięg myślenia.

Przyjęcie natomiast Boga (i duszy ludzkiej) przyczynia się do rozszerzenia życia wewnętrznego i niezasklepiania się na jednym odcinku. Bóg bowiem - jak sugestywnie określił to ks. W. Granat - zabrania być jedynie inżynierem, lekarzem, politykiem, profesorem; uczy bowiem dbać o całość życia swego i rozwijać w ogóle swoje człowieczeństwo... Ani sztuka, ani literatura, ani podróże i sport nie mogą być na długo namiastką religii, prędzej natura ludzka poniesie skutki karmienia się zastępczymi produktami".

Ateista wreszcie, choćby nie wiem kim był, może być odepchnięty przez społeczeństwo, może w grzechu chować się przed ludźmi, ale ciągle ma pragnienie podzielenia się swoją samotnością. Ateista będzie samotny w cierpieniu nawet wtedy, kiedy złagodzą mu ból fizyczny, a rodzina licznie stanie przy jego łóżku.

Krzyż cierpiącego Chrystusa jest jedynym sposobem na samotność w cierpieniu i w umieraniu. "Człowiek bowiem - jak powiada Pascal - umiera sam".

Pojmują to doskonale chorzy w szpitalnych salach. Bronią oni krzyża, by go nikt nie zdjął. Nad łóżkiem wieszają obrazki symbolizujące nadzieję i obecność Tego, który jest zawsze przy nich. Nie cierpią samotnie, a umierają w Panu.

"Krzyk życia" jest obecnością Boga. Nasza wiara - wiarą innych: oto nasze zadanie.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej